Internet stał się bez wątpienia źródłem informacji z pierwszej ręki, ale też źródłem rozrywki oraz wiedzy. Jego zasoby nie raz wywołały falę kontrowersji. Oto krótka lista tych największych.

10. Witryny "Pro Ana"
Anoreksja (jadłowstręt psychiczny) jest zaburzeniem odżywiania polegającym na celowej utracie wagi i podtrzymywaniu jej przez osobę chorą, mówi nam Wikipedia. Terminem związanym z tą chorobą jest również "Pro Ana", czyli ideologia dążenia do jak najniższej wagi, bez względu na konsekwencje. Głównym miejscem funkcjonowania tego "ruchu" jest oczywiście internet. Tysiące witryn i blogów podpowiada głównie młodym ludziom, jak wywoływać wymioty czy ukrywać przed rodzicami konsekwencje przeciągającej się w nieskończoność głodówki. Również w polskiej sieci nie brakuje stron nawołujących do anoreksji. "Ile byś nie zjadła to i tak będziesz mieć wyrzuty sumienia, ile byś nie ważyła, zawsze jest za dużo czy głód to twój przyjaciel" - to tylko kilka z wstrząsających rad przeczytanych na jednym z blogów "Pro Ana". Walka z tym zjawiskiem przypomina mityczną syzyfową pracę - w miejsce zlikwidowanych witryn pojawiają się nowe. I tak bez końca...

9. Strony z poradami dla samobójców
Nie każdy z nas radzi sobie z życiowymi problemami i jako jedyny sposób ich rozwiązania widzi odejście z tego świata. A gdzie szuka rad jak to zrobić? Oczywiście w internecie. Strony czy posty na przeróżnych forach o poradach samobójczych, to nie wszystko co można w tej sprawie powiedzieć. W Japonii niebezpiecznie popularne są samobójstwa umawiane przez internet. Posiadam tabletki nasenne i węgiel do piecyka — szukam kogoś kto umrze ze mną - takiej treści ogłoszenia można znaleźć w japońskiej sieci. W lipcu br. światowe media informowały o 24-letnim Japończyku, który przez portal usteram.com transmitował w internecie chwilę powieszenia się na własnym balkonie. Niestety to nie był odosobniony przypadek. Warto przypomnieć, że co roku w kraju kwitnącej wiśni odbiera sobie życie ponad 32 tysiące osób. W Polsce póki co nie zanotowano aż tak drastycznego przypadku, ale z całą pewnością można stwierdzić, że internetowe porady pomogły nie jednemu samobójcy.

8. Zdjęcia z miejsc zbrodni
Ciała w miejscach morderstw niestety nie wyglądają tak elegancko jak w serialach kryminalnych typu CSI. W większości są to bardzo drastyczne obrazy, które nie jednego przyprawiają o wymioty. Ale znajduje się też grupa internautów, którzy publikują w sieci i wymieniają się między sobą obrazami z miejsc brutalnych gwałtów czy zabójstw. Dla anonimowych osób te zdjęcia nie mają żadnego znaczenia poza tym, że ktoś obcy może czerpać z tego przyjemność. Natomiast trudno sobie wyobrazić sytuację, w której matka ofiary znajduje przypadkiem w internecie drastyczne zdjęcia z miejsca morderstwa syna.

7. Gloryfikowanie seryjnych morderców
Serial "Dexter" zdobywa coraz więcej fanów, nie tyko w Stanach Zjednoczonych. Po oglądnięciu każdego odcinka zwykły telewidz na ogół szybko zapomina o tym, co widział na ekranie telewizora. Ale jest też grupa osób, która chcę się utożsamiać z głównym bohaterem, co może prowadzić do bardzo tragicznych skutków. 29-letni kanadyjski reżyser Mark Twitchell został oskarżony o zamordowanie 38-letniego mężczyzny. Co w tej sprawie niezwykłego? To, że reżyser był wielkim fanem "Dextera" i miejscowa policja podkreśliła podobieństwo zbrodni do tych, które możemy obserwować w serialu. Ale wracając do internetu, w USA nie brakuje witryn chwalących makabryczne czyny seryjnych morderców, których autorzy wydają się być ogarnięci obsesją na punkcie zwyrodnialców. Przykładem może być sprzedawanie w internecie kalendarzy kolekcjonerskich z wizerunkami wielokrotnych morderców. Nie zwracanie uwagi na to zjawisko może doprowadzić do kolejnych ludzkich tragedii.

6. Murderabellia
Tym obco brzmiącym stwierdzeniem określa się "dzieła" tworzone przez seryjnych morderców bądź wielokrotnych przestępców. Również dotyczy to m.in. obrazów zainspirowanych brutalnymi czynami zwyrodnialców. Witryna murderauction.com daje internautom możliwość zakupu np. prac artystycznych z dorobku seryjnych morderców. W wielu stanach USA zabrania się takim przestępcom tworzenia dzieł sztuki oraz czerpania z nich korzyści materialnych, ale nie jest to prawo w pełni respektowane. Murderabelia jest kolejną niebezpieczną formą gloryfikacji wielokrotnych morderców, co może burzyć w użytkownikach internetu odpowiednią hierarchię wartości.

5. Brutalne walki
Internet stał się świetnym narzędziem do publikacji filmików z nielegalnymi walkami czy ulicznymi bójkami. Ich uczestnicy często nie są świadomi, że niedługo staną się gwiazdami sieci. Przemoc w wykonaniu anonimowych osób potęguje spiralę przemocy i popularyzuje walki bez żadnych zasad, znanych choćby z boksu. Internautom znad Wisły znane są zapisy z "ustawek" (bitew na gołe pięści z udziałem grup znienawidzonych sympatyków drużyn piłkarskich), które dzięki internetowi zdobywają coraz więcej sympatyków. Sieć jest również pełna porad jak zadać przeciwnikowi jak najwięcej bólu, by wygrać walkę. Niestety, nie ma porad jak poradzić sobie w sądzie na rozprawie o pobicie czy trwały uszczerbek na zdrowiu.

4. The Pirate Bay i łamanie praw autorskich
Kto z nas, internautów nigdy nie ściągnął z internetu najnowszego kinowego przeboju czy potrzebnego programu komputerowego, na który nas po prostu nie stać? Walka z internetowym piractwem jest jednym z największym wyzwań, przed którymi obecnie stroi przemysł muzyczny czy filmowy. Co jakiś czas w mediach pojawia się informacja o kolejnych spektakularnych akcjach MPAA i RIAA (stowarzyszenia mające na celu ochronę interesów filmowców i muzyków), podczas których jest zatrzymywany pojedynczy obywatel posiadający kilkadziesiąt plików mp3 i jeden film w formacie dVix. Żąda się od niego milionowego odszkodowania. Taka taktyka nie odstrasza internautów, którzy już po prostu się nauczyli, jak
np. za pomocą portalu thepiratebay.org można praktycznie ściągnąć wszystko. W Polsce też miało miejsce kilka akcji antypirackich, przeprowadzanych przez właścicieli łamanych praw autorskich, wspólnie z policją, głównie w sieciach akademickich. Przykład słynnego The Pirate Bay pokazuje, że walka z piractwem internetowym przypomina tę Don Kichota z wiatrakami. Serwis był kilkakrotnie usuwany z sieci, jednak w szybkim czasie znów pojawiał się w internecie jednak na innych serwerach. Ponadto na specjalnej stronie administratorzy TPB publikują listy z żądaniami usunięcia plików .torrent wysyłanych przez Microsoft czy Apple wraz z niewybrednymi komentarzami, w których jasno zaznaczają nie podjęcie żadnych kroków zmierzających do usunięcia pirackich torrentów.

3. Dewiacje seksualne (m.in. pedofilia)
"Pornografia" - to hasło zdecydowanie należy do najczęściej wyszukiwanych w internecie pod każdą szerokością geograficzną. Szukają jej zarówno mężczyźni jak i kobiety, a grupą wiekową najczęściej szukającą w sieci pornografii jest młodzież do lat 17. Seks w głównych mediach czy na ulicznych reklamach pojawia się coraz częściej, ale to internet jest tutaj zdecydowanie największym zagrożeniem. Dlaczego? Sieć dzięki anonimowości i łatwemu dostępowi dla każdego stała się idealnym miejscem dla pedofilii czy zoofilii oraz innych dewiacji seksualnych. Eksperymentujący z pornografią mogą być pewni, że któregoś dnia natrafią na film pokazujący seks ze zwierzętami czy molestowanie kilkuletnich dziewczynek i chłopców. W USA spore kontrowersje wywołuje działalność NAMBLA (North American Man/Boy Love Association; stowarzyszenie działające od 1978 r., które za cel swojej działalności obrało zniesienie granicy wieku chroniącego dzieci przed współżyciem seksualnym, zalegalizowanie małżeństw między dorosłymi, a dziećmi oraz ochronę pedofilii) oraz prowadzonej przez nią strony internetowej. Ruch popiera m.in. Allen Ginsberg, znany amerykański pisarz. Pedofilia jest problemem na całym świecie również w Polsce, gdzie policja stara się, jak najbardziej uderzyć w zorganizowane grupy pedofili, którzy łączą się przez internet i wymieniają się "zdobytym" materiałem. Dzięki internetowi zoofile również mogli wyjść z ukrycia i wraz z innymi zebrać się w grupy, co zostało genialnie pokazane w filmie dokumentalnym "Zoofilia". W Stanach Zjednoczonych za seks ze zwierzętami nikomu nie można postawić zarzutów, natomiast w Polsce rozpowszechnianie tzw. "twardej pornografii" do której zalicza się m.in. pedofilia jest zakazane i grozi za to kara pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

2. Rotten
Stworzona na terenie USA w 1996 r. przez Soylent Communications strona internetowa rotten.com, mimo lat nie znikła z sieci i do dziś znajduje wielu fanów. W wielkim skrócie jest to archiwum zdjęć pokazujących odrażające deformacje ciała, makabryczne obrazy z wypadków, sekcje zwłok czy perwersyjne akty seksualne. Słowo archiwum jest jak najbardziej na miejscu ponieważ w ostatnich latach dokonywano tylko drobnych aktualizacji. Poza tym strona nadal widnieje w internecie w niezmienionej formie od ponad 14 lat. Wobec administratorów strony kilkakrotnie wytaczano procesy sądowe m.in. przez rodziny ofiar wypadków, które znalazły na rotten.com zdjęcia zmasakrowanych ciał swoich bliskich ale żaden z nich nie doprowadził do zamknięcia witryny. Wobec administratora rotten.com, ukrywającego się pod pseudonimem "Soylent", FBI i inne służby śledcze prowadzą dochodzenie ws. publikacji zdjęć pokazujących kanibalizm. Portal salon.com nazwał obrzydliwą witrynę "internetowym wrogiem numer 1".

1. Ogrish i witryny do niego podobne
Od razu trzeba zaznaczyć, że strona internetowa ogrish.com już nie istnieje i obecnie funkcjonuje jako liveleak.com. Był to portal, który kładł największy nacisk na pokazywanie najnowszych materiałów filmowych i zdjęć. Jakich? Z makabrycznych wypadków, egzekucji czy brutalnych wojen. Przedstawiany tam materiał nie podlegał żadnej cenzurze, przez co bardzo często mógł przyprawić widza o mdłości. Ogrish.com zdobył popularność w 2002 r. kiedy w witrynie pojawiło się wideo pokazujące tragiczne upadki ludzi uwięzionych w płonących wieżach WTC. Również po inwazji USA na Afganistan i Irak w portalu zaczęły się pojawiać filmy z egzekucji porwanych przez terrorystów żołnierzy oraz cywili. Ostatecznie witryna zniknęła 31 października 2006 r. i została zastąpiona innym, również kontrowersyjnym liveleak.com. Ale koniec ogrish.com nie ograniczył liczby podobnych do niego portali, których jedynym celem jest zszokowanie widza poprzez publikowanie bardzo drastycznych filmów i zdjęć. W polskiej sieci również funkcjonuje kilkanaście stron o podobnej tematyce i póki co nikt nie kwapi się do tego by ograniczyć do nich dostęp. Fascynowanie się treściami takich stron, może mieć bardzo negatywny wpływ na patrzenie na świat internautów oraz trwale uszkodzić ich psychikę.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!