Fot Fot

Fot. Charles Dickens (© domena publiczna)

Gdy rozniosła się dojmująco smutna wieść o jego śmierci, pewne dziecko spytało, czy św. Mikołaj umrze również. Odejście obrońcy uciśnionych, dobrego pana z Londynu mocno odczuła cała Anglia, na znak czego w wielu domach przywdziano żałobę.

W 140. rocznicę śmierci Charlesa Dickensa, pisarza z wyobraźnią olbrzyma, jak o nim mówiono, warto przypomnieć ścieżki życia człowieka, który stworzył bodaj największy i najbardziej różnorodny świat literacki. Świat, który do dziś dnia porusza serce czytelników. Na tyle mocno poruszał on czytelników i wtedy, że podczas publicznego czytania utworów pisarza dochodziło do niezwykle rzewnych i niedających się powstrzymać ataków płaczu i śmiechu. Uważa się, że jego twórczość miała znaczący wpływ na rozwój angielskiego społeczeństwa, a także była przejawem skutecznej służby narodowi i kulturze.

Czy uwierzymy zatem, że powieściopisarzem został niemal przez przypadek? Wieść głosi, że zlecono mu napisanie narracyjnego łącznika do cyklu scenek sportowych oddanych w gwarze londyńskiej. Dickens jednak prześcignął zadanie, które miał wykonać. Opisem perypetii pana Pickwicka i grona jego znajomych natychmiast porwał całe społeczeństwo angielskie. Sama zaś powieść Klub Pickwicka stała się bestsellerem XIX wieku. David Copperfield, Oliver Twist, Wielkie nadzieje, Magazyn osobliwości, Opowieść wigilijna to tylko niektóre utwory, które żyją w sercach ludzi do dziś dnia.

Świat małego, a potem młodego Charlesa Dickensa nie wyglądał kolorowo. Wydawało się również, że obłoki nad jego niebem nie wróżą pięknej przyszłości. Życie bowiem nie szczędziło mu gorzkich doświadczeń już od maleńkości. I doprawdy chyba tylko za sprawą cudu, czytać dziś możemy w wielce opasłych księgach, że los jego tak diametralnie się odmienił, i że spełniły się te z największych marzeń. Dickens dorastał w wyjątkowo trudnych warunkach, jednakże zdołał się z nich podźwignąć. Domowa bieda, upokorzenia wiążące się z uwięzieniem za długi swojego niezaradnego ojca, konieczność pracy w wieku dwunastu lat, czy też pozbawienie go możliwości zdobycia wykształcenia, to tylko fragment wydarzeń z lat młodości... Te gorzkie doświadczenia zrodziły wszakże pisarza-obrońcę pokrzywdzonych dzieci i ambasadora dobroczynności, jak bez obaw można o Dickensie powiedzieć.

Urodził się 7 lutego 1812 r. w Landport na Przedmieściu Portsmouth jako drugie dziecko Johna i Elizabeth Dickensów, wywodzących się z niższych warstw średnich. Ojciec Charlesa pracował jako urzędnik w biurze skarbowym Marynarki Królewskiej, ale z wielką trudnością przychodziło mu utrzymanie domu na przyzwoitym poziomie. W pierwszych latach jego życia rodzina często się przeprowadzała, stopniowo pod coraz gorsze adresy. Na początku mieszkali w Chatham na wschodnim wybrzeżu Anglii, a następnie w Londynie. W 1823 r. ojca aresztowano za długi i osadzono w więzieniu. Katastrofa finansowa Johna Dickensa była rezultatem nieumiejętnego gospodarowania własnym budżetem. Wielokrotnie bowiem dawał przykład niegospodarności. Żył ponad stan, zbyt często i kosztownie podejmował znajomych, pragnąc zdobyć sobie ich aprobatę. Odsiadującemu karę ojcu towarzyszyła rodzina, zaś Charles, dwunastoletni wówczas chłopiec, został posłany do pracy. Pracował jako czeladnik w fabryce czernidła, gdzie przez dwanaście godzin naklejał nalepki na pudełkach z barwnikami. Mieszkał zaś u pani Roylance w Camten Town, do której nie pałał dużą sympatią. Nie potrzeba tu wyobraźni olbrzyma, by zrozumieć, że pozostawionemu chłopcu ogromnie doskwierało wówczas poczucie osamotnienia i brak rodzinnego ciepła. Miał świadomość, że rodzice nie myślą o jego przyszłości i tym więcej bał się, że całe życie będzie tylko robotnikiem. W fabryce pracował około pięciu miesięcy, jednakże dla niego czas ten dłużył się niemożebnie. Ojciec opuścił więzienie w maju 1824 r., gdy spadek po matce umożliwił spłacenie długów. Rodzice jeszcze wtedy nie odebrali Karola z fabryki, dopiero późniejsze nieporozumienia między ojcem i Lamertem doprowadziły do swoistego "uwolnienia" chłopca. Ale matka czyniła starania, by ponownie posłać go tam do pracy, czego do końca życia nie mógł jej wybaczyć.

W czerwcu 1824 r., podjął naukę w Wellington House Akademy. Ale uczęszczał do niej zaledwie dwa lata, bowiem ponownie rozpoczął pracę, tym razem wszakże w kancelarii rejentalnej. Ta praca podsunęła mu myśl, by skosztować dziennikarstwa. Z biura rejenta przeszedł na kopistę do kancelarii adwokackiej, ale nie zagościł tam długo. Od dzieciństwa pociągał go teatr i wahał się w wyborze między pracą na scenie i karierą prawniczą. A obok tego uczył się stenografii, myśląc o pracy reportera w parlamencie. Dickens ćwiczył się w stenografii tak wytrwale, że wkrótce porzucił posadę w kancelarii i zajął się samym stenografowaniem. Dzięki protekcji krewnego matki notował sprawozdania w Doctors Commons, siedzibie sądów cywilnych do spraw spadkowych i rozwodowych. Jednak z powodu młodego wieku do pracy reporterskiej w Izbie Gmin dopuszczono go dopiero w 1832 r. Okazał się bardzo dobrym stenografem, co sprawiło, że został zatrudniony w "The True Sun" i "The Mirror of Parliament", pismach zamieszczających pełne sprawozdania polityczne.

Mimo iż literacko i zawodowo Dickens pracował w tempie iście zawrotnym, jego życie towarzyskie i osobiste ni trochę na tym nie ucierpiało. W roku 1936 poślubił Catherine Hogarth, z którą miał dziesięcioro dzieci. Z niewiadomych powodów zamieszkała z nimi najmłodsza siostra Kate, Mary. Stałe towarzystwo trzeciej osoby nie mogło nie zaważyć ujemnie na pożyciu małżeńskim Dickensów. Wkrótce dołączył do nich jeszcze brat Charlesa, Frederick, będący na jego utrzymaniu. Małżeństwo nie wniosło do życia pisarza szczęścia. Marzenia o znalezieniu satysfakcji w spokojnym, radosnym życiu rodzinnym nie znalazły odbicia w jego rzeczywistości. I paradoksalnie, pisarz będący piewcą uroków ogniska domowego, nie znalazł w swoim domu ukojenia. Koniec końców jego małżeństwo rozpadło się. Rozstał się z żoną i związał z młodszą od niego o dwadzieścia lat aktorką Ellen Ternan.

Dickens prowadził niezwykle intensywne życie; dużo podróżował, redagował własne czasopismo, grał w teatrach amatorskich, występował publicznie czytając własne utwory. W 1870 r. po drugiej wizycie w Ameryce i serii publicznych wystąpień autorskich doznał wylewu krwi do mózgu. Umarł w wielkim domu, który niegdyś zwiedzał z ojcem, domu będącym dla niego symbolem dobrobytu przekraczającego najśmielsze marzenia.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!