W 2002 roku, w wieku 15 lat został schwytany przez Amerykanów w Afganistanie i umieszczony w obozie jenieckim w Guantanamo. Omar Khadir - wczoraj, po ośmiu latach w niewoli, odbyła się jego pierwsza rozprawa.

Omar urodził się w Kanadzie jako piąte dziecko muzułmańskiej rodziny Khadr. Dziś ma 23 lata. Z uwagi na przeświadczenie jego rodziców, że ich syn musi wyrosnąć na porządnego muzułmanina, Omar swoje dzieciństwo spędzał na przemian - w kanadyjskim Toronto i w pakistańskim Peszawarze, skąd pochodził jego ojciec. I to ojciec właśnie - Ahmed Khadr - miał największy wówczas wpływ na swojego syna.

W 1995 roku Ahmed Khadr został aresztowany w związku z zamachem bombowym na egipską ambasadę w Pakistanie. Posądzono go o finansowanie zamachu i zamknięto w areszcie, w wyniku czego wszczął strajk głodowy, po czym został przeniesiony do szpitala. Jego syn - Omar spędził z nim każdą kolejną noc, sypiając na podłodze, tuż przy jego łóżku.

Rok później, 10-letni Omar wraz z całą rodziną przeprowadził się do miasta Dżalalabat w Afganistanie, gdzie jego ojciec zajmował ważne stanowisko w jednej z pozarządowych organizacji. Ojciec często zabierał swojego syna na wizyty w obozie Osamy Bin Ladena, gdzie młody Omar bawił się z jego dziećmi.

Tuż po atakach na Nowy Jork i Waszyngton, z 11 września 2001 roku, chcąc uniknąć amerykańskich bombardowań, ojciec Khadra postanowił przenieść swoją rodzinę do gór na pograniczu Afganistanu i Pakistanu. Tam 14-letni wówczas Omar poprosił rodziców o pozwolenie na przystąpienie do grupy młodych mężczyzn powiązanych z jednym z przywódców Al-Kaidy. Pomimo protestów ze strony matki Omara, jego ojciec wyraził przyzwolenie. Tak Omar stał się jednym z terrorystów.

Sąd ostateczny

Omar został najmłodszym więźniem amerykańskiej bazy w Guantanamo, kiedy w 2002 roku, w wieku 15 lat, został schwytany przez amerykańskich żołnierzy w Afganistanie i odesłany do więzienia na Kubie, gdzie bez wyroku sądowego przetrzymywany jest do dziś.

Omarowi postawiono m.in. zarzuty współpracy z Al-Kaidą oraz zabójstwa żołnierza, podczas akcji amerykańskich sił specjalnych w 2002 roku w Afganistanie. Zdaniem wojskowych śledczych, amerykański żołnierz zginął w wyniku eksplozji granatu, który miał być rzucony właśnie przez Omara.
Po dziewięciu latach przesłuchań, psychicznego i fizycznego znęcania się nad nim, Omar Khadr dostał wczoraj pierwszą, choć wątpliwą, szansę na sprawiedliwość. Stanął przed amerykańskim trybunałem sądowym, przed którym stanowczo odrzucił wszelkie oskarżenia i nie przyznał się do ani jednego z zarzucanych mu czynów.

Skład sędziowski, pod przewodnictwem pułkownika Pata Parrisha, odrzucił wczoraj wszystkie wnioski obrony Omara o niekorzystanie w czasie procesu z jego zeznań, złożonych od momentu umieszczenia go w amerykańskim obozie. Obrońca Khadra, porucznik John Jackson, uzasadniając wnioski obrony, powiedział, że zeznania jego "klienta" zostały na nim wymuszone przez amerykańskich śledczych wojskowych, a on sam w czasie przesłuchań był wielokrotnie straszony "gwałtem i śmiercią". Jedno z przesłuchań, będących argumentem obrony Omara, oficer przesłuchujący go miał stwierdzić na koniec, że Omar "spędzi w Guantanamo resztę swojego życia".

Broniący Omara, porucznik Jackson wielokrotnie podkreślał też, że jego klient został schwytany w Afganistanie jako nastolatek i w związku z tym nie może być sądzony za zbrodnie wojenne, jak dorosły i w pełni świadomy swoich czynów człowiek, na co wojskowy prokurator odpowiedział krótko - "nie miał 5, 10, ale 15 lat".

Dzisiaj odbędzie się następne posiedzenie specjalnego trybunału wojskowego, na którym ważyć się będą losy Omara Khadra. Należy jednak zadać pytanie, czy należy karać 15-letniego człowieka za to jak go wychowano?

Omar Khadr pozostaje nadal najmłodszym, jednym z ponad 170 więźniów, którzy wciąż przebywają w amerykańskiej bazie wojskowej w Guantanamo na Kubie. Prezydent USA Barack Obama w styczniu 2009 roku wydał rozkaz zamknięcia obozu jenieckiego, jednak z rożnych przyczyn do dziś pozostaje ono czynne, a jego więźniowie nadal nieosądzeni.

Na podstawie:
CNN, Amnesty International

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!