Piwnica pod Baranami po raz kolejny wystąpiła na warszawskiej Białołęce. Tym razem świętowano 55-lecie działalności zespołu.

Krakowska Piwnica pod Baranami zawitała po raz kolejny na warszawską Białołękę. Publiczność zgromadzona w sali widowiskowej im. Tomasza Służewskiego usłyszała od Leszka Wójtowicza, że artyści lubią tu bywać i specjalnie zaplanowali swój ostatni jubileuszowy spektakl właśnie w tym miejscu. Prowadzący koncert wspomniał również zmarłego dyrektora BOK, którego nazwał prawdziwym przyjacielem Piwnicy.

Podczas wykonywania poezji śpiewanej i autorskich utworów młodych wykonawców oraz weteranów pamiętających początki działalności krakowskiej grupy, na sali panowała magiczna atmosfera. Występ każdego artysty nagradzany był ogromnymi brawami.

Poetycki nastrój zadumy wniosła do spektaklu płeć piękna piwnicznego zespołu krakowskiej cyganerii artystycznej. Beata Czernecka głęboko wczuła się w oryginalne słowa utworu "Sznur pereł", który wykonała w dwóch językach: jidysz i polskim. Dzięki temu można było wsłuchać się w ten piękny utwór całkowicie zanurzając się w urokliwy świat żydowskiej kultury sprzed kilkudziesięciu lat. Dzielnie dorównywały jej także w swoich osobistych interpretacjach piosenek: Tamara Kalinowska, Dorota Ślęzak, Ewa Wnuk Krzyżanowska, Aneta Talkowska i inne artystki Piwnicy.

Podobnie było, gdy na scenę wszedł Mieczysław Święcicki i zaśpiewał jeden z romansów Wertyńskiego i dowcipną piosenkę mężczyzny pragnącego mieć własny ogon. Autentyczny humor sytuacyjny z udziałem publiczności zaprezentował w brawurowym monologu o felczerowaniu wiecznie młody Tadeusz Kwinta.

Piwnica pod Baranami bawiła się z nami



Językowe łamańce stały się inspiracją i kanwą do napisania śmiesznych strof piosenki, którą próbowali podejmować bardziej muzykalni widzowie na Sali Białołęckiego Ośrodka Kultury wraz z wykonującym utwór Piotrem "Kubą" Kubowiczem.

Widzowie obserwowali również z zachwytem występy klowna parodiującego przemówienia polityków i prowadzącego błyskotliwy monolog jednocześnie z ekwilibrystyczną żonglerką. A później na scenę wszedł Alosza Awdiejew i przeplatając swoje pieśni anegdotami, zaprezentował polsko-rosyjski repertuar słowno-muzyczny.

Jak dało się zauważyć podczas koncertu, każdy z zespołu jest cenionym członkiem, poczynając od instrumentalistów występujących na drugim planie, po osobę ustawiającą statywy mikrofonowe i oświetlenie. Ich sylwetki, równie delikatnie i dowcipnie, przybliżał śpiewający konferansjer, Leszek Wójtowicz.

Po zakończeniu koncertu Pani Anna Barańska–Wróblewska, jako nowy dyrektor BOK, uhonorowała zespół artystów z Krakowa, pamiątkowym dyplomem. Odebrał go menedżer Piwnicy pod Baranami Bogdan Micek.

Z biegiem czasu podstawowy skład Piwnicy pod Baranami ulegał zmianom. Widzowie, którzy zdecydowali się przyjść na koncert do Białołęckiego Ośrodka Kultury śmiali się, a podczas śpiewanych hymnów zdarzało się niektórym nawet uronić łzę. Jestem pewna, że kto raz usłyszał artystów Piwnicy będzie do nich wracał.

"Kolędy dla miasta i świata" w wykonaniu aktorów Piwnicy

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!