Natrętne zagadywanie, seksistowskie uwagi, obmacywanie. 89 proc. Polek pada ofiarą takiego zachowania w przestrzeni publicznej. Czują upokorzenie, wstyd, obrzydzenie. Nadal większość z nich boi się mówić o tym głośno.

- Jechałam zatłoczonym tramwajem kiedy poczułam, że coś napiera na moje pośladki. Było bardzo ciasno, ale odchyliłam się kilka cm, aby uniknąć dotyku. Mężczyzna za mną przysunął się i śmielej naparł na mnie. Na szczęście tramwaj zatrzymał się na przystanku, więc odsunęłam się daleko od niego. Byłam upokorzona, zdezorientowana i wściekła, że moja reakcja była tak bierna – pisze na stronie polska.ihollaback.org Asia z Warszawy. Spośród kobiet napastowanych w przestrzeni publicznej zaledwie 15% zwraca sprawcy uwagę, 2 proc. zgłasza przypadek na policję. Tak wynika z badań przeprowadzonych w zeszłym roku przez organizację Hollaback.

Powiedz HOLLAback


Jest to międzynarodowy ruch przeciw molestowaniu ulicznemu, działający w 17 krajach i ponad 50 miastach. Propagując takie idee jak prawo do bycia sobą, poszanowanie godności osobistej i równość społeczną, sprzeciwiają się przypadkom seksizmu i przemocy wobec kobiet. - Za każdym razem, gdy ktoś nas napastuje, obraża, lub usiłuje to robić reagujmy rebelią i mówmy nie – zachęcają na swojej stronie internetowej polska.ihollaback.org.

To kobieta czuje się winna


Jednak najczęstszą reakcją na zachowania seksistowskie jest po prostu wstyd, obrzydzenie, zmieszanie czy upokorzenie. Wiele ofiar odczuwa też złość i oburzenie. - Najgorsze, że to nie gwiżdżący potem przez dwie godziny ma wyrzuty sumienia, że uprzedmiotowił kobietę, tylko owa kobieta się źle ze sobą czuje i zastanawia co zrobiła żeby zasłużyć na tak ohydne traktowanie przez obcą osobę – pisze w felietonie „Seksizm nasz codzienny” Maria Pawłowska.

Są ich dziesiątki tysięcy na całym świecie


Do podzielenia się własnymi doświadczeniami zachęca brytyjska feministka Laura Bates. Wielokrotnie spotykała się z przejawami seksizmu. Wie jak trudno mówić o tym otwarcie, dlatego postanowiła stworzyć stronę rejestrującą opowieści ofiar dyskryminacji płciowej. Tak powstał projekt Every Day Sexism. - Nie spodziewałam się, że tak szybko rozprzestrzeni się aż na 15 krajów- napisała w dzienniku The Guardian. Liczyła na 100 historii. Dzisiaj po ponad roku działalności jej stronę odwiedziło już 25 tysięcy ofiar seksizmu. Są to osoby w różnym wieku od dwunastolatek po nawet siedziemdziesięciolatki.

Nikt nie zareagował


W Polsce problem wciąż jest ignorowany zarówno przez społeczeństwo jak i przedstawicieli władzy. - Parę dni temu, wysiadając z tramwaju szedł za mną mężczyzna, który zaczął rzucać we mnie śniegiem, po czym wyprzedził mnie i kierował we mnie okropne słowa oraz groził, że mnie zabije. Panowie pracujący w ochronie, oraz ludzie wychodzący z biurowca w ogóle nie reagowali, pomimo tego, że mówiłam, iż potrzebuję pomocy- pisze na stronie Hollaback Marta z Katowic. Podobnie zachowuje się ponad 60% Polaków, będących świadkami molestowania i tym podobnych zachowań. - Nie ma żadnej niższości kobiety. To jest wszystko nieznośna, irytująca ideologia. W Polsce nie ma takiego problemu- stwierdził Stefan Niesiołowski w rozmowie dla Dziennika Łódzkiego.

Taka postawa wynika z wzorca utrwalonego w naszej kulturze według którego kobieta musi być przede wszystkim ładna, zadbana i opiekuńcza. - Nasze społeczeństwo nadal woli ten tradycyjny podział ról kobieta do kuchni, mężczyzna do pracy, a wszelkie odstępstwa odbiera negatywnie- twierdzi Małgorzata Mikołajczak w rozmowie z serwisem PAP- Nauka w Polsce.

Trzeba ucieć od schematów


Na takie postrzeganie funkcji społecznych skarży się Anna Rączkowska w felietonie „Schematy, schematy, schematy - seksizm nasz codzienny”. Podczas zakupu nowego samochodu została całkowicie zignorowana przez sprzedawcę, który toczył rozmowę wyłącznie z jej mężem. - Bo przecież ja się nie znam, co nie, co sobie będzie język strzępił po próżnicy z głąbem, który nie wie, co to chłodnica – pisze rozgoryczona. Podobna sytuacja zaszła podczas ustaleń prowadzonych z robotnikami wykonującymi remont w jej domu. - Dziwnie na mnie patrzą, wodzą wzrokiem za mężem, żeby przynajmniej potwierdził, że to, co mówię, jest prawdą – dodaje.

- Jest to naprawdę utrudniające życie i spotyka wiele kobiet, a mimo to jest ostentacyjnie przez polityków ignorowane- skarży się na stronie feministka.org Rachel. Cóż w tym dziwnego skoro sami dopuszczają się seksistowskich komentarzy. Wystarczy wspomnieć wypowiedź Leszka Millera o nieatrakcyjnych kobietach, które odstręczają wyborców czy słowa premiera Donalda Tuska oceniające strój dziennikarki Polskiego Radia. Bardzo często ofiarą takich zachowań pada minister Joanna Mucha, której uroda podkreślana jest niemal na każdym kroku.

Skuteczna terapia dla francuskich polityków


Sposób na niwelowanie przejawów seksizmu w polityce znalazła francuska szefowa Ministerstwa ds. Praw Kobiet Najat Vallaud-Belkacem. W zeszłym roku zafundowała ministrom kursy antyseksizmu. Członkowie rządu zapoznali się z procesami tworzenia stereotypów, przejawami przemocy domowej, zjawiskiem dysproporcji płacowych oraz dowiedzieli się jak unikać niestosownego języka w odniesieniu do kobiet.

Taki przykład ze strony władzy jest w walce z dyskryminacją płciową i przemocą wobec kobiet nieoceniony. Dzięki temu jest szansa, że społeczeństwo uświadomi sobie, iż problem istnieje i należy z nim walczyć.

Styl życia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!