Przedziwne rzeczy dzieją się ostatnio w naszej ojczyźnie. Nie mam tu na myśli rozgrywek partyjnych, nagrody dla Pana Prezydenta czy męskich protestów przeciwko in vitro, z powodu którego najboleśniej cierpią młodociane prawiczki. Chodzi o prawo !

Sceny nakręcone przez reporterów TVN24, w mieszkaniu rodziny pomyłkowo zwolnionego więźnia, ubawiły mnie serdecznie, a występ Rzecznika Praw Obywatelskich jeszcze bardziej. Chociaż, doprawdy, nie wiadomo śmiać się, czy płakać, walnąć z radości fajerwerki, czy strzelać na wiwat z kałacha.

Ale od początku: Palant A, odpowiedzialny za obliczanie i pilnowanie terminów odsiadki doznał olśnienia: chyba z małżeńskiego kalendarzyka wyszło mu siedem miesięcy z hakiem, wobec czego więzień X powinien zostać zwolniony. Koniec odsiadki. OK. Palant B - sprawdził obliczenia i zatwierdził. Palant C - złożył cenny autograf, aby prawu stało się zadość. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, za regularnie pobierane od nas, obywateli, apanaże, wypisali dokument ze stosownymi podpisami oraz pieczęcią. Pieczęć ma
napis w otoku oraz godło państwa pośrodku. Zwolnienie z aresztu zostało wręczone więźniowi, a ten - mimo protestów - wypchnięty za bramę. Dobrze, że nie został oskarżony o pyskowanie, cwaniactwo i stawianie oporu władzy.

Ciąg dalszy przejdzie do niekończącego się spisu absurdów: dwaj policjanci z jakimś listem gończym (?), portretem pamięciowym (?) wkroczyli do mieszkania w poszukiwaniu człowieka, który ma w ręce prawomocny dokument. Potraktowani zostali należycie, stanowczo i zgodnie z prawem, stanowionym w domu przez ojca rodziny. Drzwi za policją zostały grzecznie zatrzaśnięte a spocony "wanted" wyciągnięty z szafy. Kto tego nie widział, niech żałuje. Ciąg dalszy: Rzecznik Praw Obywatelskich nie widzi powodu do interwencji, człowiek zwolniony pomyłkowo, mimo swoich protestów, ma resztę kary odsiedzieć, bo jest winien społeczeństwu siedem i pół miesiąca.

Zapewne RPO ma rację i będziemy teraz świadkami ścigania człowieka, który każdemu napotkanemu policjantowi jest w stanie podstawić pod nos urzędowe świadectwo zwolnienia. Zostaną zaangażowane środki finansowe na szeroko zakrojona akcję: tropienie, pościg, osaczenie i obezwładnienie. Kto wie, może wejdą do akcji ATeki ? Będzie się działo. Koszta pokryje społeczeństwo, równie entuzjastycznie, jak wypłaca pensje funkcjonariuszom służby więziennej. A przy okazji tej absurdalnej historii brakuje mi wypowiedzi pana RPO: ile i czego są winni społeczeństwu sędziowie, którzy w ubiegłych tygodniach zwolnili z aresztu morderców?

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!