Prezydent Sopotu J Prezydent Sopotu J

Prezydent Sopotu J. Karnowski

Gazeta Wyborcza doniosła, że słynna afera Karnowskiego (znana też jako afera sopocka) może okazać się niewypałem. W piątek prokuratura poinformuje co dalej w sprawie, bo nagranie Julkego może być zmanipulowane.

Miałem okazję poznać obu panów, bohaterów tej afery. Było to dawno, gdy Julke był pupilkiem Karnowskiego podczas wyborów samorządowych. Taka sytuacja nie podobała mi się i widziałem w tych działaniach cwaniactwo. I nie pomyliłem się. Julke z przyjaciela prezydenta Sopotu stał się podstępnym konfidentem. Nie został radnym i nie dostał stanowiska, a za miejsce na liście wyborczej zapłacił, z pewnością sporo.

Zakulisowe komentarze po ujawnieniu przed pięcioma laty nagrań rozmowy Julkego z Karnowskim wskazywały, że to porachunki wewnątrzpartyjne, wcześniej przebąkiwano, że Karnowski wybiera się do Warszawy. Taka afera to prosty sposób na wykolegowanie kolegi. Sam premier choć nie chciał już widzieć Karnowskiego w partii to poparł go w kolejnych wyborach.

Pod doniesieniami wyborczej.pl pojawiły się kolejne głosy w dyskusji nad aferą sopocką. Padły oskarżenia PiS o nagrania Julkego, ale też przypomniano o ujawnionych "nieprawidłowościach" w urzędzie. Zastanawiające jest w tym wszystkim, czy na takie rewelacje z nagraniami trzeba było czekać aż pięć lat? Czy nie dało się tego szybciej ustalić? I komu na tej zwłoce zależało? Ale tego Wyborcza nigdy nie ujawni.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!