- Najważniejsze jest nasze zgranie i celność – mówią polscy artylerzyści z bazy Warrior. Kilka razy w tygodniu otwierają ogień do afgańskich rebeliantów.

Zastrzegają się: - Mamy mnóstwo ograniczeń – mówią dla Wiadomości24pl. - Celujemy kilkaset metrów od mieszkalnych budynków i musimy mieć pewność, że nasz pocisk nie chybił. Nikt z nas nie może popełnić błędu.

Odpowiadają na ostrzał bazy wojskowej przez rebeliantów. - Jeżeli tylko dostaną informację o miejscu, z którego do nich strzelano, ładują armatnohaubice samobieżne Dana – dodaje dla Wiadomości24pl, ppor Anna Wisłocka z sekcji informacyjno-prasowej.

- Ostatnio – konkluduje Wisłocka – w godzinach nocnych pluton ogniowy dostał sygnał. Artylerzyści czekali w bojowych wozach. Grupa afgańskich „kopaczy” rozpoczęła podkładanie improwizowanych ładowników wybuchowych przy jednej z dróg. Nasi żołnierze oddali celny strzał, tak, aby nie zagrozić cywilnej ludności.

Precyzją celnego strzału popisali się także przy udaremnieniu ucieczki rebeliantów, którzy o wykonaniu strzału w kierunku polskiej bazy, próbowali wmieszać się w lokalnych mieszkańców. Nikt nie został ranny, a wysłane siły szybkiego reagowania - zatrzymali sprawców.

Artylerzyści wywodzą się z dywizjonu artylerii samobieżnej 17. Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej z Międzyrzecza wchodzącej w skład „Czarnej Dywizji” Kawalerii Pancernej.

Żeńskie imiona nadali dla 152 mm armatnohałbicv, które w bazie Warrior stacjonują na „rancho Barbary”.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!