Nasila się konflikt zbrojny w Strefie Gazy. Trzy dni trwają już naloty bombowe na terytorium Palestyńczyków, a dzisiejszej nocy lotnictwo izraelskie zbombardowało kwaterę główną rządzącego w Strefie Gazy radykalnego Hamasu.

Według zachodnich agencji budynek został niemal doszczętnie zniszczony. Ocenia się, że w ciągu kilku dni konfliktu, Palestyńczycy wystrzelili w kierunku Izraela 400 rakiet, z czego blisko połowę zniszczył system antyrakietowy.

Na wypadek ewentualnej operacji lądowej w Strefie Gazy, rząd izraelski wydał wczoraj zgodę na mobilizację nawet do 75 tysięcy żołnierzy rezerwy. To znacznie więcej niż planowano po zaognieniu się w ostatnią środę sytuacji i rozpoczęciu działań przeciw Palestynie. Bombardowania i mobilizacja rezerwistów są odpowiedzią Izraela na palestyński ostrzał rakietowy z terytorium Strefy Gazy.

Decyzja rządu Izraela o mobilizacji nie oznacza, że wszyscy powoływani rezerwiści (75 tysięcy), będą natychmiast wzięci pod broń. Ta decyzja pozwala wojsku zwerbować ich na wypadek nagłej potrzeby. Dwa dni temu władze izraelskie wyraziły zgodę na powołanie do wojska 30 tysięcy żołnierzy rezerwy, w ramach operacji "Filar Obrony", służącej przeciwko zbrojnym ugrupowaniom w Strefie Gazy.

Wczoraj w stolicy Izraela - Tel Awiwie wyły syreny alarmowe i słychać było wybuch. Zbrojni radykałowie palestyńskiego skrzydła Hamasu, kontrolującego Strefę Gazy poinformowali o wystrzeleniu na Tel Awiw rakiety typu Kassam. Rzecznik policji w Tel Awiwie potwierdził, że słychać było wybuch. Powiedział, że nie ma doniesień o tym, że rakieta uderzyła w miasto i wyrządziła szkody.

Także w czwartek, ze Strefy Gazy, wystrzelono dwie rakiety na Tel Awiw. Jedna wpadła do morza, druga na przedmieścia. Nie wywołała jednak ofiar w ludziach ani szkód materialnych. Agencje światowe podają, że w izraelskich nalotach zginęło wczoraj pięcioro Palestyńczyków. Tymczasem - według służby zdrowia Hamasu - tylko w piątkowych nalotach izraelskich zginęło pięcioro Palestyńczyków, w tym dziecko.

Od początku kilkudniowego konfliktu zbrojnego liczba ofiar śmiertelnych, po obu stronach wzrosła do 26. Wśród nich jest 23 Palestyńczyków i trzech Izraelczyków - podaje serwis RMF24.

Od środowej operacji przeprowadzono już blisko pięćset ataków. Wczoraj rozpoczęła się izraelska mobilizacja pierwszych 16 tysięcy rezerwistów. Według portalu Ynet.news, to początek przygotowań do możliwej operacji lądowej w Strefie Gazy. Ale już w czwartek w kierunku granicy ze Strefą Gazy jechały izraelskie czołgi i żołnierze, a rzecznik armii przyznał, że inwazja jest "zdecydowanie możliwą opcją".

Ambasador Izraela w Polsce powiedział: "Podjęliśmy akcję militarną, bo mamy prawo do obrony". Faktycznie stan napięcia między Strefą Gazy a Izraelem utrzymywał się od dłuższego czasu, a w 2012 roku wystrzelono stamtąd w kierunku Izraela, ponad 800 rakiet. W październiku miały miejsce dwukrotne intensywne ostrzały Izraela. Wreszcie eskalacja wydarzeń militarnych Hamasu w ciągu ostatnich dni zmusiła Izrael do reakcji.

Celem operacji jest likwidacja strategicznego niebezpieczeństwa, które zagraża ludności cywilnej Izraela - twierdzi ambasador. "Wszystkie nasze działania wynikają z prawa do samoobrony" - podkreślił. Jak zaznaczył - "Hamas chowa się za cywilną ludnością palestyńską, a jego celem jest cywilna ludność Izraela. Takie działanie prowadzone w dwójnasób stanowi zbrodnię wojenną" - napisał w oświadczeniu dla prasy, ambasador Izraela w Polsce, Zvi Rav-Ner.

Natomiast prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmud Abbas mówił dzisiaj w telewizji, o czym pisze portal rmf24.pl, że izraelska ofensywa w Strefie Gazy "nie powstrzyma starań Palestyńczyków o przyznanie im przez Zgromadzenie Ogólne ONZ, statusu nieczłonkowskiego państwa obserwatora". "To, co dzieje się w Gazie, obliczone jest na blokowanie naszej prośby o uznanie Palestyny przez ONZ, za nieczłonkowskie państwo obserwatora, ale sprawimy, że głosowanie nad tą rezolucją odbędzie się 29 listopada. Nikt nie może nas powstrzymać" - powiedział Mahmud Abbas w telewizji.

Mahmud Abbas Abbas zapowiedział w minionym tygodniu, że 29 listopada wystąpi na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ z wnioskiem, o przyznanie Palestyńczykom statusu nieczłonkowskiego państwa obserwatora, w miejsce obecnego statusu obserwatora.

Przeciwko przyznaniu Palestyńczykom tego statusu sprzeciwiają się: Izrael i USA. Ameryka argumentuje, że Palestyna może zbudować swoją państwowość wyłącznie na drodze negocjacji z państwem żydowskim.

Podniesienie statusu Palestyny jest prawdopodobnie przesądzone, bowiem na forum 193 krajów Zgromadzenia Ogólnego ONZ, wymagana jest zwykła większość głosów. Mimo przyznania statusu - nie zmieni to sytuacji Palestyńczyków, ale może jednak stanowić dodatkowy argument w walce o państwowość. Palestyńczycy mają też nadzieję na przystąpienie do Międzynarodowego Trybunału Karnego, przed który zamierzają pozwać Izrael za zbrodnie wojenne.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!