Sandomierz, Opatów, Ostrowiec Świętokrzyski, Starachowice i Skarżysko - Kamienna to miasta, które w piątek, 6 marca 2015 roku, znalazły się na trasie słynnego "Dudabusu" i kandydata Prawa i Sprawiedliwości na Prezydenta RP, Andrzeja Dudy.

Gospodarzem wizyty kandydata Prawa i Sprawiedliwości na najwyższy urząd w państwie polskim, Andrzeja Dudy w Ostrowcu Świętokrzyskim był senator tej partii, Jarosław Rusiecki. To on, wspólnie ze Starostą Powiatu Ostrowieckiego, Zbigniewem Dudą witali gościa w Domu Związkowym NSZZ "Solidarność". I to działacze tego związku oraz emeryci i renciści wypełnili szczelnie salę przy alei Jana Pawła II. Na powitanie skandowano "Andrzej Duda prezydentem" i "Zwyciężymy!".

Był to kolejny dzień niezwykle intensywnej kampanii wyborczej prowadzonej przez Andrzeja Dudę i jego sztab wyborczy, którą kandydat uważa za najważniejszą spośród wszystkich, które odbywają się w Polsce, a to ze względu na to, że Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej jest najważniejszym przedstawicielem naszego kraju. Duda na wystąpieniu w Ostrowcu Świętokrzyskim zarzucił Donaldowi Tuskowi i Platformie Obywatelskiej marginalizację tego urzędu poprzez nazwanie głowy państwa "strażnikiem żyrandola". - Tym określeniem przejął się kolega premiera Donalda Tuska, Bronisław Komorowski i mieliśmy pięć lat prezydentury takiej, która w ważnych sprawach społecznych, gdzie był potrzebna interwencja prezydenta, tam go nie było - mówił Andrzej Duda. - Natomiast był jego podpis pod wszystkimi antyspołecznymi rozwiązaniami, które zaproponował rząd.

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości wytknął obecnemu prezydentowi akceptację podniesienia podatków, wieku emerytalnego do 67 roku życia, pozbawiając Polaków możliwości wyboru czasu zaprzestania aktywności zawodowej; zmuszanie 6 - letnich, a nawet młodszych dzieci do pójścia do szkoły, tłumacząc to potrzebą wcześniejszego wchodzenia młodego pokolenia na rynek pracy, którego obecnie rządzący nie tworzą, a dodatkowo istniejące miejsca pracy zajęte są przez dłużej pracujących dorosłych. - Trzeba odrobinę logiki w polityce, prowadzić aktywną politykę gospodarczą, sprzyjającą przedsiębiorcom, tworzącą miejsca pracy, a likwidację, tak jak to miało miejsce w przypadku stoczni i co zamierzano zrobić z kopalniami - mówił Andrzej Duda i podkreślał, że Polska potrzebuje odbudowy gospodarczej, co zapewni wzrost poziomu życia obywateli. Zapowiedział, że gdy zostanie prezydentem, powoła Radę Rozwoju Narodowego złożoną z ekspertów we wszystkich dziedzinach.

Dalsza część wystąpienia Andrzeja Dudy poświęcona była ekonomicznej emigracji młodych, dobrze wykształconych, kreatywnych Polaków, co w dalszej perspektywie może doprowadzić do "autentycznego zagrożenia co do dalszego bytu polskiej państwowości", absurdom polskiego prawa, konieczności wzmocnienia armii, marginalizacji naszego kraju na arenie międzynarodowej. Andrzej Duda przestrzegał przed uleganiem propagandzie jakoby prezydent w żadnej z tych dziedzin "nic nie może". - Z mandatu danemu prezydentowi przez społeczeństwo wynika obowiązek bycia otwartym na sprawy społeczne i dbania o to, aby było ono traktowane sprawiedliwie - przekonywał. - Bronisław Komorowski nie zdał pod tym względem egzaminu w ciągu pięcioletniej kadencji swojej prezydentury. Ja oferuję państwu prezydenturę odważną ale rozważną, otwartą na sprawy społeczne. Jeśli pytają mnie, czy będę prezydentem zależnym, odpowiadam: tak, zależnym od tych, którzy mnie wybrali, od narodu polskiego.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!