Teatr Współczesny działa uzależniająco, a takie sztuki jak "Ludzie i anioły" sprawiają, że widz wcale nie ma ochoty opuszczać sali.

Gdy mowa o aniołach, otwiera się zaludniona wyobrażeniami przestrzeń. Od tych uskrzydlonych, z mieczem w dłoni, jakie można znaleźć na wielu obrazach, które w kulturze europejskiej pojawiały się już od czasów starożytnych, po te nieco bardziej ludzkie, z wadami i intrygującymi cechami charakteru. W literaturze mamy odniesień bez liku, w kinematografii anioły także spełniają bardzo ważną rolę, będąc albo głównymi bohaterami różnych produkcji, albo ważnymi postaciami drugoplanowymi. Niezależnie od tego jaką funkcję pełnią w przedstawianej historii anioły, czy mitologia anielska, ciągle wzbudzają one ogromne zainteresowanie. Trudno się zresztą oprzeć urokowi historii związanych z anielską aktywnością. Bywają jednak te mniej urocze historie, te z aniołami, które nie mają słodkich twarzyczek, łabędzich skrzydeł i które niekoniecznie są po tej jakby się zdawało oczywistej, dobrej stronie.

Późno w nocy do mieszkania Iwana Paszkina puka do drzwi ktoś, kto damskim głosem oznajmia: "to ja". Po czym po otwarciu drzwi pojawia się nieznajomy mężczyzna, który dziarskim krokiem i ożywionym głosem wita się z gospodarzem, siada przy jego stole i omawia.. jego ostatni dzień na tym łez padole. Oczywiście Iwan nie reaguje przesadną radością..

Niejaki Stroncyłow, jak ostatecznie będzie można zidentyfikować nieznajomego, jest jak się okazuje aniołem. Jego zadaniem ma być sprawne przeprowadzenie formalności związanych ze śmiercią Iwana, oraz przejściem w Zaświaty. A jak tam będzie? No na pewno lepiej niż na obrazach Boscha jak zapewnia ów anielski wysłannik, choć z Iwanem to ciężka sprawa, bo nie ma nawet tej cebulki, której można by się uczepić*.. Iwan jest zrozpaczony i rozpoczyna negocjacje o własną duszę i sposób spędzenia wieczności. Bo jednak perspektywa oglądania własnego życia po wielokroć, z powtarzaniem co najbardziej żenujących momentów, bez możliwości zamknięcia nawet oczu.. cóż, wydaje się okrutna. Zgrozę sytuacji zwiększa pojawienie się Notariusza, który bezceremonialne wyegzekwuje podpis od Iwana pod sporządzonym już testamentem, w którym Iwan zrzeka się całego dobytku na rzecz.. swojego anioła. I tu coś zaczyna nie do końca pasować. Bo po co aniołowi mieszkanie i dacza za miastem?

Alkohol jak wiadomo to całkiem dobry trunek na spowodowanie gadatliwości u drugiego człowieka i uzyskanie wielu odpowiedzi, a także wydobycie z przybysza prawdy o jego roli na ziemi. I tak Iwan dowiaduje się, że jego towarzysz nie jest do końca aniołem, bowiem jest aniołem upadłym, a jako taki, zesłany na ziemię niestety niedługo będzie po prostu człowiekiem. I jako człowiek też musi sobie radzić, prawda? Przecież gdzieś zamieszkać musi.. I tu Iwan postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. I będzie w tym tak zaangażowany, że trzeba będzie wzywać pogotowie..

Sławomir Orzechowski i Andrzej Zieliński zapewnili widzom niesamowitą rozrywkę. Obaj panowie byli świetni w swoich rolach i obaj skradli serce widowni. W zasadzie widownia nie chciała w ogóle zwolnić swoich aktorów ze sceny co i rusz przywołując ich nieustającymi oklaskami. Nie bez powodu obaj byli nominowani do Feliksa Warszawskiego za pierwszoplanową rolę męską, a nagrodę za nią otrzymał Andrzej Zieliński. Zdecydowanie jeden z ważniejszych spektakli tego sezonu!

Wiktor Szenderowicz, autor scenariusza do "Ludzi i aniołów" (oryg. Dwa angieła, czetyrie czełowieka) jest uważany w Rosji za największego mistrza satyry politycznej. Obecnie współpracuje on ze stacjami radiowymi "Echo Moskwy" i "Radio Swoboda". Uprawia też różne gatunki literackie, o których można poczytać na jego stronie internetowej . Komedia "Ludzie i anioły" od ponad dekady znajduje się w repertuarze Teatru Olega Tabakowa w Moskwie ciesząc się stale niezwykłą popularnością. W Polsce sztuka miała swoją prapremierę w Teatrze imienia Wojciecha Bogusławskiego w Kaliszu, a obecnie można cieszyć nią zmysły w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Cieszyć na całego! Ponieważ to niezwykle zabawna, choć celna w swoim sarkazmie sztuka. Taka, po której aż żal opuścić teatr..


Ludzie i anioły, Teatr Współczesny, Wiktor Szenderowicz, Przekład: Jerzy Czech
Reżyseria: Wojciech Adamczyk
Scenografia: Marcin Stajewski
Kostiumy: Anna Englert

Obsada

Iwan Paszkin, człowiek: Sławomir Orzechowski
Niejaki Stroncyłow: Andrzej Zieliński
Notariusz: Zbigniew Suszyński
Lekarz: Leon Charewicz
Sanitariusz: Michał Piela, Sebastian Skoczeń
Likwidator: Janusz R. Nowicki

* Była sobie kiedyś zła baba, no i umarła. I nie zostało po niej ani jednego dobrego uczynku. Uchwycili ją diabli i rzucili do ognistego jeziora. Zaś anioł stróż stoi i medytuje: "jaki by tu znaleźć jej dobry uczynek, by Panu Bogu powiedzieć". Naraz przypomniał sobie i rzekł do Pana Boga: "Ona, powiada, z warzywnika cebulkę wyrwała i dała żebraczce". I odpowiedział Pan Bóg: "Weź, mówi, tę cebulkę, wsadź do jeziora, niech się baba za cebulkę chwyci, a ty ją pociągnij; jeśli ją wyciągniesz z tego jeziora, to niech sobie do raju idzie, jeżeli się cebulka oberwie, to niech zostanie tam, gdzie jest".

Pobiegł anioł do baby, podał jej cebulkę: "Naści, powiada, babo, złap się i trzymaj". I począł ją ostrożnie wyciągać; już, już miał ją wyciągnąć, gdy inni grzesznicy w jeziorze, zobaczywszy, że ją wyciągają, dalejże czepiać się jej, aby razem z nią się wydostać. A baba była zła, bardzo zła, i dalejże nogami wierzgać. "Mnie wyciąga, nie was; moja cebulka, nie wasza." Ledwo to powiedziała, cebulka się urwała. I wpadła baba do jeziora i gore po dziś dzień. A anioł zapłakał i odszedł.

Fiodor Dostojewski, Bracia Karamazow

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!