okładka okładka

okładka (© wydawnictwo NovaeRes)

Mroźna Arktyka, misterna intryga, wojna i tajemnice przeszłości - tak można scharakteryzować powieść "Arcanus Arctica" Dariusza Pawłowskiego.

Akcja rozgrywa się na początku lat 80. w skutej lodem Arktyce. Na stacji naukowo-badawczej, na której pracuje grupa polskich specjalistów, dochodzi do tragedii. Jeden z uczestników wyprawy zostaje znaleziony martwy. Z pozoru wygląda to na nieszczęśliwy wypadek, jednak szef misji Henryk Arctowski ma coraz więcej wątpliwości, czy nie było to morderstwo. Mężczyzna rozpoczyna śledztwo, które może się dla niego źle skończyć.

Tymczasem w Polsce zostaje wprowadzony stan wojenny, w konsekwencji czego panuje bieda i ogromny niepokój. Ludzie mogą kupować żywność tylko na kartki, ogłoszona zostaje godzina policyjna, a wrogowie systemu są zamykani w więzieniach lub zabijani. Na domiar złego, konflikt zbrojny ogarnia kraje ościenne, a w powietrzu wisi groźba trzeciej wojny światowej. Niestety członkowie misji nie mogą skontaktować się z rodzinami, gdyż zostaje przerwana łączność radiowa. A to dopiero początek problemów...

"Arcanus Arctica" to całkiem udany debiut Dariusza Pawłowskiego. Powieść jest połączeniem kryminału i thrillera politycznego. Nie przeszkadza to autorowi wplatać elementy horroru, kiedy opisuje np. majaki senne bohatera, który leży w gorączce. Dużą zaletą powieści są bardzo wiarygodne opisy przyrody, czytelnik ma wrażenie, jakby rzeczywiście przeniósł się wraz z bohaterami do Arktyki.

Świetnie sportretowany został Henryk Arctowski, mężczyzna o twardym charakterze, który budzić respekt wśród załogi. Jest także kochającym mężem i ojcem. Choć to postać fikcyjna, to nosi takie samo imię i nazwisko jak polski podróżnik i towarzysz wypraw Amundsena i Scotta. Jest to hołd złożony przez autora temu wielkiemu uczonemu. Kolejną dobrze scharakteryzowaną postacią jest zabójca, którego tożsamość poznajemy na samym końcu. Wcześniej autor opisuje, jak został maszyną do zabijania. Szkoda, że inne postacie nie zostały tak dokładnie przedstawione.

Książkę czyta się szybko dzięki lekkiemu językowi i ciekawej historii. Choć trzeba przyznać, że autor czasem za bardzo fantazjował, opisując bieg wydarzeń (jak choćby w rozdziale "Czterej jeźdźcy apokalipsy"). Nie brakuje nagłych zwrotów akcji, które zmieniają sytuację o 180 stopni i jednocześnie ją komplikują. A wydawać by się mogło, że sytuacja nie może być już bardziej skomplikowana. Zakończenie jest zaskakujące, choć trochę mało prawdopodobne.

Na koniec muszę przyznać, że trochę niepokoi mnie tytuł powieści - "Arcanus Arctica". Z tego, co pamiętam z łaciny, w przymiotnikach końcówka -us jest męska, zaś -a - żeńska. W rzeczownikach jest podobnie (oczywiście są wyjątki, ale Arktyka do nich raczej nie należy). W takim razie tytuł powinien brzmieć "Arcana Arctica" ("Tajemnicza Arktyka"), aby zachować między wyrazami związek zgody. W przeciwnym wypadku wychodzi "Tajemniczy Arktyka".

Niemniej jednak "Arcanus Arctica" polecam miłośnikom powieści kryminalnych i thrillerów politycznych.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!