Mam wrażenie, że w informacjach popularno–naukowych, dotyczących unieszkodliwiania asteroid, czy komet mogących zagrażać Ziemi, popełnia się błąd w rozumowaniu.

Nie bierze się pod uwagę, że posiadają one inną konsystencję niż podobna, zespolona materia będąca pod wpływem ziemskiej grawitacji i stanowiąca element Ziemi. Podejrzewam bowiem, że śnieg, czy lód, jako jedne ze składników komet, są dużo luźniej zespolone niż te same składniki na Ziemi. Podobnie jest ze składnikami planetoid. Możliwości grawitacyjnego zespolenia tak niewielkich obiektów, posiadających małą masę, są przecież nikłe.

Rozpatrywane różne możliwości zmiany orbit tych ciał, w celu niedopuszczenia do uderzenia ich w Ziemię są ciekawe, ale niekoniecznie sensowne. Najbardziej proste wydaje się uderzenie w taki obiekt przy pomocy rakiety z głowicą np. termojądrową. Jest wykonalne i może być najskuteczniejsze.

Przeciwnicy takiego uderzenia argumentują, że obiekt rozleci się na niezliczoną ilość nadal groźnych dla Ziemi kawałków. Nie powinny być one jednak dla nas niebezpieczne. Luźno zespolona masa takiego obiektu kosmicznego pod wpływem uderzenia jądrowego rozleci się bowiem w postaci pyłu, choć dodatkowo skażonego radioaktywnie. Ale przecież takie skażenie i tak już posiada. Ewentualną akcję „anihilacyjną” powinno się przeprowadzić odpowiednio wcześniej. Spotkanie rakiety z obiektem winno nastąpić pod ustalonym kątem, pozwalającym na możliwą zmianę trajektorii pozostałych po wybuchu resztek obiektu. W wyniku takich naszych, już możliwych działań, powinniśmy uniknąć niebezpiecznego zagrożenia.

Należy tu chyba przyjąć, że niebezpieczne dla nas są przede wszystkim obiekty kosmiczne, których trajektoria jest zbieżna z orbitą Ziemi, a więc kolizja jest raczej nieunikniona. Jeśli taki obiekt przeleci z ogromną prędkością, sięgającą kilkudziesięciu kilometrów na godzinę, nawet tuż przy Ziemi, nie musi w nią uderzyć. Ziemska grawitacja nie będzie bowiem w stanie pokonać szybkości przemieszczania się obiektu.

Przykłady takiego zjawiska Ziemianie obserwowali już wielokrotnie w postaci meteorów płonących w bardzo cienkiej przecież ziemskiej atmosferze. Choć bywały dość duże i były bardzo blisko Ziemi, przeleciały powodując piękne widowisko i po wszystkim. Tak więc nawet ogromny obiekt kosmiczny, o wymiarach dziesiątek kilometrów, przemieszczający się w niewielkiej odległości od Ziemi, poruszający się z prędkością przekraczającą możliwości grawitacyjnego przyciągania ziemskiego i nie będący na kursie kolizyjnym z naszą planetą może być dla nas jedynie widowiskiem.

Nie należy jednak takich obiektów lekceważyć. Najbardziej nam znanym jest asteroida nazwana Apophis o średnicy ok. 270 m, która przemieści się obok Ziemi w przypuszczalnej odległości ok. 40 tys. kilometrów od niej w 2029 r. Przewiduje się, że 13. 04. 2036 r. znajdzie się właśnie na kursie kolizyjnym z naszą planetą. Uderzenie w Ziemię takiej asteroidy miałoby fatalne skutki dla nas wszystkich.
Może jednak należy w tym przypadku wykorzystać nasze umiejętności w dziedzinie ewentualnych militarnych uderzeń jądrowych dla ratowania ludzkości, a nie jej unicestwiania). Rozważenie tej możliwości pozostawiam mądrzejszym ode mnie.

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!