Astronomowie z Uniwersytetu w Minnesocie odkryli kolejną, ale tym razem olbrzymią, rozległą na miliard lat świetlnych pustkę we Wszechświecie, całkowicie pozbawioną jakiejkolwiek materii. Odkryli kosmiczne "nic".

Wielu z nas, bardzo często zdarza się wypowiadać zdanie: "Tu nic nie ma". Niestety nasza ziemska rzeczywistość sprawia, że zdanie to zawsze będzie nieprawdziwe. Gdziekolwiek bowiem nie spojrzymy tam coś zawsze jest. We Wszechświecie natomiast sprawa nie wygląda tak różowo. Są tam miejsca gdzie kompletnie nic nie ma, choć trudno to sobie wyobrazić.

Jak to jest, kiedy nie ma nic?



Pytanie to stawia nas w bardzo trudnej sytuacji. Ciężko bowiem stwierdzić jednoznacznie (jeżeli jest to w ogóle możliwe) jak jest, kiedy nie ma nic. I może tak to zostawmy, ponieważ dalsze wgłębianie się w tę filozoficzną myśl, może doprowadzić nas do absurdalnych wniosków. Jak czytamy w Wikipedii, Wszechświat, to w kosmologii nazwa oznaczająca czasoprzestrzeń, która zawiera wszystkie obiekty materialne i energię, dostępne do obserwacji metodami bezpośrednimi lub pośrednimi poprzez teleskopy i inne przyrządy obserwacyjne.

No ale w tym właśnie Wszechświecie naukowcy znajdują pustki. A pustka to miejsce całkowicie pozbawione zarówno normalnej materii (gwiazdy, galaktyki, gromady galaktyk, planety), jak i tajemniczej "ciemnej materii". Po prostu nie ma tam nic. Astronomowie z Uniwersytetu w Minnesocie dokonali odkrycia największej jak dotąd pustki, w Gwiazdozbiorze Erydana, która leży w odległości od 6 do 10 miliardów lat świetlnych i jest 40 razy większa od dotychczasowej rekordzistki.

Dokonali tego analizując dane z prowadzonego za pomocą radioteleskopu Very Large Array (VLA) przeglądu nieba. Stwierdzono tym samym gwałtowny spadek liczby źródeł radiowych na obszarze o średnicy około 280 megaparseków (jednostka odległości: megaparsek - milion parseków, czyli 3,26 miliona lat świetlnych). Nieobecność tych źródeł oznacza brak w danym obszarze obiektów zbudowanych z normalnej oraz "ciemnej" materii. Czyli nie ma tam nic.

"Chłodny punkt" na mapie nieba



Co ciekawe obszar, na którym skupili się badacze pokrywał się z tzw. "Chłodnym Punktem WMAP" (WMAP Cold Spot), odkrytym na mapie Kosmicznego Promieniowania Tła (CMB) przez satelitę WMAP (Wilkinson Microwave Anisotopy Probe).

CMB jest słabym promieniowaniem (długość fali 0,5 - 5 mm), które jest pozostałością po Wielkim Wybuchu i które dociera do nas ze wszystkich kierunków. WMAP ma za zadanie mierzyć różnice temperatury CMB wynoszące milionowe części stopnia. Tym samym odkrył chłodny obszar w Erydanie już w 2004 roku. Otóż fotony, które na krótko przed dotarciem do Ziemi przemieszczały się przez "wielką pustkę", posiadają mniejszą energię od tych, przemieszczających się w rejonach Wszechświata, gdzie zawartość materii jest normalna. To wszystko sprawia, że dobiegające z takich rejonów nieba Kosmiczne Promieniowanie Tła wydaje się chłodniejsze, co rejestruje satelita WMAP.

Nie jest to wszystko tak proste jak przysłowiowa budowa cepa, ale ogólnie rzecz biorąc da się to zrozumieć. Ktoś jednak, mógłby nawiązując do drugiego akapitu powiedzieć, że jest to popularnonaukowy bełkot o niczym. W pewnym sensie to prawda. Ale tu nasuwa się drugie filozoficzne pytanie: Co to jest "nic"?

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!