Jak się ma takie buraki, jakie rosną na Ponidziu, w okolicach Nowego Korczyna, po kilogramie żywej wagi każdy, to można ugotować przepyszny korczyński barszczyk. Oczywiście z fasolą. Bo tam bez fasoli nic się nie jada.

Tajemnice sławnej korczyńskiej zupy zdradza Kazimiera Juszczyk w miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich: - Potrzebne są kości, najlepiej wieprzowe, ale i wołowe się zdadzą doskonale. Umyte gnaty zalewam w garze wodą, dorzucam obrane warzywa: marchew, pietruszkę, seler, wsypuję przebraną i opłukaną fasolę piękny Jaś. Gotuję powoli do miękkości fasoli. Obieram cebule, kroję kilka pomidorów. Podsmażam na patelni z odrobiną oleju lub innego tłuszczu posiekana drobno cebulkę i podduszam te pomidory.

Masę pomidorowa wrzucam oczywiście do garnka. Teraz dodaję pokrojone w kostkę ziemniaki, przyprawy korzenne: liść laurowy, pieprz czarny ziarnisty i ziele angielskie, maggi lub inną przyprawę do zup.

No i najważniejsze, obrane i starte na wióry na grubej tarce albo pokrojone na kawałki buraki. Gotowy barszcz zakwaszam sokiem z cytryny, albo octem winnym, doprawiam do smaku świeżo zmielonym pieprzem, szczyptą soli i podaję na stół. I pęcznieję z dumy, gdy domownicy lub goście pałaszują pełnymi talerzami.

Współautor artykułu:

  • Barbara Podgórska

Styl życia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!