Kibice Ruchu Chorzów razem z załogą meksykańskiego żaglowca rozpętali gwałtowną bójkę na plaży w Gdyni. Bijatyka rozegrała się w niedzielę po południu. Prawdopodobnie sprowokowało ją niekulturalne zachowanie Meksykanów.

W niedzielę w Gdyni spotkały się dwie ekipy. Jedną z nich była załoga meksykańskiego żaglowca Cauhtemoc, który zawitał w mieście. Drugą – kilkusetosobowa grupa kibiców Ruchu Chorzów przybywająca, by dopingować swoją drużynę w meczu z Arką Gdynia.

Kibole, wchodząc na plażę, skutecznie wypłoszyli z niej większość wypoczywających. „Byli agresywni, ewidentnie szukali zaczepki i w efekcie skupili się na Meksykanach, których skopali, krzycząc "brudasy", "czarnuchy" i "mieszańce". Pomocy musiała udzielić im karetka” – mówi jeden ze świadków zajścia, cytowany przez trojmiasto.pl. Jak podaje trojmiasto.pl, „pseudokibice ganiali Meksykanów po całej plaży i nie tylko ich kopali, ale też rozbijali im na głowach butelki”.

Nie jest jednak pewne, czy ta wersja wydarzeń odpowiada rzeczywistości. Jak donosi RMF FM, bójka nie była spowodowana przez kibiców. Przebieg zajścia można dokładnie odtworzyć na podstawie nagrań z monitoringu. W serwisie rmf24.pl czytamy, "że meksykańscy marynarze w niekulturalny sposób zaczepiali młode kobiety i obrażali plażujących kibiców. Po kilku minutach jeden z nich nie wytrzymał i odepchnął Meksykanina. Wtedy rozpoczęła się szamotanina". Meksykanie mieli być bardziej agresywni, a jako broni używać butelek z utrąconym dnem.

Radny Chorzowa, Ryszard Sadłoń, cytowany przez portal narodowcy.net, dodaje: "Kilkunastu Meksykanów ruszyło na kibiców z ostrymi narzędziami i butelkami, bo myśleli, że jest ich mało. Do tego kibice nie mieli żadnego uzbrojenia. Przeliczyli się, bo kibice akurat się zbierali i było ich coraz więcej. Każdy kto zna kibiców wie, jak podziałała na nich wieść, że kolegę trafiono nożem, rozrywając mu wnętrzności. Nawet chuligani chodzący na mecze uznają za honorowe walki bez użycia niebezpiecznych narzędzi".

Obserwujący zajście plażowicze wezwali na miejsce policję. Ta ustawiła kordon składający się z około 20 radiowozów obok Teatru Muzycznego i odprowadziła kibiców do podstawionych autobusów. Na przesłuchania zabrano 10 uczestników bijatyki. Trzy osoby zostały zatrzymane. W wyniku bijatyki ucierpiało kilka osób, jedną z nich, z raną kłutą, pozostawiono na obserwacji w szpitalu.

„Kilkanaście osób już zostało doprowadzonych do komendy policji. Trwają przesłuchania” – powiedziała wczoraj Joanna Kowalik-Kosińska z Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku, cytowana przez trojmiasto.pl. Policja wyjaśnia okoliczności zdarzenia, opierając się głównie na zapisach monitoringu. Podinspektor Adam Gruźlewski z policji w Gdyni dodał: "W tej chwili policjanci pracują nad sprawą, ale od rana trwają przesłuchania wszystkich marynarzy. Jedna z informacji, jaką posiadamy, mówi o tym, że na początku zdarzenia doszło do bójki jeden na jednego. Inna natomiast, że kibice stanęli w obronie kobiet. Ale by to potwierdzić, muszą zakończyć się wszystkie przesłuchania". Razem z policjantami zapisy z monitoringu przegląda też konsul Meksyku.

Do sprawy odniósł się prezydent Gdyni, Wojciech Szczurek. Wyraźnie potępił zajście, spodziewając się surowego ukarania jego sprawców. Wydał nawet stosowne oświadczenie: „W związku z brutalną napaścią kilkusetosobowej grupy pseudokibiców drużyny Ruchu Chorzów, na gości naszego miasta - członków załogi szkolnego żaglowca Akademii Marynarki Wojennej Meksyku - "Cuauhtemoc" podczas ich wypoczynku na plaży w Gdyni, w niedzielę 18 sierpnia 2013 r. - wyrażam najwyższe oburzenie, sprzeciw i oczekiwanie surowego ukarania wszystkich sprawców.
Tego rodzaju bandyckie zachowania budzą odrazę i zasługują na powszechne potępienie."

Oświadczenie wydał także Ruch Chorzów. Na swojej stronie internetowej opublikował wczoraj komunikat następującej treści: „Ze smutkiem i ubolewaniem przyjęliśmy informację o przykrym incydencie, do którego doszło dziś po południu na plaży w Gdyni.

Grupa osób sympatyzujących ponoć z naszym klubem wdała się w bójkę z załogą meksykańskiego żaglowca, który zacumował w gdyńskim porcie. Pragniemy zdecydowanie odciąć się od aktów agresji i przemocy, które miały dziś miejsce i mamy nadzieję, że ani klub, ani jego prawdziwi kibice nie będą w żaden sposób utożsamiani z tymi wydarzeniami. Od wielu lat z zaangażowaniem propagujemy pozytywny i zgodny z literą prawa doping i inicjujemy kampanie społeczne popularyzujące futbol. Niestety, szeroko opisywane przez media, negatywne zachowanie grupy pseudokibiców nie tylko godzi w dobre imię klubu, ale także stawia w złym świetle całe środowisko piłkarskie. Jesteśmy przekonani, że prawdziwi fani naszej drużyny, to osoby odpowiedzialne, które koncentrują się na wspieraniu zawodników w walce o zwycięstwo i zdają sobie doskonale sprawę, że niewłaściwe i karygodne zachowanie może nadszarpnąć pozytywny wizerunek klubu i odwrócić uwagę od tego co jest istotą futbolu, czyli sportowej rywalizacji na boisku”.


Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!