Galaxies in espiral http://commons Galaxies in espiral http://commons

Galaxies in espiral http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Galaxias_espiral.gif (© Roberto Mutuca)

Przeczytałam tekst Dominika Karasiaka "Boga nie ma" i odezwał się we mnie potwór, zwany dzieckiem Neostrady. Chcesz polemiki, młody człowieku? Mówisz - masz!

Jestem wredna, więc zamierzam szukać dziury w całym, czepiać się słów i spoglądać z wyższością kogoś, kto miał blisko ćwierć wieku więcej na przetwarzanie danych. Przedmiotem polemiki będzie tok rozumowania naszego kolegi po piórze. Z artykułu wyłowiłam na razie dwa fundamentalne stwierdzenia. Dominik głosi, co następuje:
- Bóg nie może istnieć, skoro religie szkodzą ludzkości
- świat zamieszkiwany przez ateistów byłby doskonały.
Spróbuję się do nich odnieść.

Bóg a religie



Religia to forma świadomości społecznej, na którą składają się wierzenia (doktryna religijna), związane z nimi zachowania (kult religijny) i formy organizacyjne (instytucje religijne). Doktryna zakłada zwykle istnienie istot nadprzyrodzonych i nieśmiertelność duszy. (Nie będę się czepiać słowa zwykle i zostawię w spokoju religie nieteistyczne.)

Innymi słowy, religia to sacrum przefiltrowane przez profanum. To sposób, w jaki pewna zbiorowość postrzega bóstwo, a nie rzeczywisty obraz Boga. Wyobraźmy sobie napis H2O widziany oczami przedszkolaka, pierwszoklasisty i ucznia gimnazjum. Pierwszy zobaczy niezrozumiałe znaczki, drugi - zbitkę liter i cyfr, trzeci - wzór chemiczny wody. Choć wszyscy patrzą na to samo, każdy interpretuje to w inny sposób. Nikt z nas nie przestaje istnieć tylko dlatego, że życiowy partner postrzega nas inaczej niż przyjaciele, szef czy pani z kiosku.

Często popełnianym błędem jest ocenianie Boga na podstawie poczynań jego tzw. ziemskich przedstawicieli. Dla jednego słowo ksiądz oznacza oddanego Bogu duchownego, dla innego - absolwenta teologii, wykonującego zawód z czysto materialnych pobudek, dla jeszcze innego - skończonego łajdaka. Wszystko zależy od osobistych doświadczeń. Ale czy wiara w bóstwo musi się przekładać na bałwochwalczy stosunek do jego kapłanów? Według mnie to ludzka ułomność, za którą czynimy odpowiedzialnym Boga. Fakt, że istniejące doktryny religijne są różnorodne, nierzadko sprzeczne, a instytucje religijne odbiegają od ideału, nie wyklucza istnienia najwyższej istoty, zaś hierarchizowanie i wartościowanie religii nie ma w gruncie rzeczy nic wspólnego z ocenianiem samego Boga.

Nowy wspaniały świat



Zgadzam się, że różnorodność wierzeń, podobnie jak inne dzielące nas różnice, przyczyniła ludzkości wiele złego w postaci wojen religijnych, prześladowań, pogromów etc. Ideałem religijności byłoby postępowanie w myśl hasła: Wierz i daj wierzyć (lub nie wierzyć) innym, ale człowiek ma jakąś destrukcyjną skłonność do podkreślania różnic i zaogniania sporów.
Powszechny ateizm oznaczałby zlikwidowanie sporów na tle religijnym, ale czy zmieniłby świat na lepsze? Wątpię. Jak się okazuje, ludzka świadomość nie znosi próżni i natychmiast zapełnia powstałą po religii pustkę, rodząc takie czy inne "opium dla mas", np. w postaci kultu jednostki. Jako przykład przywołam ludobójstwo nazistowskie i stalinowskie, rewolucję kulturalną w Chinach, zbrodnie Czerwonych Khmerów. Fanatycznym terrorystom islamskim można przeciwstawić Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii, peruwiański Świetlisty Szlak, Japońską Armię Czerwoną, filipińskie Nowe Siły Ludowe.

Ateista, który unika występku, choć nie obawia się Opatrzności, jest ze wszech miar godzien szacunku - bardziej niż ten wierzący, dla którego lęk przed Bogiem jest jedynym hamulcem. Niestety, zdarza się i tak, że brak tego hamulca zachęca kogoś do życia w myśl przysłowia "Hulaj dusza, piekła nie ma!" O czym to wszystko świadczy? Chyba tylko o tym, że każda idea to przysłowiowy kij o dwóch końcach, który w rękach różnych ludzi może się okazać pożytecznym narzędziem pasterza lub śmiercionośną bronią.

Podsumujmy. Dominik interpretuje ateizm jako przekonanie, że Boga nie ma. Utożsamia pojęcie wiary w Boga z pojęciem wyznawania takiej czy innej religii. Przy takim założeniu ułomność religii ma świadczyć o braku Boga. Wiara i religia nie są jednak tożsame, co czyni wywód nieco kulawym. Autor twierdzi również, że ateizm uczyniłby świat doskonalszym. Tego twierdzenia nie muszę obalać - uczyniła to za mnie historia, która pokazuje, że ateizm nie jest gwarancją człowieczeństwa.

Nie przekonałeś mnie, drogi Autorze!


Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!