Brunon K. został zatrzymany i osadzony w areszcie przez ABW, w związku z planowanym zamachem na konstytucyjne władze państwa. Teraz pojawiła się kolejna informacja: chciał zastrzelić prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz-Waltz oraz dziennikarkę Monikę Olejnik.

Krakowski naukowiec Brunon K. został zatrzymany i osadzony w areszcie pod zarzutem przygotowywania zamachu na konstytucyjne władze państwa: prezydenta RP, premiera i rząd. A teraz - według "Gazety Wyborczej", na którą powołuje się portal rmf24.pl - wiadomo, że planował również zabić dwie znane publiczne osoby: prezydent Warszawy, Hannę Gronkiewicz-Waltz i redaktorkę Monikę Olejnik. "Gazeta" podkreśla też tajemnicze zaginięcie teściowej niedoszłego zamachowca.

Sprawa zamachu nie jest i nie była rozdmuchana, zagrożenie było realne - mówią zgodnie politycy - po zeszłotygodniowym spotkaniu w ramach komisji sejmowej z szefem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i prokuratorami. "Przygotowania do zamachu były bardzo zaawansowane" - przyznał poseł Marek Opioła z PiS. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin powiedział dziennikarzom, że Brunon K. to szaleniec, który stwarzał realne zagrożenie.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", na czwartkowym zamkniętym posiedzeniu sejmowej komisji do spraw służb specjalnych, odbywającym się w siedzibie ABW, posłowie otrzymali tajną informację od szefa ABW gen. Krzysztofa Bondaryka i jego funkcjonariuszy. Po wysłuchaniu argumentów związanych z zatrzymaniem Brunona K. i postawionych mu zarzutów, wszyscy - od prawa do lewa - mówili, że to co usłyszeli rozwiało ich wątpliwości, czy Brunon K. stanowił rzeczywiste zagrożenie.

Jeżeli dziś okazuje się, że oprócz zamachu na Sejm i rząd, 45-letni krakowski terrorysta Brunon K. planował zabić prezydent stolicy, Hannę Gronkiewicz-Waltz i dziennikarkę Monikę Olejnik, to ten nowy fakt wzmocniłby efekt dramatu i chaosu w kraju, do którego chciał świadomie i celowo doprowadzić.

Na spotkaniu przedstawiciele ABW mieli poinformować, że Brunon K. poukrywał w kilkudziesięciu miejscach w kraju gotowe bomby z zapalnikami. Dla celów doświadczalnych przeprowadzał i nakręcał filmy z próbnych detonacji materiałów wybuchowych. Miał też zaplanowany i specjalnie wybrany pojazd, którym zamierzał wjechać na teren Sejmu. Miał to być samochód używany przez wojsko - powiedział jeden z posłów, który nie chciał podać żadnych innych szczegółów.
Brunon K. według prokuratury nie należał do żadnego ugrupowania ani partii politycznej i nie miał związków z żadną organizacją polityczną. Jego działania i zamierzenia były powodowane motywami nacjonalistycznymi, ksenofobicznymi i antysemickimi. Uważał, jak podaje portal rmf24.pl, że "sytuacja w kraju zmierza w złą stronę z uwagi na fakt, że w zasadzie wszystkie stanowiska rządowe sprawują osoby, które określał mianem "obcych".

Zdaniem prokuratury, Brunon K. działał pod wpływem sugestii innych osób, a sam werbował również kolejne. W śledztwie przyznał się do niektórych zarzutów, np. do szkolenia swoich naśladowców i przeprowadzenia próbnych detonacji. W trakcie przeszukiwań wielu różnych miejsc, jak informują śledczy, odnaleziono "zapalniki, piloty do zdalnego inicjowania wybuchu, kilkanaście sztuk broni palnej i amunicję, kamizelki kuloodporne, hełmy, stroje maskujące, sfałszowane tablice rejestracyjne oraz książki o tematyce pirotechnicznej". "Większość materiałów wybuchowych została dopiero zamówiona i Brunon K. jeszcze nimi nie dysponował".

ABW śledziła jego przygotowania, choć nie do końca kontrolowała jego działania. Z tego względu został zatrzymany 9 listopada, aby nie spróbował "czegoś zrobić podczas państwowych obchodów" - dodał inny poseł.

W trakcie spotkania w siedzibie ABW poruszono też wątek zaginionej teściowej Brunona K. Służby specjalne i policja poszukują 62-letniej kobiety już kilka dni. "Gazeta Wyborcza" informuje o wspieraniu finansowym przez nią rodziny Brunona K. Naukowiec-terrorysta korzystał również z jej domu pod Wieliczką, który jakiś czas temu niespodziewanie opuściła. Według bliskich kobiety - wyjechała do Anglii. Śledczy na razie nie mają potwierdzenia tej informacji, ale agenci ABW dopuszczają możliwą hipotezę o tle kryminalnym jej zaginięcia.

Brunon K. to 45-letni chemik, pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Od jakiegoś czasu planował atak na prezydenta, premiera, ministrów i Sejm. Przygotowywał się do zamachu starannie, gromadząc niezbędne materiały wybuchowe. Przygotował również rodzaj samochodu, którym miał wjechać z 4 tonami tych materiałów na teren Sejmu. Do wybuchu miało dojść w dniu analizy w Sejmie projektu budżetu. Według rektora Uniwersytetu Rolniczego, Brunon K. jako pracownik niczym się nie wyróżniał. Sąsiedzi naukowca twierdzą, że był cichy, kulturalny, skryty i od dziecka miał zapędy pirotechniczne.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!