Pan Jarosław Kaczyński pogubił się. Nie zrozumiał, że kij ma dwa końce. Siekąc na oślep, sam nim dostaje.

Przypadki niesubordynacji wyniesionych na szczyty władzy wasali, jestestwo ojca dyrektora uczuciem zawodu napełniały od miesięcy. Zaplecze parlamentarne, na przychylność którego stawiał, okazało się słabe i nieudolne. Ostatnio, ambitne plany rozbudowy toruńskiego imperium za pieniądze podatników, spaliły na panewce. Napęczniały gniewem ojciec Rydzyk eksplodował!

Porodził nową partię prawicową o nazwie "Naprzód Polsko". Trzon jej, stanowią najwierniejsi z wiernych; eurodeputowany Bogdan Pęk oraz śmietanka upadłej partii Liga Polskich Rodzin z Januszem Dobroszem, byłym wicemarszałkiem Sejmu na czele.

Program partii koncentruje się na zagadnieniach związanych z naszym uczestnictwem w Unii Europejskiej i w perspektywie zakłada skupienie eurosceptycznych ugrupowań z innych krajów europejskich, co projektowi daje wymiar międzynarodowy. Eurosceptycznych, choć jak oświadcza Janusz Dobrosz, antyeuropejscy nie są (sic!).

Jak wiadomo, żadna partia nie jest w stanie funkcjonować bez pieniędzy. Wiadomo również, że ojciec duchowy projektu T. Rydzyk, mając ręce ustawione "ksobie", nie zwykł finansować czegokolwiek z własnych funduszy. Wychodząc z założenia, że pecunia non olet znalazł źródło finasowego zasilania w osobie irlandzkiego milionera Declana Ganley'a, podejrzewanego przez dziennik "Financial Times Deutschland" o związki z amerykańskimi służbami wywiadowczymi. Po raz kolejny mamy sposobność podziwiać geniusz biznesowy Tadeusza Rydzyka.

Partia ta, swoje struktury budować będzie w oparciu o rodziny związane z Radiem Maryja i sympatyków mediów toruńskich, których część obecnie związana z Prawem i Sprawiedliwością. Jako nowy byt polityczny, jest otwarta na wszystkich, którzy są przeciwni funkcjonowaniu Polski w ramach Traktatu Lizbońskiego.

W tej sytuacji partie lewicowe, w mniejszym stopniu Platforma Obywatelska, nie muszą obawiać się o straty w swoich szeregach. Natomiast dla PiS-u, jest to realne zagrożenie. Od jakiegoś czasu widoczne są w nim pęknięcia. Systematycznie, acz powoli odchodzą osoby nie akceptujące hegemonii przywódcy, a niektórzy są z niej relegowani.

Tych i innych źle czujących się pod dyktatem wodza, z pewnością wchłonie nowa partia. Badania statystyczne wykazują spadek popularności partii i jej przewodniczącego, co dla kierownictwa partii stanowi nie lada dylemat, zwłaszcza, że dotąd nie tracą nadziei na przejęcie władzy.

Na te niekorzystne tendencje gorączkowo poszukuje się leku, który zastosowany okazuje się placebo, albo wręcz szkodzi. Zapowiadana zmiana wizerunku partii nie nastąpiła. Nadal jest postrzegana jako antyeuropejska, antymodernistyczna i kłótliwa. Histeryczne reakcje na wszelką krytykę znajdują wyraz w zwoływanych na prędce konferencjach prasowych, co odbiorcy kwitują złośliwymi komentarzami.

Bezrozumne ataki na Lecha Wałęsę, Aleksandra Wolszczana, Bronisława Geremka, Władysława Bartoszewskiego i inne znane postacie życia publicznego, wyciąganie spraw osobistych własnych członków na forum publiczne, itp., rzutują na negatywny jej odbiór przez społeczeństwo.

Partia "Naprzód Polsko", jako dziedziczka wartości wyznawanych przez LPR, nie ma szans na odegranie znaczącej roli na polskiej scenie politycznej, ale podzieli elektorat prawicowy i zmarginalizuje rolę PiS.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!