oblicza biedy oblicza biedy

oblicza biedy (© własne)

Po okresie transformacji ustrojowej w Polsce, zetknęliśmy się ze zjawiskiem postępującego zubożenia społeczeństwa, w skrajnych przypadkach godzącego w godność człowieka - żebractwa.

Przed trzema tygodniami polityczny balon napompowany sloganami o IV RP z hukiem pękł, podmuchem zrzucając ze stołków jej twórców. Obdarzeni nadspodziewanym kredytem zaufania zwycięzcy przystąpili do formowania gabinetu. Przy uzasadnionym zainteresowaniu społeczeństwa i towarzyszących temu procesowi niekonwencjonalnych posunięciach schodzących polityków, w atmosferze wzajemnego porozumienia utworzono rząd koalicji PO i PSL. Po uroczystym zaprzysiężeniu, jego członkowie poprzez media zapewniali o poczuciu odpowiedzialności i woli rzetelnej służby dla dobra kraju i narodu.

Premier Donald Tusk dla podkreślenia determinacji realizowania wyborczych deklaracji, w emocjonalnej wypowiedzi nieopatrznie obiecał cud, co niewątpliwie ucieszyło wierzących oczekujących przede wszystkim poprawy sytuacji bytowej. A jest ona dramatyczna! 10% ludzi w naszym kraju żyje poniżej minimum egzystencji, a aż 50% społeczeństwa poniżej minimum socjalnego.*

Przed transformacją ustrojową w Polsce zjawisko marginalne, teraz - jak podają badania - wzrasta proporcjonalnie do rozziewu nożyc dochodowych ludności. Tak więc w okresie minionych 18 lat, krąg niedostatku systematycznie poszerzał się. Kolejnym rządom nie udawało się sensownie przeciwdziałać narastającej degradacji bytowej społeczeństwa. Sytuację wcześniej i nadal ratują różnego rodzaju akcje charytatywne, pozarządowe organizacje pomocowe oraz finansowana z budżetu państwa opieka społeczna. Jest to pomoc dalece niewystarczająca. Konieczne są rozwiązania systemowe.

Rząd premiera Tuska stanął przed poważnymi wyzwaniami. Opieka zdrowotna, edukacja, bezpieczeństwo, ... właściwie każdy resort boryka się z problemem, na jakie zadania skierować otrzymane z budżetu środki.
Z tych kłopotów można powoli wychodzić pod warunkiem, że zostanie przeprowadzona reforma finansów publicznych. Dotychczasowe ekipy rządowe doceniały strategiczne znaczenie tej operacji, jednak nie decydowały się na jej rozpoczęcie.

Mówi o tym również nowy rząd. I dobrze, bo najwyższy czas, aby w państwie opartym na standardach demokratycznych wreszcie "żyło się lepiej - wszystkim". Żeby ograniczyć poziom biedy do takiego na tyle, by nie spotykać żebrzących ludzi. Nie mam tu na myśli osobników o czerwonych nosach wygłaszających teksty "daj pani złotówkę - dodając niekiedy - na chleb", bo to często ich wybór. Oni zawsze będą, nawet w zamożnych społeczeństwach; to taki swoisty wielkomiejski folklor.

Myślę o ludziach dotkniętych przez los kalectwem, chorobą, czy najzwyczajniej niezaradnych życiowo.
Można ich spotkać na ulicach, parkingach, centrach handlowych proszących o jakiś grosz na operację dziecka, na jedzenie; pogrążonych w rozpaczliwej beznadziei. Pośród nich zdarzają się pospolici naciągacze, ale większość do takich zachowań zmusza sytuacja życiowa. Niektórzy swoją dolę przeżywają w cichości czterech ścian. Niekiedy wydobyci przez media otrzymują doraźną pomoc - na ogół od współobywateli. Temat to "gorący" i nader trudny.

Czy koalicja PO PSL wykaże dostateczną wrażliwość społeczną, aby dzieląc owoce dochodu narodowego złagodzić ostrość problemu? Zobaczymy. Te tradycyjnie oceniane 100 dni rządu, zapewne pozwolą na rozpoznanie trendów także w sferze polityki społecznej.

* dane: Centrum Informacji Społecznej SIC

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!