Okładka Okładka

Okładka (© www.znak.com.pl)

Niecodzienne odkrycie wisielca w lesie, słowo Judasz napisane na korze drzewa w miejscu feralnego zdarzenia, angażują ustabilizowane życie pięćdziesięcioletniego kawalera w zagadkę, której rozwikłanie nie będzie łatwe.

"Najważniejsze rzeczy dzieją się w duszy". Niniejsze hasło przyświeca nowej serii wydawnictwa Znak - Powieść z duszą. Pierwszą książką sygnowaną tym znakiem są "Chaszcze" Jana Grzegorczyka. Czytelnicy znają go przede wszystkim jako autora bestselerowej trylogii o przypadkach księdza Grosera: "Adieu", "Trufle" i "Cudze pole". "Chaszcze" - jak mówi sam autor - ma otworzyć nowy rozdział w jego pisarstwie. I w istocie, książka różni się od poprzednich, jednak nie znacząco. Jej tematem niezmiennie jest człowiek i jego uwikłanie w tajemnicę życia.

Stanisław Madej, pięćdziesięcioletni kawaler, tłumacz z trzech języków, w przeszłości próbujący także swoich sił na niwie literackiej, po śmierci matki jakby budząc się z długiego snu, zdaje sobie sprawę, że w swoim życiu przegapił coś niezwykle ważnego. W wiecznym zapracowaniu nie zdążył założyć rodziny, na co teraz wydaje się już być za późno. Z pewnym bólem w sercu, w poczuciu samotności, przeżywając stany wewnętrznego ucisku, zapragnął nagle uciec z miasta. Pieniądze pozostawione przez troskliwą matkę, wystarczyły na zakup chaty, mieszczącej się w Puszczy Noteckiej, nieopodal Rojna. I tak, po niedługim czasie, już w wymarzonym miejscu zaczyna pisać, niemal na nowo kartę swojego życia... Tyle, że życie nie zawsze daje się podporządkować naszym planom, zamiarom, a nawet marzeniom. Gdy już wydaje się, że jest pięknie albo po prostu dobrze, wtedy zaczynają dziać się rzeczy dalekie od naszych wyobrażeń.

Dwudziestego trzeciego maja, chodząc po lesie, usłyszał Madej głos wilgi. Pragnąc zrobić zdjęcie ptaka, udał się za jego głosem, co doprowadziło do niecodziennego odkrycia. Wysoko, w koronie świerka, nie dowierzając swoim oczom, zobaczył Madej wisielca. Zaś kilka dni później w tamtym feralnym miejscu, na korze drzewa pojawił się napis zrobiony czerwonym flamastrem: "Judasz". Drzemiąca w Madeju natura filozofa, psychologa i detektywa dusz obudziła jego zmysły. Sprawa samobójstwa zainteresowała go na tyle, że zaczął prowadzić własne, amatorskie śledztwo. Ale im głębiej się w nie angażował, tym więcej pojawiało się w nim niewiadomych i zagadek.

Autor swoją nową powieść określa mianem kryminału metafizycznego. To pojęcie wiąże się z przekonaniem Grzegorczyka, że w strukturę życia wpisana jest tajemnica. W naturze człowieka bowiem leży rozwiązywanie zagadek życia, uwikłań międzyludzkich a także zaglądanie w zakamarki duszy. Grzegorczyk zauważa, że również na co dzień jesteśmy takimi detektywami, zaangażowanymi w odkrywanie meandrów dusz ludzkich.

Nową książkę Jana Grzegorczyka polecam wszystkim, którzy także są zdania, że najważniejsze rzeczy dzieją się w duszy człowieka. Pisarz stawia ważne pytania, ale nie odpowiada na nie. To czytelnik sam musi przekopać się poprzez "chaszczowatość" życia, w jego komplikacjach odnaleźć prawdę o sobie, drugim człowieku i świecie, w którym żyje. "Chaszcze" to bardzo dobrze napisana powieść. Czyta się ją jednych tchem. Mocną stroną pisarstwa Grzegorczyka, jest doskonała umiejętność budowania niezwykle interesujących postaci. Zazwyczaj są to ludzie, którzy pod maską zwyczajności, a nawet prostoty, noszą w sobie jakieś tajemnice. W "Chaszczach" takie postaci występują także. Ot, choćby: ksiądz Melchior Górski, "ksiądz niepodległościowy", zesłany na prowincję za odprawianie mszy za ojczyznę w latach osiemdziesiątych, prokurator Alojzy Mizera, w przeszłości związany z aparatem władzy, Zygmunt Romański, nawrócony alkoholik i inne, obok których nie da się przejść obojętnie.

To natomiast, do czego można mieć małe zastrzeżenia w powieści, to brak zakończenia. Bohater bowiem w swoim śledztwie dochodzi do pewnego punktu, ale ostatecznie nie stawia żadnej diagnozy. Czytelnik zostaje jedynie z domysłami. Być może autor pragnąc w przyszłości kontynuować opowieść, zostawił sobie otwartą furtkę i nie wyjaśnił sprawy. Jednak biorąc pod uwagę problematykę książki, nie zdziwiłabym się, gdyby brak zakończenia był misternie utkanym planem pisarza - czytaj: "czytelniku i tę zagadkę musisz sam rozwikłać".

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!