Chelsea pożegna się z Ligą Mistrzów? Z trenerem już się pożegnała

Triumfator poprzedniej edycji Chelsea znalazła się prawie za burtą, a kapitan okrętu już pożegnał się z załogą. Barcelona zapewniła sobie awans po zwycięstwie w Moskwie, Valencia i Bayern solidarnie podzieliły się punktami.

Roberto Di Matteo był najbardziej tymczasowym z tymczasowych trenerów, jakich można sobie wyobrazić. Romanowowi Abramowiczowi trudno było podziękować mu za pracę, gdy po raz pierwszy w historii The Blues sięgnęli po Ligę Mistrzów. Dziś nie potrzebował nawet pretekstu - po wywalczeniu dwóch punktów w czterech ostatnich meczach Premier League i więcej niż prawdopodobnej degradacji do Ligi Europy, nawet Jose Mourinho miałby problemy z utrzymaniem posady.

Czy to zasięg zmian i odmłodzenie składu tak bardzo zaszkodziły zespołowi? Czy może zabrakło czasu na dopracowanie szczegółów, symbiozę nowej generacji (Oscar i Moses to debiutanci na poziomie klubowej elity, Hazard i Azpilicueta roli faworytów wcześniej nie zasmakowali) z bardziej doświadczonymi zawodnikami (Ashley Cole nie jest już tym samym graczem monopolizującym lewe skrzydło)?

Tak czy inaczej, na Juventus Stadium Chelsea była bezradna, kompletnie nie odnalazła się w ustawieniu z Hazardem na szpicy, który do spółki z Juanem Matą zwykle był głównym kreatorem gry. Wróble ćwierkają, że rosyjskiemu oligarsze marzy się zatrudnienie Pepa Guardioli, który od paru miesięcy rozgościł się w Nowym Jorku z dala od poważnej piłki. Czy to jednak nie była "grupa śmierci"?

Pracując w Hiszpanii Unai Emery nigdy nie wygrał z Barceloną. Wraz z nim do Moskwy ściągnięto ogranych na Zachodzie Juana Manuela Hurado, Diniyara Bilaletdinowa i Kima Källströma. Cel był jasny - po raz trzeci w jedenastym starcie w Lidze Mistrzów awansować do 1/8 finału. W pierwszej serii spotkań jego Spartak do 79. minuty prowadził 2:1, ale dał sobie wydrzeć zwycięstwo w końcówce. Tym razem słońce szybciej schowało się za chmurami, bo Barcelona zagrała na poważnie od początku meczu. Efekt mógł być tylko jeden - trzy bramki i po niespełna 40 minutach sędzia właściwie mógł zaprosić obie drużyny do szatni.

Benfica musiała wygrać z Celtikiem, by przedłużyć nadzieje na awans, gościom wystarczał remis. Orły szybko objęły prowadzenie, ale Celtic jak to Celtic - pierwsza groźna akcja, pierwszy rzut rożny i od razu bramka. Potem publiczność na Estadio Da Luz podziwiała miernej urody widowisko. Kluczową akcję meczu zmajstrowali po przerwie dwaj stoperzy - dogrywał Luisao, wykańczał Ezequiel Garay. Zespół Neila Lennona nie wykrzesał w sobie pełnej wiary determinacji jak przed dwoma tygodniami, ruszył dopiero w końcówce, ale bohater tamtego wieczoru cudów, Tony Watt, limit szczęścia już wykorzystał.

Po zwycięstwie Lille w Mińsku Valencii i Bayernowi do awansu wystarczał remis. Przez cały mecz dominowali goście, po bezmyślnym faulu Antonio Barragana, o którym dawno mówi się w Walencji, że reprezentuje poziom Segunda Division (nominalny prawy obrońca Joao Pereira jest kontuzjowany), grali z przewagą jednego zawodnika. Nietoperze (35 proc. posiadania piłki) jednak nie ograniczały się do obrony i wyprowadzały groźne kontry. Pod koniec pierwszej połowy dogodnej sytuacji nie wykorzystał Sofiane Feghouli, ale już w 77. min Algierczyk z francuskim paszportem pokonał Manuela Neuera. Jak na złość, koncentracji defensywie Valencii zabrakło wtedy, gdy najbardziej była pożądana - pięć minut później w zamieszeniu pod bramką gospodarzy najlepiej odnalazł się Thomas Muller.

Manchester United, tak jak przyzwyczaił ostatnimi laty, do przebrnięcia fazy grupowej wytężył minimalne nakłady sił. Będąc pewnym awansu już po czterech kolejkach sir Alex Ferguson nie zabrał do Stambułu kilku piłkarzy pierwszego wyboru i nad porażką przeszedł pewnie do porządku dziennego. O drugie miejsce w najbardziej bezbarwnej grupie tegorocznej Ligi Mistrzów w korespondencyjnym pojedynku Galatasaray powalczy z Cluj.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+

Bartosz Zasławski

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Więcej na temat:
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3