Autorki blogów pro-ana pragną być lekkie jak motylki - nie toczyć się, tylko fruwać! Jednak wszystko, także odchudzanie musi mieć swoje nieprzekraczalne granice - granice, niestety, niedostrzegane przez wiele dziewcząt marzących o anoreksji.

Przeglądam blogi dotyczące anoreksji. Chcę napisać dobry, obiektywny artykuł, ale emocje chyba wezmą górę nad zdrowym rozsądkiem. Myślałam, że anoreksja to choroba, która dopada osoby, które przesadziły z odchudzaniem. Jak wróg, który czai się za rogiem i tylko czeka, aż ofiara się potknie, żeby zaatakować. Nigdy nie przypuszczałam, że są dziewczyny, które dążą do anoreksji i traktują ją jako sposób na życie.

Cześć, to ja anoreksja, twoja najlepsza przyjaciółka!


Najbardziej przerażają mnie blogi pro-ana, czyli takie, które postrzegają anoreksję jako sposób na życie a schudnięcie jako receptę na szczęście. Jest coś przyprawiającego o cierpnięcie skórki w wpisach młodych dziewcząt, które nawet za ceną zdrowia czy życia chcą być szczuplejsze. Prawie na każdym takim blogu można znaleźć Dekalog Any, czyli „przykazania” dla dążących do fałszywej perfekcji dziewcząt. Wśród nich znajdują się takie jak: „Nie będziesz jadła niczego bez ukarania siebie za to.” czy „nigdy nie jesteś zbyt chuda.” Jak zgubne może być stosowanie się do takich rad pokazują postawy niektórych blogerek, które rozpaczają z powodu… utycia do 42 kilo.

Determinacja niektórych osób jest godna podziwu – jak wiadomo, człowiek nie zawsze może wykazać się silną wolą. Nierzadko droga do sukcesu usłana jest porażkami mającymi smak pączka czy czekolady – ale dziewczyny wykazują się silną wolą i nieustannie wracają na drogę odchudzania i są coraz bliżej osiągnięcia wymarzonej wagi. Wśród blogów pro-ana można znaleźć wiele, które nie mają pejoratywnego wydźwięku. Są redagowane przez osoby prowadzące zdrowy tryb życia i pragnące podzielić się tym z innymi. Zachęcić zaglądających do porzucenia biernego trybu życia, do podjęcia walki o swój wygląd – dodam – zdrowej walki o swój wygląd. Pełne thinspiracji – liczymy kalorie, nie obżeramy się, rano biegamy, wieczorem ćwiczymy – polecałabym je każdemu, kto chce zrzucić kilka kalorii, gdyby nie przeładowanie kłamliwymi sloganami typu: „chude jest piękne” czy „waga jest wskaźnikiem moich codziennych sukcesów i porażek.”

Razem damy radę!


Założenie takiego bloga wydaje się być dobrym sposobem na schudnięcie. Oczywiście – jeśli jest z czego chudnąć! Przygotowując się do tego artykułu czytałam blogi osób, które powinny raczej przytyć niż stracić na wadze - ale anoreksja, trafnie nazwana chorobą duszy i ciała, nie pozwala im dojrzeć swoich problemów i wymaga od nich coraz to nowych wyrzeczeń.

Osoby prowadzące blogi pro-ana motywują i krytykują się nawzajem. Razem decydują się na trudną serię ćwiczeń, wspierają w chwilach upadku, spowiadają się między sobą ile i co zjadły. Gorzej, jeśli relacje blogerek zaczynają przypominać zasady panujące w sektach – czasami autorki tworzą mikrospołeczność, zjednoczoną wspólną ideą oraz przeświadczeniem, że cały świat jest przeciwko nim. Rozmawiają o wstręcie do ciała i namawiają się do podjęcia okrutnych głodówek i katorżniczego wysiłku. Wymieniają się sposobami na oszukanie rodziców, i radami, jak stosować tussi (środek na oszukanie głodu, przez niektórych uważany za narkotyk.)

To inny świat…


Dla osób walczących z nadwagą liczne komentarze typu: „Trzymaj się! Na pewno dasz radę!” na pewno stanowią mobilizację do działania i inspirację do zrobienia kolejnej serii brzuszków. Niestety, nie ma tu wyznaczonych granic zdrowego rozsądku. Wzajemne relacje opierają się na haśle: „im mniej ważysz, tym jesteś bardziej perfekcyjna,” więc podobne wpisy można zobaczyć na blogu osoby mającej metr siedemdziesiąt i marzącej o osiągnięciu wagi czterdziestu kilogramów.

Im więcej czytałam, tym bardziej byłam przerażona. Kto pisze takie blogi… zbiór autorów wydaje się być workiem bez dna i z powodzeniem może przypominać przekrój przez dzisiejsze społeczeństwo. Najgorsze, że blogi osób zmagających się z nadwagą II i III stopnia zlewają się z blogami nieakceptujących swoich ciał nastolatek, które walczą z wyimaginowanymi problemami. Piszą osoby szukające motywacji do ćwiczeń, chwili wsparcia w walce z największym w ich życiu problemem, często niezrozumianym czy niedostrzeganym przez najbliższych. Piszą wreszcie dziewczyny opuszczone, krzyczące na łamach internetowego pamiętnika o chwilę uwagi. Jedne pewne siebie, inne zagubione. To inny świat… anoreksja nie jest tu chorobą, lecz zaletą, powodem do dumy.

„Zostałam pokonana w nierównej walce…”


Ten blog wyciska łzy z oczu. Jest inny niż wszystkie dotyczące anoreksji – może dlatego, że ostatni, pochodzący z lutego 2007 roku wpis należy nie do autorki, ale do jej mamy, która informuje czytelników, że jej córka, gdyby żyła, obchodziłaby dziś dwudzieste pierwsze urodziny.

Ostatnie wpisy dziewczyny, posługującej się nickiem Veneti, pochodzą z listopada 2005 roku:

Nie udało mi się, nie wygram już z chorobą, zostałam pokonana w nierównej walce – od początku spisanej na straty…
A potem: Ile mi tak właściwie został. Rok, dwa? Lekarz nie chce mi powiedzieć, rodzice milczą.. Naprawdę myślą, że to coś da, że się nie domyślam, że wyrok na mnie już zapadł? Boże, tak pragnęłabym cofnąć czas… Co roku na anoreksję umiera wiele dziewcząt, moja śmierć to czysta statystyka! […]
Ten pamiętnik będzie jedyną pamiątka po mnie.. Przestrogą dla wszystkich dziewczyn po mnie, które zły los pchnie droga do anoreksji… Anoreksja odbiera: życie, miłość i młodość, a jedyne co daje w zamian to śmierć!
Jestem sama ze swoim cierpieniem i laptopem na kościstych kolanach, widzę moje ohydne palce naciskające na klawiaturę, bierze mnie obrzydzenie, mam już wszystkiego dość![….] Kim ja właściwie jestem? Wrakiem dziewczyny…

Wpis zaczerpnięty z blogu: http://veniti.blog.onet.pl/

Nie udało mi się znaleźć blogu dziewczyny-anorektyczki, która polecałaby swój tryb życia innym. Jest za to wiele takich, które przestrzegają przed tą chorobą! Propagandowym hasłem blogów pro-ana jest dążenie do perfekcji. Czy doskonałość przejawia się w chudej figurze?

Czytaj też mój wywiad z siedemnastoletnią Oliwią z Katowic: Z alfabetu anorektyczki

Czytaj też artykuł Jak "Motylki" w internecie promują anoreksję)

Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!