Wiele osób narzeka na polską służbę zdrowia. Czy oskarżenia o nieprofesjonalizm, złą opiekę nad pacjentem są bezpodstawne? W jednej z poznańskich przychodni Medeo dzieją się cuda. Bynajmniej nie cuda uzdrowienia...

ATAK

Z racji złego stanu zdrowia moje wizyty w przychodni lekarskiej Medeo stały się częstsze. Raz po raz siedząc na korytarzu, czekając na swoją kolej przyjęcia przez lekarza, nasłuchałam się wielu opinii zdegustowanych pacjentów. Ich oraz własne obserwacje zamieszczam poniżej.

Rejestracja

Zapisy na wizyty u lekarzy odbywają się codziennie od 7.30. Emeryci i renciści już od 6.30 stoją w nieprzyzwoicie długiej kolejce na dworze (jeszcze przed otwarciem przychodni). Ci bardzo chorzy - wysyłają swoje wnuki, dzieci, aby w ich imieniu dokonały zapisu. Panie w rejestracji tylko "wyrywkowo" odbierają telefony, z tego też względu kontakt telefoniczny jest praktycznie niemożliwy. Szczęśliwy jest ten - który zdoła się dodzwonić. Z założenia chorzy przyjmowani przez lekarzy są co 10 minut. Z tego też względu pacjenci wchodzą do gabinetów odpowiednio: 8.00, 8.10, itd. Zdarzają się jednak dni, kiedy panie z rejestracji zapisują chorych co 5 minut, znacznie skracając tym sposobem czas kontaktu z lekarzem. Dobrze, że nikt nie stoi pod drzwiami ze stoperem, to dopiero byłoby (s)tresowanie pacjentów...

Wizyta

Po długim wyczekiwaniu w kolejce, otrzymaliśmy wiadomość na którą godzinę musimy się zjawić u lekarza. Dla pewności przychodzimy średnio 10 minut wcześniej. Pytamy oczekujących pacjentów:

- Która godzina teraz weszła?
- 12:10
- O Jezus...


Jest to autentyczny przypadek rozmowy dwojga pacjentów. Trzeba dodać, że w tamtym momencie zegarek wskazywał godzinę 13.15. Tego typu "obsuwy" to nic nowego w przychodni Medeo. Oczekując na swoją wizytę (która powinna odbyć się o godzinie 12.50), zaobserwowałam rzecz nietypową. Otóż w gabinecie obok, pan doktor spóźniał się już dobre 15 minut. Dyskusja między pacjentami robiła się coraz bardziej interesująca. Wyjęłam notatnik i zaczęłam notować:

- On nigdy nie jest punktualny.
- Tak, zawsze przychodzi jak chce.
- Wie pani co? Choruję na nadciśnienie, a lekarz jeszcze ani razu mi ciśnienia nie zmierzył.
- Jak w końcu przyjdzie, to leci jak "motor".




Lekarz zjawił się o 13.30. W tym czasie powinien przyjąć już trzech pacjentów. Dlaczego się spóźnił? Czy chodzi o ignorancję? A może wywiązywał się z innych zadań lekarskich? Na rozpisce godzin przyjęć pana doktora widnieje zapis: poniedziałek do godziny 13 wizyty domowe; od godziny 13 przyjęcia w przychodni. Czy jedno z drugim nie koliduje? Jeśli tak, to dlaczego wszyscy lekarze mają ustawiane grafiki właśnie w ten sposób?

Skąd biorą się wspomniane godzinne "obsuwy" w przyjęciach? Spóźnienia lekarzy, ich rozmowy telefoniczne, trwające ponad wyznaczone 10 minut wizyty pacjentów. Trudno jednak z góry stwierdzać, że każdy chory będzie konsultował się z doktorem właśnie 10 minut. Czasami badanie trwa krócej, a czasami wręcz odwrotnie - niektórzy potrzebują nawet 25 minut na konsultację. Tego typu planowanie mija się z czasem...



Narzekania

- Kiedyś było lepiej - były numerki i był spokój. Skąd mam wiedzieć, że pani ma na 12.30? Na czole nie ma pani tego napisane.
- Powinni dawać jakieś potwierdzenie w rejestracji.


Tego typu wypowiedzi wzbogacają narzekania na personel (również one nie są bezpodstawne). Ile razy bym nie przeszła obok przychodni (a przechodzę bardzo często, ponieważ mieszkam bardzo blisko) - panie z rejestracji przesiadują w piwnicy, gdzie plotkują przy papierosie. Można tylko się domyślać, że na górze nikt nie odbiera telefonów. Zawsze gdy stoję przy okienku, obawiam się co mnie tym razem czeka. Nigdy jeszcze nie zdarzyło się, aby panie pielęgniarki były przyjaźnie nastawione do pacjentów. Mimika zdradza wiele - wyraz twarzy mówiący - Czego tu? Przyprawia o dreszcze. Mnie aż tak bardzo to nie dotyka, ale tych schorowanych ludzi w podeszłym wieku - bardzo, później tylko słyszy się na korytarzach:

- Wielkie gwiazdy w tej rejestracji. Strasznie niemiłe.
- Kilka razy były na nie skargi, ale jak widać nic to nie dało. Widocznie bardzo dobrze żyją z kierownictwem.


Ostatnio zdarzyło się, że chora pani, na oko po sześćdziesiątce, potrzebowała jakiś papier od lekarza potrzebny do wykonania danej czynności w gabinecie zabiegowym (może zastrzyk, może coś innego). Pielęgniarka niejako "wcisnęła" panią do lekarza, po czym kazała jej iść po swoją kartę do rejestracji; jakby sama nie mogła tego zrobić i pomóc chorej kobiecie. Niejednokrotnie w gabinecie lekarskim okazywało się, że pielęgniarki nie przyniosły karty danego pacjenta. Co w takiej sytuacji? Oczywiście chory musi udać się do rejestracji po swoją kartę, gdy w tym czasie do lekarza wchodzi już następna osoba z kolejki.



Takie "przewinienia" personelu można spotkać codziennie. Ludzie długo czekający na swoją wizytę, dzielą się swoimi przemyśleniami. Pewien starszy pan stwierdził, że na Animal Planet pokazują program "Policja dla zwierząt", gdzie lepiej traktowane są zwierzęta, niż w tej przychodni pacjenci. Pani siedząca obok dodała, że mają dużo lepszy sprzęt niż my w Polsce.

Również w internecie znaleźć możemy negatywne opinie pacjentów:

Byłem tam 3 razy. Za pierwszym - lekarz przez godzinę nie przyjmował pacjentów, tylko przedstawiciela medycznego. Za drugim - OK, ale lekarka się zwolniła już. Teraz zapisano mnie do lek. Szymańskiego, który przez 35 minut gościł u siebie kumpla, gadając o pewnej części ciała Maryny no i był bardzo obruszony, że pacjenci przerywają tą miłą dla niego konwersacje. O jakości leczenia nic nie wiem, bo wyszedłem z przychodni bez udzielenia pomocy - ile można czekać? - Krzysztof.

To są jakieś kpiny! od ponad godziny próbuję się dodzwonić i albo pół godziny zajęte albo pół godziny nikt nie odbiera! po co oni mają tam telefon... na samą przychodnię nie narzekam, ale peerelowskie panie z rejestracji należy natychmiast wymienić na nowy model, bo ile można pić kawę i objadać się pączkami!! - Joanna.

Więcej opinii link



OBRONA

Prowadzimy szereg działań, aby w naszej przychodni działało wszystko tak jak powinno. Owszem - skargi się zdarzały, ale były one nieuzasadnione. Narzekania na służbę zdrowia są wszędzie. Mamy piętnastu specjalistów, więc pacjenci mają wszystko na miejscu. Jeśli chodzi o rejestrację - przyjmujemy wszystkich pacjentów, nikomu nie odmawiamy pomocy. Wprowadziliśmy rejestrację zegarową, taką jaką preferuje NFZ. Wcześniej mieliśmy ładne, wygrawerowane numerki, ale pacjenci najzwyczajniej je kradli, dlatego odeszliśmy od tego typu zapisów. Pacjentów zapisujemy również na kolejny dzień, w tym momencie jest to zawieszone, ponieważ mamy braki w kadrze, od 2 listopada zostaną te zapisy wznowione. Pacjenci nie muszą stać od 6.30 w kolejce do rejestracji, zapisy i tak odbywają się od 7.30. Problemy z dodzwonieniem się to kwestia wątpliwa. Mamy nową centralę telefoniczną, która jest niezręczna, ponieważ posiada 3 wejścia, a panie będące w rejestracji są tylko dwie. Z tego też względu niektórzy mają wrażenie, że nikt nie odbiera. Tymczasem mogą odbywać się dwie rozmowy telefoniczne z pacjentami. - wypowiada się kierownik przychodni dr Jacek Szymaniak.

Ja jestem zadowolona z tej przychodni, od lat chodzę do jednego lekarza. Troszeczkę jest problem z dodzwonieniem się jeśli chodzi o rejestrację, ale jeśli ktoś wytrwały, to jest ok wszystko - mówi pani Krystyna.

Ja również jestem zadowolona, tylko właśnie ta rejestracja, jest tak uciążliwa - jest trudno się dodzwonić. Trzeba rano przyjść; o 7.30 otwierają i trzeba być, żeby w kolejce wystać, odstać swoje i zarejestrować się do jakiegokolwiek lekarza. Na ogół jest bardzo dobrze, jest dużo lekarzy, specjalistów, można zrobić wszystkie badania. - stwierdza pani Halina.

Słowem podsumowania

Służba zdrowia choruje. Pacjenci skarżą się na "kulawy" proces rejestracji i przyjmowania; narzekają na spóźniających się lekarzy i nieprzyjemne pielęgniarki. Sytuacja w przychodni Medeo w Poznaniu przyprawia o zawrót głowy. Może szereg działań usprawniających pracę w przychodni jest podejmowany, niestety kierownik placówki nie potrafił przytoczyć żadnego z nich. Nie słyszał o spóźnianiu się lekarzy (chociaż sam spóźnił się ostatnio 30 minut - zapytany o to - przemilczał sprawę), paniom w rejestracji nie ma nic do zarzucenia. Jak wiadomo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niestety przychodnia w Poznaniu nie jest jedyna w swoim rodzaju. Tego typu placówek zdrowotnych w Polsce z pewnością jest dużo, dużo więcej...

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!