„Coś pięknego”. Każda pora jest dobra na porządki

Film włoskiego reżysera Paolo Virzi pomimo powstania w 2010 roku dopiero w tym roku wszedł na nasze ekrany. Szkoda, że dopiero teraz, jednak lepiej późno niż wcale. Na widzów, którzy zechcą obejrzeć film czekają niezwykle udane dwie godziny.

Wszystko rozpoczyna się w latach 70. Anna zostaje wybrana najpiękniejszą mamą w lokalnym konkursie, a to wywołuje ogromną zazdrość u jej męża i ten w furii wyrzuca z domu ją oraz dzieci - Bruna i Valerię. Rozpoczyna się ich tułaczka między willą milionera, piwnicą sklepiku, a rodzinnym domem. Pomiędzy kolejnymi kochankami matki. Między marzeniami a realiami. Wszystko ma dążyć do osiągnięcia szczęścia, jednak ciągły brak poczucia bezpieczeństwa i odnalezienia swojego miejsca w świecie prowadzi do coraz większej rozłąki między członkami rodziny. W trudnej chwili, jaką jest choroba matki, spotykają się i odkrywają swoją przeszłość na nowo, by naprawić zaniedbane sprawy. W końcu zawsze przychodzi moment, by doprowadzić swoje życie do porządku.

Pomimo wielu retrospekcji, nie gubimy się w fabule ani nie odczuwamy jakiegokolwiek dyskomfortu w związku z wieloma wątkami. Po kolei poznajemy losy bohaterów - ich problemy, emocje, relacje między postaciami, a przede wszystkim niezwykłą chęć brania jak najwięcej z życia przez Annę. Pewnie trochę naiwnie wierzy w aktorską karierę, w innych ludzi i w piękne życie, lecz nawet w chorobie uśmiechnięta namawia syna na taniec czy jazdę skuterem i stara się cieszyć tym co ma. W najmniej oczekiwanym momencie gotowa jest nawet stanąć na ślubnym kobiercu. Jej syn zaś po tych wszystkich niepewnych latach ucieka w świat odurzony używkami, nie potrafi żyć u boku innej kobiety, a spotkanie z siostrą i matką wywołuje u niego strach i niechęć. Valeria również nie do końca potrfi być szczęśliwa. Trapią ją wydarzenia z przed lat, a życie jakie sobie ułożyła tak naprawdę nie satysfakcjonuje jej w pełni. Jednak nadejdzie moment by wszystko sobie ułożyć i w końcu wyjść na prostą.

W filmie mocną stroną są piękne Włochy. Uliczki a na nich stare auta, mieszkania czy ubiory - klimat dawnych lat aż bije z ekranu. Na chwile możemy odbyć małą podróż do tamtych czasów. Choć może nie na taką chwilę – film trwa ponad dwie godziny, co może co po niektórych troszkę znużyć. W tym filmie wyjątkowo aż tak nie odczuwamy minionych minut wciągnięci w perypetie rodzinne Micheluccich, jednak zdecydowanie film balansuje na granicy. Usunięcie kilku scen i skrócenie seansu w niczym by nie zaszkodziło.

Coś pięknego przydarzy się gdy obejrzycie ten film. Przyglądając się problemom bohaterów z łatwością dostrzegamy najzwyczajniejsze kłopoty jakie mamy również my w naszym prywatnym życiu. Film ilustruje dylematy czy przeciwności jakie napotykać może każdy z nas. Warto poza filmową przyjemność oglądania zajrzeć głębiej, przypomnieć sobie co jest najważniejsze w życiu i czy przypadkiem o czymś nie zapomnieliśmy z biegiem lat. Każda pora jest dobra na porządki.

Zarejestruj się i napisz artykułZnajdź nas na Google+

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Więcej na temat:
Więcej na temat:

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, wyłącz Adblock na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować Nie działa? Spróbuj wyłączyć Adblock samodzielnie w ustawieniach.