W ciężkim stanie, z roztrzaskaną głową, do szpitala trafił chłopczyk przypadkowo uderzony metalowym kluczem.

Do wyjątkowo nieszczęśliwego zdarzenia doszło dzisiaj (24 marca) w Czeladzi na Śląsku. Jak poinformował nas mł. asp. Adam Jachimczak z zespołu prasowego śląskiej policji, był to przypadek.

Na ul. Nowopogońskiej w Czeladzi zepsuł się autobus. Kierowca zatrzymał jadącego drogą tira prosząc szofera o odholowanie. - Niestety obydwaj zrobili jednak błąd używając do holowania zwykłej linki holowniczej. Na dodatek kierowca tira prowizorycznie zabezpieczył ją metalowym kluczem do przykręcania śrub - mówi Jachimczak. Klucz nie wytrzymał jednak naporu i pękł.

W czasie gdy kierowcy montowali ten prowizoryczny hol pobliskim chodnikiem szła na spacer grupka przedszkolaków. - W chwili kiedy klucz pękł dzieci akurat przechodziły obok autobusu. Złamany fragment narzędzia został wyrzucony niczym z procy i uderzył w czteroletniego chłopczyka - relacjonuje Jachimczak. Uderzenie było tak potężne, że spowodowało u dziecka rozległe obrażenia głowy. Klucz praktycznie strzaskał głowę malucha. - Stan dziecka jest bardzo ciężki - mówi policjant.

Na miejscu został zatrzymany kierowca autobusu. Teraz policja szuka "tirowca", bo mężczyzna widząc co się stało uciekł. Obydwaj kierowcy odpowiedzą za spowodowanie wypadku, a szofer tira dodatkowo za ucieczkę i nieudzielenie pomocy.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!