Od jakiegoś czasu krąży po kraju pogłoska o przygotowaniach PiS do przejęcia władzy. Państwo słabe, bo rządzą nieudacznicy, więc trzeba ratować Polskę. Może nie poprzez zamach stanu, a raczej przez "konstruktywne wotum nieufności dla rządu".

Pogłoska sprzed kilku dni okazuje się być prawdą. PiS rzeczywiście przygotowuje odsunięcie Platformy Obywatelskiej i premiera Donalda Tuska, od rządów w Polsce. Zastępca prezesa Jarosława Kaczyńskiego, Mariusz Kamiński, potwierdza, iż jego partia szykuje się do przejęcia władzy w kraju. Metodę określa zgrabnie, niewinnie, delikatnie: "konstruktywne wotum nieufności dla rządu".

Największa partia opozycyjna, jaką jest PiS, zdaje sobie sprawę, że nie ma i nie znajdzie dziś klimatu dla zamachu stanu. Zamach zamierza jednak przeprowadzić, tyle że w nowoczesnym i nowatorskim stylu. Ma nastąpić w odpowiednim kontekście społecznym, po uprzednim przygotowaniu gruntu na takie posunięcie. Tak to ogólnikowo wynika ze słów wiceszefa PiS.

Przymiarki pod "przygotowanie gruntu", mogą wynikać nie tylko z palącej chęci zdobycia władzy, lecz i z kilku innych przesłanek. Po pierwsze, prezes Kaczyński namolnie powtarza jak papuga, że Platforma oznacza nieudolną politykę krajową i zagraniczną rządu, złą i coraz gorszą politykę gospodarczą i społeczną oraz pasmo nieszczęść, m.in. związanych z reformą emerytalną i pracą do 67 lat, budową dróg i autostrad, modernizacją kolei, itp.

Jednak wszelkie zarzuty pod adresem PO i ekipy rządzącej nie dadzą się w żaden sposób przełożyć na rosnące i bardzo silnie poparcie prezesa w szerokich kręgach społecznych lub choćby w środowiskach prawicy albo też prawicy zjednoczonej pod przywództwem Jarosława Kaczyńskiego i PiS.

Po drugie, "czekanie na przetasowanie" w szeregach Platformy lub czekanie na rozsypanie się Platformy, wnioskując na powstałych symptomach przejścia posła Gibały do Ruchu Palikota, także nie wróży zwycięstwa prezesa Kaczyńskiego. Dobre duchy przynoszą partii PiS nieoficjalne wieści, iż kluje się grupa oburzonych i sfrustrowanych działaczy PO, którym marzy się przyfrunąć pod skrzydła prezesa.

Nie ma racjonalnych przesłanek, ani tym bardziej dowodów na to, że takie słowa mają oparcie w faktach. Faktem jest, że w lokalnych strukturach PO, szczególnie w Małopolsce, trwają ostre konflikty. A czy nie ma ich w PiS, SLD, PSL, Ruchu Palikota? Także przegrane głosowanie w Sejmie przez koalicję, niczego jeszcze nie przesądza. I podobnie tarcia koalicjanta PSL w sprawie reformy emerytalnej.

Portal salon24.pl, powołując się na słowa Mariusza Kamińskiego, widzi pewne konkretne możliwe ruchy PiS, w kierunku budowy koalicji parlamentarnej dla konstruktywnego wotum nieufności wobec PO. Ucieczka posła Gibały do Ruchu Palikota wprowadziła poważne zakłopotanie, a nawet sporą dawkę nerwowości w Platformie.

Koalicja ma obecnie jedynie trzy głosy (234) większości parlamentarnej. PiS na tej podstawie zaczyna rozważać wotum nieufności, ale z braku sił własnych, chce zaprosić do współpracy Ruch Palikota i SLD. Zdaniem Mariusza Kamińskiego, PIS nie miałoby zamiaru tworzyć rządu, z powodu małych możliwości manewru; pragnąłby natomiast stworzyć „bezpartyjny rząd fachowców”, wspólnie z Palikotem i Millerem. Premierem w takim rządzie miałaby być Zyta Gilowska.

Pomysł nie znajdzie on poparcia, ani tym bardziej uznania, wśród wyborców i zwolenników PIS. Bo Ruch Palikota i jego twórca wykluczają taką ewentualność z kilku powodów. Za żadne skarby, nawet za miliony na wody termalne, nie znajdzie poparcia w duchowym teoretyku partii prezesa, o. Rydzyku. Trudno sobie wyobrazić poparcie takiej koalicji przez hierarchów Episkopatu, którzy stoją cichym murem po stronie PIS.

Znając przebiegłość i inteligencję Janusza Palikota oraz doświadczenie polityczne i chytrość Leszka Millera, można mieć pewność, że żaden z nich nie pójdzie na lep współpracy z prezesem Kaczyńskim. Obaj zresztą dobrze pamiętają skutki bezprzykładnej, historycznej koalicji PiS-Samoobrona-LPR.

Nie chce się również wierzyć w pozyskanie dla planów obalenia władzy Platformy, stającego na bocznym torze, Grzegorza Schetyny. Tym bardziej prezydenta Bronisława Komorowskiego. W tradycyjnej rewolcie nazywanej zamachem stanu potrzebni są wojskowi.

Czy są dziś wśród wysokich oficerów kadry wojskowej zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego? Zapewne nie ma. Na kogo więc może liczyć, w swoich planach konstruktywnej zmiany rządu, prezes PiS? Jedynie na siebie i na najbliższe swoje zaplecze. A modlitwę za zdrowie i szczęśliwe panowanie nad prawdziwą Polską dla Prawych Polaków – ma już pewną, za samą myśl o zamachu, od o. Rydzyka.

Stanisław Cybruch

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku.
Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!