Znak współpracy międzywyznaniowej Znak współpracy międzywyznaniowej

Znak współpracy międzywyznaniowej (© Szymon Niemiec)

Nowy przewodniczący SLD - Grzegorz Napieralski ogłosił, że jego partia ma w planie zdejmowanie symboli religijnych z budynków administracji publicznej. Jednym z pierwszych usuniętych miałby być krzyż wiszący w sali plenarnej Sejmu.

Debata o świeckości państwa trwa od dłuższego czasu. Partie lewicowe opowiadają się za rzeczywistym rozdziałem Kościoła i Państwa, natomiast partie prawicowe albo sprawę bagatelizują, albo bronią obecności religii w życiu publicznym rękami i nogami.

I chociaż Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w tej kwestii wypowiada się bardzo konkretnie, to obserwując poziom debaty publicznej można powiedzieć, że stoi ona w miejscu. Żadna bowiem ze stron nie jest gotowa do pójścia na kompromis. Wypadałoby jednak zapytać czy taki kompromis w ogóle jest możliwy.
Aby spróbować odpowiedzieć na to pytanie, należałoby najpierw zastanowić się, czy istnieje problem podnoszony przez przeciwników symboliki religijnej w budynkach administracji publicznej.

Nie można zaprzeczyć faktowi, że większość mieszkańców naszego kraju należy do wyznania rzymskokatolickiego. Tym samym większość urzędników państwowych również jest rzymskimi katolikami. Dla nich obecność krzyża nie stanowi żadnego problemu - gdyż odzwierciedla ich własne wyznanie.

Jednak należy pamiętać, że w Polsce żyją również wyznawcy innych religii, w tym takich, które nie uznają krzyża za symbol swojej wiary. Oni również są obywatelami naszego kraju i nie powinni czuć się w żaden sposób dyskryminowani ze względu na wiarę. Tego prawa zresztą broni nie tylko Konstytucja, ale także prawo karne.

Czy zatem krzyż wiszący w Sejmie nie łamie przypadkiem prawa?

Jeżeli przypomnimy sobie sposób, w jaki został tam umieszczony (sejmowy krzyż został zawieszony w nocy przez radykalnie konserwatywnego posła AWS), a także weźmiemy pod uwagę fakt, że nie istnieje żaden dokument sejmowy regulujący tę sprawę, należałoby ze smutkiem stwierdzić, że niestety tak. Obecność krzyża w sali plenarnej sejmu jest nieuregulowana prawnie, a więc jest nielegalna.

Pytanie, co teraz


O ile najprostszym rozwiązaniem byłoby jego usunięcie - czego zresztą domaga się część partii lewicowych - to patrząc realnie pomysł ten nie ma najmniejszych szans na powodzenie. Żaden marszałek sejmu nie podejmie ryzyka oskarżenia go o obrazę uczuć religijnych poprzez znieważenie przedmiotu kultu religijnego. Żaden również nie zdecyduje się na wydanie otwartej wojny kościołowi rzymskiemu.
Co zatem można zrobić, aby pozostając w zgodzie z konstytucją i obowiązującym prawem, zakończyć ten spór?

Możliwości jest kilka. Spróbujmy rozpatrzyć kilka z nich:
Żadnych symboli religijnych - ten pomysł jest już podnoszony co jakiś czas i wywołuje ogromny sprzeciw środowisk konserwatywnych. Jego plusem byłaby absolutna zgodność z konstytucją i rzeczywiste równouprawnienie wyznań istniejących w Polsce. Minusem - wybuch protestów społecznych i rozpętanie wojny ideologicznej, w której wyznania chrześcijańskie miałyby zdecydowaną przewagę.

Uchwała sankcjonująca obecność krzyża w salach plenarnych parlamentu - Sejm i Senat mogłyby podjąć niezależne uchwały dotyczące obecności krzyży w ich salach plenarnych. Plusem takiej uchwały byłoby potwierdzenie prawne sytuacji już istniejącej, czyli legalizacja sytuacji nieunormowanej do tej pory. Minusem takich uchwał byłaby ich jawna sprzeczność z konstytucją i wprowadzenie do systemu prawnego jawnej dyskryminacji wyznań innych niż chrześcijańskie.

Wszystkie symbole religijne - to pomysł podnoszony od czasu do czasu, ale bez większego entuzjazmu. Tymczasem jest on o tyle ciekawy, że warto przyjrzeć mu się bliżej.

W Rzeczypospolitej Polskiej mamy zarejestrowanych ponad 400 związków wyznaniowych. Czy zatem powinniśmy mówić o umieszczaniu nad drzwiami sali plenarnej parlamentu 400 symboli religijnych? Bynajmniej.
Zarejestrowane w Polsce związki wyznaniowe można podzielić na następujące grupy:
Chrześcijańskie - Jest ich większość, a wszystkie posługują się symboliką krzyża.
Islamskie - mamy dwa takie związki w Polce i oba posługują się tą samą symboliką.
Żydowskie - Tutaj też symbolika jest jednolita
Religie wschodu - W zależności od wyznania jest kilka różnych symboli do wykorzystania.
Religie inne - o ile zdołałem się zorientować, to jedynym zarejestrowanym związkiem wyznaniowym nie podlegającym pod powyższe kategorie jest Zgromadzenie Braci i Sióstr Politeistów z Wrocławia, posługujące się symbolem krzyża ankh.

Jak łatwo się zatem zorientować, zamiast 400 symboli mówimy o maksymalnie 10. A te dałoby się już bez większego problemu umieścić na ładnej, brązowej lub spiżowej tablicy o szerokości nie większej niż futryna drzwi. Czy zatem nie jest to przypadkiem rozwiązanie salomonowe?

Przyznam szczerze, że z mojego punktu widzenia i owszem. Zyskiwalibyśmy dwie ważne rzeczy. Po pierwsze krzyż jako symbol wiary chrześcijan wisiałby w końcu legalnie i wszelkie zakusy na niego łatwo dawałyby się obalić. Po drugie zaś sala plenarna odzwierciedlałaby w końcu równouprawnienie wszystkich wyznań zapisane w konstytucji.

Pozostaje tylko pytanie, czy nasi parlamentarzyści znajdą w sobie wystarczającą ilość rozsądku i odwagi, by w końcu się tym tematem zająć. Bez walki religijnej i bez radykalizacji debaty publicznej. I z tym pytaniem powinniśmy się zmierzyć w najbliższym czasie.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!