Olbrzymie powodzie, wybuchy wulkanów, zabijające ludzi upały, pożary lasów, tsunami, trzęsienia ziemi… To napawa ludzkość wielkimi obawami, strachem...

Trudno to przyjąć, ale faktów nie należy lekceważyć i my – ludzie, jeśli chcemy przeżyć, musimy zmienić złe nawyki, które ułatwiają nam życie, a które powodują być może nieodwracalne zmiany klimatyczne na Ziemi.

Olbrzymie powodzie, wybuchy wulkanów, zabijające ludzi upały, pożary lasów, tsunami, trzęsienia ziemi… To napawa ludzkość wielkimi obawami, strachem – kataklizmy niosą ogrom cierpienia, śmierć tysięcy ludzi, utratę całego dobytku, cierpi natura, zwierzęta, lasy, a rządy państw mają wielkie problemy, aby skutecznie i szybko pomóc poszkodowanym.

Czy Ziemia próbuje siebie naprawić, odebrać to co jej zabraliśmy? Ile złego ludzie zrobili? Dlaczego? Czy nasze prawo dobrze chroni przyrodę? Czy dobre prawo i demokracja wystarczy? A może przyroda źle znosi demokrację?

W styczniu 2011 roku minęły 83 lata od dnia utworzenia w Polsce Ligi Ochrony Przyrody.
Może nieczęsto pamiętamy z historii, że w Polsce prawo chroni przyrodę już od co najmniej siedmiu wieków – czyli, że już wtedy była taka potrzeba.

Za najstarszy, polski dokument w tej dziedzinie uważany jest Statut Wiślicki ustanowiony przez króla Kazimierza Wielkiego, który m.in. wprowadzał kary za wyrąb dębów i innych drzew w cudzych lasach. W następnych stuleciach kolejni królowie dostrzegali potrzebę ochrony przyrody. Władysław Jagiełło wprowadził prawo ograniczające ilość polowań, nakazał chronić stare cisy i dęby, Zygmunt Stary chronił siedliska sokołów i łabędzi, uregulował ochronę bobra, a Zygmunt III Waza prawnie obronił tury, którym groziło wyginięcie. Czasy rozbiorów były trudne dla naszej przyrody, jednak Sejm Krajowy we Lwowie w 1868r. uchwalił prawo, które m.in. chroniło zamieszkałe w Tatrach świstaki i dzikie kozy.

W 1920 roku powołano Państwową Radę Ochrony Przyrody, która w 1928 przekształciła się w Ligę Ochrony Przyrody i wtedy odbył się jej 1. Zjazd. W 1968 roku LOP uzyskała status Stowarzyszenia Wyższej Użyteczności i do dziś zajmuje się m.in. parkami narodowymi i krajobrazowymi, rezerwatami przyrody, obszarami Natura 2000, pomnikami przyrody, ochroną wielu gatunków roślin, zwierząt, edukacją.

Mamy więc i niezłą tradycję, i prawo – podobno jedno z lepszych w Europie - mamy też wiele tzw. „zielonych” organizacji i oddanych sprawie ludzi. W szkołach dzieci uczą się jak chronić środowisko, szanować naturę, a na wielkich konferencjach przedstawiciele państw świata zastanawiają się czy globalnej katastrofie ekologicznej można zapobiec, stosując mechanizmy demokratyczne. Komisja Europejska przyznaje produktom ekologicznym specjalne wyróżnienia, nagrody. Znany już znak – Euroliść zawiera dwa wyraźne i ważne przesłania: Natura i Europa. Znak umieszczany jest na wszystkich produktach ekologicznych wytworzonych w państwach UE. Greenpeace i inne organizacje coraz częściej urządzają globalne marsze przeciw niszczeniu naszej planety, walczą z firmami, które zatruwają środowisko.

Skoro robimy tyle dobrych i ważnych rzeczy dla ochrony naszej planety to dlaczego jest… coraz gorzej. Buntuje się Ziemia, a jakie jest środowisko, w którym żyjemy. Mieszkamy, pracujemy, na co dzień odpoczywamy w nieustannym hałasie, w zanieczyszczonym powietrzu,
rzadko segregujemy śmieci, żyjemy w stresie, tyjemy, bo jadamy niezdrowo. Żywność ekologiczna jest znacznie droższa i nie każdego stać na takie wydatki. Owoce, warzywa przywożone z dalekich miejsc świata dojrzewają w podróży, a nie na drzewach, krzewach, w pełnym słońcu i dobrym powietrzu, giną pszczoły, jest coraz mniej ptaków…

Niewątpliwie zarówno u nas, jak i na świecie możemy znaleźć wiele pozytywnych przejawów
współdziałania człowieka z naturą. Niedawno (17 stycznia 2011) rozpoczęła się druga edycja innowacyjnego programu Ministerstwa Ochrony Środowiska pod nazwą GreenEvo, który przeznaczony jest dla firm z branży zielonych technologii, czyli zajmujących się np. odnawialnymi źródłami energii czy gospodarką odpadami.

Jest też wiele cennych regionalnych działań: budujemy lokalne oczyszczalnie ścieków, korzystamy z energii biogazów i wiatru, a np. w Warszawie powstaje hostel ekologiczny. Grupa przyjaciół założyła spółdzielnię i wspólnie remontują starą kamienicę. Używają tylko ekologicznych lakierów, drewno impregnują lnianym pokostem, prowadzą segregację śmieci, używają papieru z recyclingu. Warszawski Instytut Wzornictwa Przemysłowego od 60 lat promuje dobre wzornictwo, pokazuje design jako nieodzowny element współdziałania człowieka z naturą, którą możemy przyjaźnie wykorzystać i cieszyć się z jej dobrodziejstw. Promuje projektantów, którzy nie tylko są utalentowani, ale także mają nowe spojrzenie na design i świadomie stosują ideę zrównoważonego rozwoju, przyjaznego ludziom i środowisku.
Słynna japońska maksyma, która powstała w 604 r. brzmi: WA, wartość znakomicie godna szacunku opiera się na zasadzie, iż trzeba unikać wszelkiej niezgody – jest to pierwsze zdanie konstytucji cesarstwa Japonii, od tego czasu dla Japończyków WA jest synonimem zgody między wszystkimi rzeczami ożywionymi i nieożywionymi.

Jak zachować tę tak pożądaną równowagę skoro ludzie wyrzucają mnóstwo jeszcze dobrych rzeczy. Na szczęście coraz częściej inni ludzie, po odpowiednim przetworzeniu, dostosowaniu, dają im nowe życie. Powstają znakomite przedmioty np. meble z tektury odzyskiwanej z wysypisk śmieci, to są świetne projekty: półki, stoły, wygodne fotele, kanapy, które wytrzymują ciężar, jak tradycyjne.

Coraz więcej ludzi rozumie sens i cel wykorzystania wyrzucanych na śmietnik przedmiotów. Projektowanie ekologiczne to wielka przyszłość dla projektantów i dla nas wszystkich. Także we współczesnych architektonicznych projektach przeważa oszczędność środków, energii w formie i w materiałach. Przestrzeń wokół nas stwarza ogromne, wręcz nieograniczone możliwości kreowania otoczenia w zgodzie z naturą - prosto i pięknie.

Ekologia - to modne, ale i ważne, słowo. Bywa jednak nadużywane przez wielu producentów. Na rynku znajdziemy przecież wiele towarów oznaczone jako „ekologiczne”. Czy zawsze jest to prawda? Niekoniecznie, dlatego wybranie rzeczywiście tych dobrych, przyjaznych dla naszego zdrowia i środowiska produktów nie jest łatwe. Inżynieria genetyczna stwarza możliwości modyfikowania roślin i zwierząt w taki sposób, że powstają odmiany, które nigdy nie pojawiłyby się w sposób naturalny. Poważnie zagrożona jest przyroda mórz i oceanów, od istnienia lasów na Ziemi zależy życie milionów ludzi.

Puszcza Białowieska jest jedynym, ostatnim naturalnym lasem w Europie, a społeczność lokalna protestuje przeciw projektowi poszerzenia Białowieskiego Parku Narodowego, bo to uniemożliwi wyrąbywanie drzew i finansowo straciliby. Przykład permanentnego niszczenia warszawskiego Jeziorka Czerniakowskiego jest smutnym i trudnym tematem, bo i tu chodzi o pieniądze, a nie o przyrodę i zdrowie mieszkańców.

Nie pomnę kto to powiedział, ale… cytuję z pamięci: Kiedy wytniemy ostatnie drzewo, zatrujemy ostatnią rzekę, zginie ostatnie zwierzę to odkryjemy, że nie można jeść pieniędzy.


Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!