Caricatura de Darwin Caricatura de Darwin

Caricatura de Darwin (© Faustin Betbeder)

Rzeczywistość nie ma nazwy. Nie jest ani wesoła ani smutna, jest można by powiedzieć obiektywna, niezależna od nas. To, czy uważamy coś za radosne lub smutne, pozytywne lub negatywne, to wyłącznie kwestia indywidualnej oceny.

Polską rzeczywistość społeczno-polityczną widzę jako twór skomplikowany i męczący ponad wszelkie wyobrażenie; ten sam prosty fakt, pojedyncze wydarzenie lub konkretną wypowiedź, jedni oceniają jako prawdziwą inni jako fałszywą. Zdumiewająco przeciwstawne oceny.

Weźmy choćby pod uwagę jedno wydarzenie: przedłużenie mandatu Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej. Partia rządząca ocenia je jako klęskę i powód do smutku, partie opozycyjne jako sukces i powód do radości. Identycznie zachowuje się społeczeństwo; jest podzielone. Kompletny nonsens; ludzie żyjący obok siebie, mówiący tym samym językiem, mający bardzo podobne doświadczenia życiowe frustrują się rażąco odmiennymi ocenami współobywateli (chciałoby się powiedzieć współbraci, ale to niemożliwe). Tego rodzaju sytuacje są okropne; bulwersują ludzi i stawiają jednych przeciw drugim. Chyba większości z nas odbiera to apetyt na cokolwiek, pozbawia energii.

Uznałem, że w takiej sytuacji, w miarę prosty i jednoznaczny dziennikarski opis zdarzeń niewiele tłumaczy. Dlatego stosuję groteskę. Staram się, aby była ona, jeśli nie bezstronna (bo nie jest) to przynajmniej sensowna, w ten sposób, że ułatwia zrozumienie sytuacji lub zdarzenia, ich naturę lub sens.

Byłem poetą, jestem pisarzem, staram się być także dziennikarzem społecznym. Groteskę traktuję jako formę literacką, która niekoniecznie ma na celu wykoślawienie rzeczywistości, tylko takie jej pokazanie, aby łatwej było tę rzeczywistość zrozumieć i ocenić. Sam na przykład nie rozumiem, dlaczego pani premier weszła w konfrontację z przedstawicielami 27 innych państw, skoro było to z góry skazane na niepowodzenie. Nie rozumiem, jaki jest sens starcia z grupą ludzi, którzy podejmują demokratyczną, czyli większościową decyzję o przedłużeniu lub nie mandatu przewodniczącego. Nie rozumiem, dlaczego PiS starał się popełnić harakiri. Przecież to nie leżało w ich własnym interesie.

Zrobiłem o tym trzy wpisy na stronie „Moje Trzy Grosze” tego portalu; zaskoczyła mnie wysoka liczba czytających, podobnie jak i brak komentarzy (w wyjątkiem jednego wpisu).

Pytanie, jakie zadaję sobie i innym, jest takie: Czy w obecnej polskiej rzeczywistości groteska nie jest sensowną formą prezentacji wydarzeń społeczno-politycznych (alternatywą wobec typowego reportażu czy felietonu)?

Pozdrawiam.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!