Wodowskaz na rzece Piaśnicy, koło wypływu rzeki z Jeziora Żarnowieckiego Wodowskaz na rzece Piaśnicy, koło wypływu rzeki z Jeziora Żarnowieckiego

Wodowskaz na rzece Piaśnicy, koło wypływu rzeki z Jeziora Żarnowieckiego. http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Plik:Piasnica-wodowskaz-0.jpg&filetimestamp=20090222135244 (© Krzysztof Maria Różański, (Upior polnocy))

W ostatnich dniach wzmożone i nawalne w niektórych rejonach kraju opady spowodowały gwałtowne podniesienie się poziomu wód w rzekach i strumieniach. Południowe województwa dotknęła powódź.

Deszcz niesie z sobą ożywczy opad. Woda jest niezbędna dla właściwej gospodarki rolnej i przemysłu. Właściwa jakość oraz ilość wody stanowi dobrodziejstwo dla ludności i kraju.

Polska jest krajem bardzo ubogim w wodę. Znaczne połacie kraju stepowieją. Liczne zbiorniki wodne przy młynach, których w Polsce było jeszcze pół wieku temu ponad 6000 zostały zniszczone, jako obca modelowi socjalistycznemu własność oraz przeżytek minionych czasów. "Melioracja" lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku, źle funkcjonująca, wciąż drenuje wodne zasoby kraju. A nie sprawna, powoduje innego rodzaju dolegliwości w gospodarce wodnej.

"Oświecona" demokracja naszych czasów traktuje każdą ingerencję w przyrodę jako rzecz złą. Tworzone rozwiązania prawne jak i projekty nowych rozwiązań wskazują na negatywną rolę jakichkolwiek sztucznych zbiorników wodnych, ledwo napomykając o tworzeniu zbiorników retencyjnych.

W roku ubiegłym organizacje, tzw. ekologiczne, zorganizowały szereg protestów przeciw budowie takich zbiorników. Do protestów, o dziwo dołączyły się organizacje wędkarzy. Tym samym wskazywały na szkodliwość wody dla przyrody (sic!).

Powstały projekt Strategii Gospodarki Wodnej 2030 jednoznacznie wskazuje na szkodliwość sztucznych zbiorników wodnych. „Ekologiczne” gremia, które wzięły pieniądze za opracowanie dokumentu, napomykają nawet o konieczności ograniczenia wędkarstwa i rybactwa w wodach ("dziękując" w ten sposób za zaangażowanie wędkarzy w niedawnych protestach). Projekt jest zły i aspołeczny a jego przyjęcie skutkowałby wprowadzeniem szeregu rozwiązań prawnych mogących zagrażać całej gospodarce kraju jak i finansom państwa. Wskazuje na niezbędność powołania kolejnych organów administracyjnych. Może wpłynąć na znaczne ograniczenie lub wręcz uniemożliwiać budowę małych elektrowni wodnych, które stanowią konkurencję dla propagowanej elektrowni jądrowej. Tym samym wspomaga jej budowę.
To kolejne działania towarzystw ekologicznych (wcześniej uchwalono Ustawę o Ochronie Przyrody) nie liczące się ze stanem kraju i drenujących państwową (naszą) kiesę dla zaspokojenia potrzeb wąskiego i krzykliwego grona ekoterrorystów. Zaspokojenia materialnych oczekiwań jak i prywatnego "chciejstwa". Dla możliwości powołania kolejnych urzędów w celu ich obsadzenia.

Rząd generujący tego rodzaju negatywne zmiany wskazuje jednocześnie swoim obywatelom kierunek w którym powinni się zwracać w sprawie ewentualnych roszczeń za szkody jakie odnieśli w czasie powodzi. Takim kierunkiem jest, według organów rządowych, ubezpieczyciel.

Państwo nasze jest na etapie tworzenia kolejnych organów administracyjnych, nie ponoszących żadnej odpowiedzialności ale mocno ograniczających możliwości działania tych
dotychczas istniejących jak i zwykłych ludzi oraz firm. Jednocześnie wskazując społeczeństwu, że koszty takich działań będzie ponosić ono samo. Łącznie z utrzymywaniem kolejnych organów władzy.

Deszcz póki pada nam na głowę nie posiada właściciela. Nie posiada właściciela również, gdy spadnie na nasze podwórko czy pole. Gdy jednak spłynie do cieku, strumyka, potoku czy rzeki przestaje być niczyj. Staje się własnością państwa. Zgodnie z obowiązującym prawem każdy właściciel odpowiada za swoją własność.

Państwo nasze będąc właścicielem wód płynących w szczególnych przypadkach za swoją własność nie chce odpowiadać. Nie chce ponosić odpowiedzialności za szkody jakie powoduje przez opieszałość i zaniechanie.

Jeśli zastanowimy się nad własnością państwa - to szybko dojdziemy do wniosku, że nie posiada ona prawdziwego gospodarza. Prosty chłop na dwóch morgach potrafiłby lepiej zarządzać tym majątkiem niż czynią to "wysokiej klasy urzędnicy i państwowi menadżerowie". Tworzą przepisy doprowadzające majątek do ruiny. Podobnie też nim zarządzają.

Nasi państwowi gospodarze. Nasi włodarze i wybrańcy.
Czy swoje prywatne majątki rujnują równie skutecznie ? Dobrze wiemy, że nie! Skąd więc ten dualizm ? A może to nie dualizm, tylko naczynia połączone ?

Państwo postrzega swoją własność jako źródło korzyści by móc zdobyte środki przeznaczać na kolejne organa administracji. Nie chce natomiast wspomagać swoich obywateli w biedzie. W biedzie, którą samo najczęściej prokuruje.

Nie tworzy właściwej infrastruktury technicznej dla ochrony swoich obywateli, ich majątków i życiowego dorobku, gdyż zdecydowanie bardziej woli przekazywać środki na tworzenie szkodliwego dla tych obywateli ustawodawstwa oraz kolejnych, "niezbędnych" organów ucisku.

Czy możemy się ubezpieczyć od takiego państwa ?

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!