zdj zdj

zdj. Edyta Piotrowska

– Między mną a Hanną Gronkiewicz-Waltz jest różnica płci, a między mną a Kazimierzem Marcinkiewiczem jest różnica stosunku do płci – tak odpowiedział Marek Borowski, kandydat na prezydenta Warszawy, zapytany o różnice między kandydującymi.

– Odważna deklaracja – taka była riposta Kazimierza Marcinkiewicza, po. prezydenta Warszawy. Obydwie wypowiedzi wywołały śmiech na sali.

W takiej, dość luźnej atmosferze, przebiegała cała dzisiejsza debata prezydencka zorganizowana przez tygodnik “Wprost”. Kandydaci próbowali przypiąć jakąś łątkę konkurentowi, pytaniami
prowadzącego debatę dziennikarza zbytnio się nie przejmowali. Głównym powodem sporu stał się Lech Kaczyński, były prezydent stolicy. Zarówno Hanna Gronkiewicz-Waltz kandydatka Platformy Obywatelskiej, jak i Marek Borowski, kandydat zjednoczonej lewicy uznali, że za rządów Lecha Kaczyńskego w Warszawie nic dobrego się nie działo. Przypomnieli o kiepskim wyniku,
jaki uzyskał w Warszawie podczas ostatnich wyborów na prezydenta RP. Kazimierz Marcinkiewicz,
kandydat Prawa i Sprawiedliwości, starał się odpierać te ataki.

Rozmowy o konkretnych planach dla stolicy zabrakło. Przykładem może być pomysł na zagospodarowanie terenów przy Pałacu Kultury i Nauki. Marek Borowski stwierdził, że potrzebny jest jeden projekt na zagospodarowanie całości ale... nie wiadomo, jak miałoby to wyglądać. Kazimierz Marcinkiewicz natomiast uznał, że potrzebne są... decyzje i trzeba budować, ale nie zaproponował konkretnych rozwiązań, podobnie zresztą jak Hanna Gronkiewicz-Waltz.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!