(© Łukasz Gdak/Poznań Nasze Miasto)

W poniedziałek, 18 czerwca 2012 roku, Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji, który uznał Dodę winną i skazał ją na 5 tys. zł grzywny "za obrazę uczuć religijnych".

Dorota Rabczewska ma niewyparzony język. To wiadomo. Bywa nieobliczalna w reakcjach i odzywkach publicznych. W wywiadzie dla Dziennika.pl powiedziała coś, co uraziło czyjeś uczucia religijne. Za to prokuratura zażądała dla niej kary grzywny w wysokości 10 tys. zł. Sąd okazał się jednak łaskawszy w ocenie szkodliwości czynu, którym było "słowo". Ukarał łagodniej Dorotę "Dodę" Rabczewską. Ukarał za obrazę uczuć religijnych w wywiadzie, w którym użyła stwierdzenia o "naprutych winem i palących jakieś zioła" autorach Biblii.

W poniedziałek, 18 czerwca 2012 roku, Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji, który uznał Dodę za winną i skazał ją na 5 tys. zł grzywny "za obrazę uczuć religijnych". Dorota "Doda" Rabczewska mogła zostać skazana na karę pozbawienia wolności do lat dwóch - czytamy w TVN24.

W wolnej, demokratycznej Polsce, słowo ma wartość i siłę miecza a może i armaty, która jest w stanie nie tylko ranić, lecz i zabić. Tylko, co to są "uczucia religijne?"

Czytaj też: Doda prawomocnie skazana za obrazę uczuć religijnych


Na to pytanie Sąd Okręgowy w Warszawie, nie dał wyraźnego, ani nawet żadnego wyjaśnienia. Dorota Rabczewska jest prawomocnie "skazana na 5 tys. zł grzywny za obrazę uczuć religijnych poprzez określenie autorów Biblii jako "naprutych winem i palących jakieś zioła".

Jednocześnie ten sam Sąd oddalił apelację obrony, która prosiła o uniewinnienie Dody z braku znamion przestępstwa, lub o warunkowe umorzenie sprawy, albo o zwrot sprawy do sądu pierwszej instancji. Wniosek o zwrot sprawy poparła prokuratura, bo sprawę w pierwszej instancji "osądzono zbyt pospiesznie". Niestety, sąd widział sprawę jasno.

Po wyroku Sądu Okręgowego Doda zapowiedziała, że zwróci się ze skargą do Trybunału w Strasburgu. Od wyroku skazującego na grzywnę, nie ma możliwości złożenia kasacji do Sądu Najwyższego. Obrońca Dody zapowiedział wystąpienie do Rzecznika Praw Obywatelskich, który ma prawo złożyć taką kasację w trybie nadzwyczajnym. Możliwa jest również skarga do Trybunału w Strasburgu.

Przewodnicząca składu sądu okręgowego, sędzia Agnieszka Zakrzewska powiedziała w uzasadnieniu wyroku, że "żaden z zarzutów apelacji (oprócz doprecyzowania daty czynu) nie jest zasadny". Sędzia oceniła też, iż wywiad Dody z gazetą był wypowiedzią publiczną. "Materia jest tak delikatna, że nie udałoby się zapewne powołać biegłych, którzy byliby niezależni" - dodała w uzasadnieniu, sędzia Agnieszka Zakrzewska.

Wzburzenie wyrokiem nie ustaje. W internecie wrze. Nie ustają też komentarze polityków. Były premier i minister sprawiedliwości, Włodzimierz Cimoszewicz jest zbulwersowany "utrzymaniem przez sąd apelacyjny wyroku na Dodę, za słowa o twórcach Biblii". Przyznał w "Gazecie Wyborczej", że chętnie weźmie udział w akcji solidarności z ową "groźną kryminalistką". Ale też liczy na jej ułaskawienie przez prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Były premier powiedział w komentarzu dla gazety, że "wyrok jest tak absurdalny w demokratycznym państwie prawnym, za jakie przynajmniej chcemy uchodzić, że aż prowokuje do podobnie nonsensownej reakcji". Ironizował, że Doda miała sporo szczęścia, bo mogła przecież być "skazana na spalenie na stosie".

Włodzimierz Cimoszewicz zarzucił sądowi, że nie przedstawił w uzasadnieniu "żadnego głębszego prawniczego wywodu, a tego wymagałaby powaga sprawy". Chodzi przede wszystkim o konflikt wartości: "wolności słowa i poglądów oraz ochrony uczuć religijnych" - cytuje dziennik.pl.

Według niego - inna sprawa, to łatwość, z jaką "ogranicza się w Polsce wolność słowa". "A to uczucia religijne, a to wartości chrześcijańskie, a to ochrona symboli państwa czy jego najwyższych przedstawicieli itd". Ta łatwość, z jaką przyjmowano, że są wartości wyższe niż wolność słowa, jest anachroniczna" - stwierdził były minister sprawiedliwości i prokurator generalny.

Włodzimierz Cimoszewicz wyznał, iż gdyby została podjęta jakaś inicjatywa "solidaryzująca się ze skazaną Dodą", to on chętnie do niej się włączy. Bo choć Doda nie jest osobą biedną, publiczna zbiórka pieniędzy, "na tę kompromitującą nasze państwo grzywnę", byłaby właściwą reakcją społeczną - mówi Włodzimierz Cimoszewicz.

Dodaje przy tym, że prezydent RP, Bronisław Komorowski – jego zdaniem - powinien natychmiast ułaskawić Dorotę Rabczewską.

Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!