Madlib wraz z Freddie'im Gibbsem, Ghostpoet czy TNGHT - to tylko niektóre gwiazdy alternatywnego rapu drugiego dnia festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Jak zwykle nie zabrakło również sporej dawki elektroniki i nowych brzmień.

Zdecydowanie najbardziej oczekiwanym koncertem festiwalowej soboty w Dolinie Trzech Stawów był pierwszy w Polsce występ rapera i DJ z zachodniego wybrzeża, Madliba. Na głównej scenie pojawił się wraz z innym muzykiem Freddie Gibbsem, słusznie porównywanym do legendarnego Tupaca.

Obaj dali, gęsto zgromadzonej pod sceną publiczności, prawdziwą lekcję gangsta-rapu prosto zza oceanu. Nie brakowało awangardowego podejścia do hip-hopu, jak i mało kulturalnych przemyśleń na temat narkotyków, kobiet czy policji. Bardziej refleksyjne rytmy zafundował Obaro Ejimiwe, bardziej znany jako Ghostpoet - jego chilloutowe piosenki przepełnione bardzo dobrymi tekstami z debiutanckiej płyty The Sound of Strangers EP znalazły na TNM sporo fanów.

Jako jedni z ostatnich grup występujących na tegorocznej edycji festiwalu był duet TNGHT, który tworzy producent i electro hip-hopowy DJ Hudson Mohawke i break-dancer Lunice. Gatunek muzyczny, w którym obydwoje czują się jak ryby w wodzie, można określić jako mieszankę electro-glitch-hop i co ważne - w Dolinie Trzech Stawów spotkali się z bardzo ciepłym przyjęciem.

Ale nie tylko hip-hop królował podczas ostatniego dnia TNM w Dolinie Trzech Stawów. Mouse on Mars, gwiazdy awangardowej elektroniki zza Odry uraczyli katowicką publiczność swoimi znany utworami, dodatkowo naładowanymi perkusyjnymi brzmieniami. Na mniejszej scenie popis swojego podejścia do muzyki techno zaserwował Morphosis, bardziej znany jako Rabih Beaini.

Niemiecki najazd na Tauron Nowa Muzyka zwieńczył Brandt Brauer Frick Ensemble, grupa złożona z muzyków klasycznych oraz klubowej. Zbierający po całej Europie świetne recenzje artyści dali w stolicy Górnego Śląska niezapomniany popis akustycznego elektro. Dla całej reszty festiwalowiczów spragnionej techno i podobnych brzmień, do samego rana na mniejszych scenach swoje sety prezentowali DJ-je z całego świata.

Choć oficjalnie kolejna edycja katowickiego festiwalu jeszcze się nie zakończyła (koncert zakończenia da King Krule w niedzielny wieczór w katowickim Kościele Ewangelicko-Augusburskim), to już można pokusić się o nutkę refleksji. Wśród gości TNM ze świecą było szukać opinii krytycznych na temat tegorocznego line-upu. Po raz kolejny organizatorzy jak i sama publika udowodniła, że festiwal spod znaku TNM jest przeznaczony wyłącznie dla wtajemniczonych. A takich nad Doliną Trzech Stawów nie brakowało - podobnie jak tych bardzo tęskniących za klimatycznymi opuszczonymi budynkami zamkniętej KWK Katowice. Ale nie ma się co martwić - już za rok Tauron Nowa Muzyka powróci do swojej ziemi obiecanej, z jeszcze większymi pokładami świeżej energii.

Oficjalna strona festiwalu Tauron Nowa Muzyka 2012

Znajdź nas na Google+

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!