Swój dzień mają zawody, emocje, wydarzenia w historii narodów. Swojego dnia doczekały się nawet rzeczy. A może tak zrobić kiedyś Dzień Dnia Powszedniego, bez „dodatków”?

Świętowanie rocznic rozmaitych wydarzeń chyba nikogo nie dziwi. Jednak zadomowiły się w kalendarzach „mini rocznice”. Rocznice w pigułce, czyli „dni”. Swoista moda na to, by niemal każda rzeczywistość naszego życia doczekała się swej mini rocznicy w kalendarzu, staje się czasem śmieszna, a chyba nie o śmieszność tu chodzi.

Dzień braku i dzień posiadania

Na potrzeby tekstu dokonałam prostego, roboczego podziału wybranych „mini rocznic”. Wydaje się, że podstawową kategorią jest tu: „posiadanie” (czegoś lub obecności kogoś). Zatem, kiedy obchodzony jest jakiś dzień, mówi się wtedy o zasobności w coś, pozbywaniu się czegoś (coś mamy, jednak wcale nie chcemy tego mieć) albo wprost o braku.
Dla zobrazowania tego podziału podam kilka przykładów. Dzień, w którym ktoś wspomina, że coś ma, np. dzień muzyki, filmu, teatru, telewizji, poezji, książki, flagi. Kolejne rozróżnienie – dzień pozbywania się czegoś, nawet w sposób radykalny. Są to dni walki np. z depresją, nowotworem, homofonią, rasizmem. Są też dni braku: dzień bez samochodu, dzień bez papierosa, bez zakupów.

Mała diagnoza

Ilekroć trafiam na dzień „czegoś lub kogoś”, zastanawia mnie po co właściwie został ustanowiony. Oprócz często dobrej zabawy i formy zwrócenia uwagi ludzi na coś, o czym warto pamiętać, dostrzegam też zupełnie inne zjawisko. I nie jest to skutek działania, ale bardziej źródło.
Wydaje mi się, że nagromadzenie kolejnych „mini rocznic” wspomnień i braków to efekt zacierania się granic pomiędzy tym, co publiczne, a sferą życia prywatnego. Jakaś przedziwna potrzeba ekspresji, wyrażania emocji, pokazania całemu światu, że oto coś jest dla mnie ważne w danym dniu. A może czasami łatwiej podziękować za coś w tłumie, razem z innymi, niż wyrazić wdzięczność i szacunek "prywatnie"? Przykładem niech będą relacje międzyludzkie - publiczne przeprosiny, reality show typu "przebacz" i "pokochaj". Czy to przejawy rozpaczliwych prób znalezienia dla siebie miejsca w świecie i wśród innych? Kiedyś, moi dziadkowie nie potrzebowali dnia flagi. Szacunek dla sztandaru był czymś oczywistym. Czy dzisiaj czujemy się aż tak bardzo zagubieni w świecie, czasie, wśród naszej codzienności, że potrzeba nam kolejnych dni pamiętania o…?

Skoro już ustanawiane są kolejne dni osób i rzeczy, to chociaż nie traktujmy ich zbyt dosłownie! Dzień Matki niech zaczyna się każdego ranka, z uprzedzeniami walczmy codziennie, zaś bez papierosa można próbować wytrzymać dłużej niż dzień.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!