Niewiele jest kobiet, które potrafią wymierzyć w cel i pociągnąć za spust. Jeszcze mniej jest takich kobiet, które potrafią o tym napisać.

„Te pary zwierząt głowne i patryjarchalne,
Ukryte w jądrze puszczy, światu niewidzialne,
Dzieci swe ślą dla osad za granicę lasu,
A sami we stolicy używają wczasu;
Nie giną nigdy bronią sieczną ani palną,
Lecz starzy umierają śmiercią naturalną.”
Adam Mickiewicz, „Pan Tadeusz” – opis puszczy (fragment)


Dorota Durbas- Nowak (Dajrota) jest myśliwym i publicystką, ale nie tylko. Ostatnio wpadł jej do głowy pomysł, który jest właśnie w trakcie realizacji – konkurs.

Zanim przejdziemy do tematyki konkursu, chciałbym przybliżyć twoją postać. Postać kobiety, która nie tylko poluje, ale jest również blogerką i autorką felietonów oraz reportaży w poczytnych publikacjach łowieckich -

(Artur Hampel) - Jak zrodziła się twoja pasja do łowiectwa?
(Dorota Durbas-Nowak) Wydaje mi się, że pasja łowiecka była we mnie od zawsze. Czy to geny? Czy natura? Kwestia osobowości? Trudno mi powiedzieć, co pcha nas w kierunku określonej pasji.
W mojej rodzinie jest kilku myśliwych, w tym mój Tato, jednak moja Mama z łowiectwem poza mężem i dziećmi nie ma nic wspólnego, zatem nie mogę jednoznacznie stwierdzić, że to kwestia wychowania i "dziedziczenia".

Przyroda interesowała mnie od zawsze: spędzając wszystkie wakacje i ferie na wsi, pośród lasów Beskidu Wyspowego, uczyłam się tego lasu i zwyczajów jego mieszkańców prosto z natury, stając się jej integralną częścią. Podczas, gdy moje koleżanki czytały "Anię z Zielonego Wzgórza", ja znałam już na pamięć "Dzieci z Leszczynowej Górki" i połykałam "Opowieść pod psem (a nawet pod dwoma)" na przemian ze słownikiem gwary łowieckiej Szałapaka. Kiedy koleżanki przebierały lalki i gotowały obiadki w zabawkowych garnkach, ja wprowadzałam w życie porady z książek para-survivalowych dla młodzieży. Przygody Mikołajka czy Pollyanny poznałam dopiero jako prawie dorosła osoba, bowiem w mojej dziecięcej biblioteczce królowały książki o zwierzętach, albumy ze zdjęciami przyrodniczymi i zbiory opowiadań myśliwskich. Dlatego zostanie pełnoprawnym myśliwym potraktowałam jako ukoronowanie wieloletniego zainteresowania przyrodą i jednocześnie naturalną kolej rzeczy w byciu jej świadomą częścią.

(AH) Jak kobieta odnajduje się w środowisku uważanym bądź co bądź za typowo męskie?
(DDN) Powiem szczerze - nie wartościuję swojego miejsca w łowiectwie poprzez płeć, bo sama nie traktuję i nie postrzegam ludzi przez pryzmat płci, ale przez ich indywidualne możliwości. Inne możliwości ma 30-letni zdrowy i wysportowany mężczyzna, a inne 18-letni, chorowity i szczuplutki chłopiec, chociaż są tej samej płci! Natomiast z powodzeniem oboje mogą znaleźć swoją niszę w łowiectwie, bowiem to bardzo interdyscyplinarna dziedzina ludzkiego życia.

Nie oznacza to, że uciekam od swojej kobiecości, wręcz przeciwnie! Ubieram się w kobiece stroje, nie stronię od makijażu i damskich gadżetów. Staram się wnieść coś od siebie do łowiectwa, wykorzystując swoje możliwości: umiejętność pisania, kreatywność, ciekawość i wytrwałość w zdobywaniu nowej wiedzy, oraz wiek i wygląd odbiegający od zgranego stereotypu myśliwego, jako starszego brzuchatego pana z wąsem. Odnalazłam miejsce dla siebie nie tylko jako czynny myśliwy (polujący, wykonujący prace gospodarcze, biorący czynny udział w życiu Związku), ale też jako blogerka i publicystka łowiecka, chcąc swoją pracę kierować nie tylko do myśliwych, ale i osób, którym łowiectwo jest obce, a także jego przeciwników.
Wszakże, jak pokazuje historia, kobiety w łowiectwie były od czasów prehistorycznych, brały zawsze czynny udział w łowach, parały się łucznictwem, sokolnictwem, kynologią łowiecką, tworzyły łowiecką kulturę. Dlaczego współcześnie miałoby być inaczej?



(AH) Czym jest dla Ciebie łowiectwo?
(DDN) Chyba najlepszym określeniem będzie: styl życia. Chociaż moja praca zawodowa nie jest związana z łowiectwem, cała reszta w jakiś sposób skłania się do podporządkowania mu - samochód terenowy, zawartość szafy w dużej mierze zielono-brązowa, biżuteria i galanteria w stylu myśliwskim, kosmetyki do makijażu takie, które nie spłyną mi na jesiennej zbiorówce, i tak dalej...

Na łowiectwo składa się tak wiele aspektów, że nie da się go określić jednym zdaniem: to przecież kontakt z naturą, poczucie przynależności do niej jako jej aktywnego elementu, zdobywanie pożywienia na drodze polowania, możliwość spędzania czasu z osobami podzielającymi tożsamą pasję, udział w kulturze i tradycji, oraz współtworzenie ich. To gałąź gospodarki i całe prawodawstwo związane z przynależnością do PZŁ, posiadaniem broni, wykonywaniem polowania... To bogata kuchnia oparta na dziczyźnie i przyprawach prosto z natury, To przecież strzelectwo i rusznikarstwo, łucznictwo, sztuka wabienia zwierząt, podchodzenia ich i tropienia. To także muzyka myśliwska, kynologia, malarstwo, rzeźbiarstwo, kowalstwo artystyczne, moda, literatura... Wymieniać można w nieskończoność i nie zgodzę się nigdy, że łowiectwo to - jak niektórzy usiłują przekonywać społeczeństwo - "zabijanie zwierząt, amen i kropka", bo to bardzo krzywdzące sprowadzenie wieków pracy, nauki i kultury wyłącznie do pociągnięcia za spust.

(AH) Od jak dawna polujesz?
(DDN) Egzaminy łowieckie zdałam w 2006 roku, zatem właśnie "leci" ósmy roczek mojej przygody z łowiectwem jako myśliwej. Natomiast już jako kilkuletnia dziewuszka towarzyszyłam w leśnych wyprawach mojemu Tacie, będąc nastolatką chadzałam w nagance, jeszcze w liceum odbyłam staż w kole łowieckim.

Można powiedzieć, że z łowiectwem mam świadomy kontakt już od dwóch dekad - w ciągu tych lat miałam okazję zaobserwować, jak bardzo zmienia się środowisko myśliwych, wychodząc do ludzi, otwierając się, "odmładzając" poprzez przyjmowanie młodych wiekiem adeptów. W ostatnich latach przybyło w Polsce polujących kobiet, tak zwanych Dian, co także świadczy o wielkich zmianach w naszych szeregach: w czasach PRL polowało ledwie kilkadziesiąt kobiet w całej Polsce, a dziś nasza liczba zbliża się do trzech tysięcy.

Coraz wyraźniej widać też myśliwych w Sieci, telewizji, prasie, radio - za sprawą mediów można zauważyć, ile wśród nas jest aktualnie młodych i kreatywnych osób, które mają nowe pomysły na łowiectwo. Dzięki serwisom społecznościowym mamy porównanie z myśliwymi z innych krajów i współpracując z nimi możemy wymieniać doświadczenia, spostrzeżenia, dokonywać analizy obecnego stanu rzeczy i działać na rzecz doskonalenia modelu łowiectwa i myśliwego.

(AH) Prowadzisz własny blog. Z twoją twórczością pisarską można zetknąć się również w prasie łowieckiej, jakiej? O czym piszesz najczęściej?
(DDN) Moje artykuły ukazały się w różnych czasopismach. Dla przykładu w magazynie „Sezon” opisywałam tradycje łowieckie, ciekawostki odnośnie zwierząt oraz kultury. Takimi ciekawostkami są historie powstawania wielu powiedzeń oraz przesądów, na przykład: skąd wzięło się powiedzenie „nosił wilk razy kilka…”, dlaczego mówiono (i mówi się nadal), że dzieci przynosi bocian itd, itd.. Moje publikacje ukazały się również w „Trybunie Leśnika”, „Echach Leśnych”, Łowcu Tarnowskim” oraz Opolskim Kwartalniku Łowieckim „Z Kniei”.

W swoich publikacjach staram się przekazać zapomniane a odkryte na nowo bogate tradycje i kulturę łowiecką. Piszę o roli kobiet we współczesnym łowiectwie, przybliżam tematykę pradawnej puszczy i naszych przodków, czego się bali, do czego się modlili, jak współistnieli z naturą.

(AH) Wielu uważa, że polowanie na zwierzynę, to sport. Co powiesz tym wszystkim, którzy tak właśnie to widzą?
(DDN) To jakieś totalne nieporozumienie. Łowiectwo to styl życia. Nie da się od tego oderwać. To znaczy, nie można usiąść wygodnie w fotelu i zapomnieć o tym, że się jest myśliwym.

Łowiectwo to styl życia, kultura, wymowa, zachowania i przyzwyczajenia. Nie da się tego wyodrębnić z życia i nagle przestać być myśliwym. Kiedyś społeczeństwo dzieliło się na zbieraczy i myśliwych. Myślę, że taki styl życia jest jakąś genetyczną pozostałością po naszych przodkach.
Jeżeli są tacy myśliwi, którzy traktują polowanie w ramach sportu, to powinni oni przyjrzeć się uważniej czym jest łowiectwo, zastanowić się nad tym i zmienić swoje odniesienie do polowań.

Nam myśliwym jest ogromnie przykro, że część społeczeństwa patrzy na nas właśnie przez taki pryzmat, nie starając się zagłębić w tematykę i starać się dostrzec, że myśliwi koegzystują z przyrodą tak jak niegdyś koegzystowali nasi pradawni przodkowie.
Każda osoba, która twierdzi, że łowiectwo to sport, powinna przyjrzeć się łowiectwu bliżej, poznać dogłębnie to zagadnienie, a sama przekona się, jak bardzo od sportu jest różne.



(AH) Rodzi się zatem kolejne pytanie. Zabić, aby przeżyć. Wielu ludzi twierdzi, że strzelanie do leśnych zwierząt jest bestialstwem. Czy nie uważasz, że takie głosy ludzi, którzy jednocześnie spożywają wołowinę, wieprzowinę i drób, są głosami pełnymi obłudy i hipokryzji?
(DDN) Dokładnie tak jest! Ludzie wypierają ze świadomości fakt, że to co leży w lodówce kiedyś żyło. Społeczeństwo przeszło w ciągu ostatnich kilkunastu lat ogromną metamorfozę.

Odeszło się od uboju zwierząt hodowanych w gospodarstwach domowych, sprowadzając cały proceder pozyskiwania żywności do rzeźni i ubojni, przypominające obozy zagłady. Odebrano w ten sposób zwierzętom należny im szacunek.
Ludzie, zwłaszcza ludzie z miast, czują się też usprawiedliwieni tym, że nie muszą niczego zabijać. Cały proces pozyskiwania żywności koncentruje się nie na wyrażeniach świnia, kurczak, krowa lecz nóżka, kotlet, skrzydełko.
To zjawisko może być niebezpieczne zwłaszcza w przypadku dziecka, które odkryje nagle, że to co do tej pory nazywał kotlecikiem, kiedyś żyło a znalazło się w lodówce na skutek masowego mordu. Takie oderwanie od rzeczywistości i późniejsze się z nią zderzenie może być powodem przeżywania głębokiej traumy.

Potrzebna jest edukacja. Kiedyś hodując zwierzę na żywność dbano o nie, karmiono, by w końcu odebrać mu życie. Zawsze czyniono to z należnym szacunkiem dla zwierzęcia. Podobnie czynią myśliwi.
Ludzie, którzy negują postawy myśliwych, żyją nie tylko w obłudzie i hipokryzji. Żyją w świecie iluzji. Wypierają ze świadomości fakt, że jesteśmy gatunkiem mięsożernym. Podobnie jak wilk, niedźwiedź, czy ryś musimy zabijać, by przeżyć. Myśliwi zabijają, ale darzą jednocześnie zwierzynę należnym szacunkiem, oddają jej hołd. Nie wiem, czy można powiedzieć o takiej postawie w ubojni.


(AH) Przejdźmy może z krwistych tematów do organizowanego przez ciebie konkursu. Opowiedz o nim.
(DDN) Od przeszło czterech lat prowadzę blog o tematyce łowieckiej: http://www.wiadomosci24.pl/artykul/dziewczyna_ze_strzelba_i_konkurs_o_zlote_dajrot_304445.html. Chciałam zorganizować pod jego patronatem jakiś konkurs: po dłuższym namyśle padło na najlepszą stronę internetową o tematyce łowieckiej.

Podobny konkurs na najlepszą stronę www prowadzi od paru lat Polski Związek Łowiecki, jednak ja chciałam postawić na indywidualnych autorów, a także dać szansę myśliwym-blogerom, których pojawia się coraz więcej, a którzy w konkursie PZŁ jak dotychczas nie brali udziału. Początkowo rozważałam konkurs wyłącznie dla blogerów myśliwskich, ale jest nas jeszcze zbyt mało w Sieci…

Internet to doskonałe narzędzie edukacji i promocji, grzechem byłoby go więc nie wykorzystać. Rzecz tkwi w tym, by wykorzystywać umiejętnie - takie inicjatywy warte są nagradzania, nawet, a może przede wszystkim, we własnym gronie.

(AH) Jaki cel przyświeca konkursowi?

(DDN) Cel Konkursu został sprecyzowany w regulaminie: jest to promocja stron o tematyce łowieckiej, a także nagrodzenie najlepszych przykładów propagowania łowiectwa w internecie i za jego pomocą. Poprzez nagrody chciałabym wyrazić swoje i reszty Jury uznanie dla pracy Koleżanek i Kolegów.

Każda ze zgłoszonych stron zostanie zaprezentowana na blogu Jagermeisterin, oraz na Fanpage'u bloga na Facebooku, co - mam nadzieję - pozwoli na zapoznanie się z nią większej ilości Czytelników.



(AH) Na co jury będzie kładło główny nacisk przy ocenie?
(DDN) Nie chcę zdradzać zbyt wielu kryteriów oceny, żeby ewentualnych uczestników nie zniechęcić i nie przerazić, ale na pewno liczyć będzie się inwencja twórcza Autorów, bo jako osoba cierpiąca na przerost obszaru mózgu odpowiedzialnego za kreatywność, cenię twórców i osoby pomysłowe i nietuzinkowe.

To nie tylko strona graficzna, ale również tematy poruszane przez Autorów, sposób ich prezentacji, indywidualne spojrzenie na dane aspekty i umiejętność ich przyjaznej prezentacji. Zwrócimy także uwagę na zgodność treści ze stanem faktycznym, by kreatywność w tym konkretnym przypadku nie równała się science-fiction.

(AH) Dlaczego warto wziąć udział w konkursie?

(DDN) Nie mogę niestety obiecać zabójczych nagród, bowiem Konkurs organizowany jest wyłącznie przeze mnie, jako osobę prywatną, a nie mam sponsorów ani kontraktów reklamowych podpisanych z majętnymi koncernami. Odpada więc nęcenie ekstra podarkami...

Jednocześnie nadmienię, że gdyby ktoś był zainteresowany dobrowolnym przekazaniem dodatkowych nagród, na pewno będą one bardzo mile widziane, a wzmianka o sponsorze z całą pewnością pojawi się na blogu.
Zachęcam do wzięcia udziału w Konkursie, bowiem to dobra okazja pokazania się większej ilości odbiorców - o ile profile łowieckie na portalach społecznościowych zyskują na popularności, o tyle indywidualne strony czy blogi nie zawsze mają zasięg, o jakim marzyliby ich Autorzy. Obecność na platformie blog.pl oraz "zasiadanie" w jej Loży Kultowej sprawia, że nierzadko mój blog widnieje na poczytnych witrynach - daje to Autorom szansę na promocję swojej pracy szerszemu i bardziej urozmaiconemu gronu.

Warto promować strony, bo na nich zawarte są bogate i wartościowe treści, które w gąszczu zdjęć i linków na Facebooku giną i są przez odbiorców pomijane. Paradoksalnie, obecnie promocja stron internetowych, to promocja pewnej formy czytelnictwa - wpis na blogu nie różni się wiele od felietonu, a zakładka na stronie od rozdziału w książce.

(AH) Do kiedy należy dokonać zgłoszenia i jak to zrobić?
(DDN) Zgłoszenia należy dokonać do dnia 20.06.2014r., poprzez przesłanie formularza dostępnego na stronie http://jagermeisterin.blog.onet.pl/2014/05/11/konkurs-o-zlote-dajrot/
Zalecam uważne przeczytanie Regulaminu Konkursu, a w razie wszelkich pytań służę pomocą pod wskazanym w nim adresem e-mail.


(AH) Nagroda główna jest owiana nutą tajemnicy, może coś więcej powiesz na jej temat?
(DDN) Nagroda główna ma być wielką niespodzianką, dlatego też nie chcę ujawniać, jaka będzie jej ostateczna forma. Z pewnością będzie to coś bardzo w moim stylu, czyli coś na pograniczu sztuki, kiczu, satyry i surrealizmu. Nie ma się jednak czego obawiać - nie ugryzie i nie będzie wymagało utrzymania!


(AH) Życzę udanej zabawy, oraz wspaniałych prac zgłoszonych do konkursu. Zakończę zatem myśliwskim pozdrowieniem - „Darz Bór”
(DDN) Serdecznie dziękuję! Niech Bór Darzy!

Styl życia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!