„Co to za kraj, co to za ludzie – wszyscy podstawieni”



Podobno im jesteśmy starsi tym lepiej pamiętamy swoją przeszłość niż teraźniejszość. Majewski ma tak nieustannie. Pamięta nawet cudze losy uwiecznione w literaturze.

Tym razem sięgnął po książkę Włodzimierza Kowalewskiego pt. „Ekscentrycy”.

Ekscentryzm – postawa nacechowana innością, wymyślnością zachowań, poglądów, gestów, ubioru. Jest tożsama z brakiem akceptacji względem norm społecznych.

Film to plejada niezwykłych, czasem przerysowanych, osobowości.

Według mnie na granicy ekscentryzmu i dobrego smaku jest postać kreowana przez Wojciecha Pszoniaka. Gra on stroiciela fortepianów obsesyjnie udowadniającego, że wszyscy wielcy twórcy to geje, nawet Mickiewicz, znany z wielu romansów z kobietami.

Aktor za tę postać otrzymał nagrodę na festiwalu w Gdyni w kategorii drugoplanowa rola.

Ja nagrodziłabym Annę Dymną za postać Bayerowej, właścicielki nieczynnego pensjonatu, uciekającej od rzeczywistości w przeklinanie, negację i picie. Słusznie miniony ustrój nie tolerował pasożytów i bumelantów, czyli osób niezatrudnionych więc Bayerowa wylądowała na społecznie niezbędnej placówce. Jako dama doskonale sobie tam poradziła.

Główny bohater Fabian Apanowicz (Maciej Stuhr) na powyższym tle wypada trochę blado, co nie znaczy gorzej. Jego ekscentryzm to miłość do muzyki i naiwne wyobrażenie, że w Polsce powojennej będzie mógł bez przeszkód ją uprawiać. No i odżegnywanie się od roli bohatera, twierdzi bowiem, że to wszyscy z nim walczyli, a on tylko uciekał przed kulami.

W dodatku wraca z emigracji, przywozi czerwone auto, ma pieniądze, ubiera się w rzeczy przywiezione z Zachodu czym drażni osobników trzymających władzę.

Bo akcja filmu toczy się w latach pięćdziesiątych XX wieku, gdy panuje „dyktatura ciemniaków”.

Mamy w filmie miłość do femme fatale imieniem Modesta (Natalia Rybicka) a przede wszystkim do muzyki, która nie tylko łagodzi obyczaje ale łączy ludzi z zupełnie różnych środowisk.

Tamte czasy opisują zachowania różnych służb: celnika, milicjanta, stomatologa, służby bezpieczeństwa i przedstawicieli ciągle istniejącego podziemia.

Muzykę skomponował Wojciech Karolak, którego widzimy na ekranie przez moment.

Pełny tytuł filmu to „Ekscentrycy, czyli po słonecznej stronie życia”. Więcej w nim dobroczynnej roli muzyki i zabawy niż polityki i codziennej wszechobecnej szarzyzny. I bardzo dobrze.

Polecam.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!