Katastrofa kolejowa w Szczekocinach ukazała zakres problemów istniejących w firmie PKP. Stara, wyeksploatowana infrastruktura i sprzęt kolejowy, liczący 40, a nawet 50 lat, nie ma szansy dłużej pracować. Nadchodzi więc etap katastrof.

Po katastrofie kolejowej w Szczekocinach nastąpiło przebudzenie władz kolei i polityków odpowiedzialnych za PKP. Władze kolejowe zapewniają o postępujących pracach w nowych inwestycjach i renowacjach. A minister infrastruktury przekonuje, że transport kolejowy leży mu szczególnie na sercu. Czy po tak tragicznym wypadku dojdzie do rychłej poprawy stanu bezpieczeństwa w ruchu kolejowym w Polsce? Prezes konfederacji związków zawodowych maszynistów PKP, Leszek Miętek, zwrócił się na piśmie do ministra Sławomira Nowaka, z prośbą o zapewnienie takiej właśnie poprawy. A czy podróżni po tym liście mogą czuć się w pociągach całkowicie bezpiecznie?

Pytania te są tym bardziej zasadne, iż dokładnie miesiąc temu, 8 lutego 2012 roku, szef konfederacji związków kolejowych poinformował na piśmie ministra o bardzo trudnej sytuacji na kolei - groźnej dla "zdrowia i życia ludzi", w wyniku której mogą powstać "tragiczne zdarzenia". Napisał wtedy, że takie zdarzenia są "jedynie kwestią czasu". Przewidywania były trafne. I niestety, tragiczne.

Przypomnijmy: W sobotę, 3 marca 2012 roku, w katastrofie kolejowej pod Szczekocinami na Śląsku, zginęło 16 osób, a 57 zostało rannych, w tym kilka bardzo ciężko. 38 rannych wciąż przebywa w śląskich szpitalach.

Tragiczna katastrofa dwóch pociągów uruchomiła falę ostrych oskarżeń, płynących nie wiadomo dokąd i pod czyim adresem. Ludzie kolei, głównie szef związkowców i znawcy wypowiadają się w dramatycznych słowach o ogromie zaniedbań w sprzęcie i infrastrukturze kolejowej. Eksperci, bez owijania w bawełnę głównych problemów, twierdzą, że zaniedbania są bardzo głębokie, strukturalne i szerokie w rozmiarach. Grożą nawet jeszcze większymi tragediami jak ta pod Szczekocinem. Ich zdaniem sprzęt kolejowy jest stary, zużyty lub zaczyna się zużywać i w związku z tym może dochodzić do kolejnych awarii – pociągów i urządzeń. Sytuację określają czterema słowami: "Nadchodzi sezon katastrof kolejowych".

Wstrzymany na pięć dni ruch pod Szczekocinami został już przywrócony. Tymczasem podejrzany przez prokuraturę w Częstochowie dyżurny ruchu kolejowego przebywa w szpitalu w fatalnym stanie psychicznym. Nie da się go przesłuchać. Zabraniają biegli psychiatrii. Wiadomo, że tuż przed katastrofą pociągów, zepsuła się zwrotnica kolejowa, na tej trasie.

Prokuratura Okręgowa w Częstochowie, która prowadzi śledztwo poinformowała media, że na kilka minut przed katastrofą pod Szczekocinami, wystąpiła usterka zwrotnicy i semafora. Problem w tym, że zwrotnica ma dwa mechanizmy uruchamiania - automatyczny i ręczny. W momencie przejazdu dwóch pociągów ręczny mechanizm był sprawny. Zdaniem prokuratora, brakuje dowodów na to, że dyżurny ruchu go wykorzystał. Z tego powodu dyżurnemu ruchu na posterunku Starzyny prokurator postawił zarzut. Na katastrofę miała też wpływ – według prokuratora - awaria sygnalizacji na posterunku Sprowa. Tam uszkodzony semafor nie ostrzegł maszynisty, który prowadził jeden z pociągów.

W opinii ekspertów, którzy publicznie zabierają głos, sprzęt kolejowy, dzisiaj eksploatowany, ma 40, a nawet 50 lat. Jest nie tylko z innej epoki, ale przede wszystkim mocno zużyty. W związku z tym nie można od polskiej kolei wymagać cudów. Wkrótce może dochodzić do kolejnych groźnych awarii, a nawet katastrof. Ekspert od transportu z Instytutu Jagiellońskiego mówi w oględnych słowach, że nadeszła pora, gdy to "wszystko zacznie się psuć".

Według eksperta, jedyny gwarant minimalnego poziomu bezpieczeństwa – Europejski System Sterowania Pociągiem ETCS, który może korygować błędy maszynisty – cytuje portaldziennik.pl - zostanie wdrożony dopiero pod koniec roku i to tylko na odcinku Centralnej Magistrali Kolejowej między Grodziskiem Mazowieckim a Zawierciem. Bardzo się zdziwię, jeśli podczas Euro 2012 nie dojdzie do żadnego wypadku – podkreśla szczerze ekspert.

Przeciwnicy czarnowidztwa, zwłaszcza z kręgów organizatorów turnieju sportowego Euro 2012, patrzą na problemy kolejowe inaczej. Dla nich w transporcie najważniejsze są: komfort podróży i bezpieczeństwo. W ich opinii nie można łączyć wypadku pod Szczekocinami z programem przygotowań do Euro 2012. To opinia Mikołaja Piotrowskiego ze spółki PL. 2012. Natomiast kolejarze argumentują, że od 2008 roku na inwestycje kolejowe przeznaczono ponad 9 mld zł, a do czerwca 2012 wyremontowanych zostanie prawie 700 km torów. Cóż to znaczy, wobec ponad dwudziestu tysięcy km sieci torów kolejowych w Polsce.

Stanisław Cybruch

Rozpoczął się konkurs Dziennikarz obywatelski 2011 Roku.
Zgłoś swój materiał! Zostań najlepszym dziennikarzem 2011 roku. Wygraj jedną z ośmiu zagranicznych wycieczek.

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!