Eksperci uspokajają: bańka mieszkaniowa nie pęknie, bo… jej nie ma

  • Polskatimes

Redakcja

11 lat temu po okresie rekordowych wzrostów cen rynek mieszkaniowy gwałtownie się załamał. Dziś ceny ponownie pną się w górę – eksperci uważają jednak, że nie grozi nam kolejny kryzys. Dlaczego?

Widmo pęknięcia bańki mieszkaniowej krąży nad polskim rynkiem nieruchomości już od kilku lat. Obserwując stale rosnące ceny mieszkań, wiele osób zauważa bowiem niepokojące podobieństwa do sytuacji sprzed ponad dekady, kiedy to podobne wzrosty zakończyły się gwałtownym załamaniem rynku. Piotr Krochmal, prezes Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości, zapewnia jednak, że nie grozi nam kolejny krach.

Bańka mieszkaniowa – na czym polega?

Po czym rozpoznać bańkę mieszkaniową? Jej podstawową oznaką są silnie i długotrwale rosnące ceny mieszkań. Mechanizm bańki spekulacyjnej opiera się bowiem na sztucznym zawyżaniu cen. 11 lat temu tak właśnie postępowali liczni deweloperzy i inni gracze na rynku nieruchomości. Ich zysk był podwójny: wyższe ceny mieszkań oznaczały wyższe przychody, a co więcej, rósł też popyt na mieszkania. Wiele osób wolało bowiem kupić lokal po zawyżonej cenie niż czekać na dalsze podwyżki.

Każda bańka w końcu jednak pęka – a wówczas skutki są katastrofalne. Kiedy nastąpiło to w latach 2007–2008, rynek się załamał: ludzie przestali kupować mieszkania, wartość nieruchomości poszybowała w dół, a wielu deweloperów, nie mając pieniędzy na dokończenie inwestycji, musiało ogłosić upadłość.

Skutki krachu były też odczuwalne dla przeciętnego Kowalskiego. Osoby, które w tamtym okresie kupiły na kredyt mieszkanie na etapie „dziury w ziemi”, w wielu wypadkach zostały bez mieszkań, za to z potężnymi długami.

Mieszkania rekordowo drogie, bo stopy rekordowo niskie

Jest wiele przesłanek, by sądzić, że stoimy u progu kolejnego załamania rynku nieruchomości. Przede wszystkim nie ma wątpliwości, że obecne wzrosty cen mieszkań przypominają te sprzed ostatniego kryzysu gospodarczego. Jak widać w tabeli, w wielu miastach koszt zakupu mieszkania przekroczył już rekordowe wartości sprzed ponad dekady.

Zobacz atrakcyjne mieszkania na sprzedaż na stronie lub w aplikacji Gratki

Eksperci firmy Reas JLL Residential Advisory zauważają też, że również liczba mieszkań wprowadzonych do sprzedaży w IV kwartale 2018 r. zbliża się do wartości obserwowanych przed ostatnim kryzysem (dziś 19,3 tys. lokali, wówczas ok. 20 tys.). Co więcej, eksperci są zgodni, że w najbliższym czasie ceny mieszkań nadal będą rosły.

– Wahania w cenach nowych mieszkań pojawią się dopiero, kiedy wzrosną stopy procentowe – ocenia Piotr Krochmal z Instytutu Analiz Monitor Rynku Nieruchomości w wypowiedzi dla Newserii Biznes. – Do czasu, kiedy one będą stabilne, nie ma najmniejszych szans, żeby na rynku coś się zmieniło. Podwyżki stóp procentowych powinny wyhamować popyt i być może wtedy deweloperzy delikatnie ugną się z powodu mniejszego zainteresowania.

Jeśli wierzyć prognozom Adama Glapińskiego, prezesa Rady Polityki Pieniężnej, podwyżki stóp procentowych możemy spodziewać się najwcześniej w 2020 roku. Cytowany Piotr Krochmal również uważa tę datę za prawdopodobną – jego zdaniem mieszkania będą drożeć jeszcze przynajmniej przez 1–1,5 roku. Pewnym pocieszeniem jest fakt, iż większość ekspertów spodziewa się, że podwyżki cen w 2019 będą mniej dynamiczne niż w poprzednich latach.

Kup nieruchomość z Gratka.pl

Bańka mieszkaniowa czy naturalny wzrost cen?

Mimo podobieństw między sytuacją sprzed 11 lat i obecnie, Piotr Krochmal zapewnia, że obecnie nie mamy do czynienia z bańką mieszkaniową. Jego zdaniem tym razem za wzrosty cen odpowiadają nie spekulacje deweloperów, a naturalne procesy na rynku nieruchomości.

– W najbliższym czasie na rynku nieruchomości nie grozi nam żaden krach, ponieważ rosnące ceny nie wynikają z bańki spekulacyjnej jak 11 lat temu – wyjaśnia ekspert w wypowiedzi dla Newserii Biznes. – One mają bardzo solidny fundament i tym razem wynikają ze wzrostu cen gruntów pozyskiwanych pod budownictwo oraz ze wzrostu kosztów realizacji nowych projektów. Ten wzrost jest wytłumaczalny i nie ma jeszcze tak silnego wymiaru jak podczas ostatniego boomu inwestycyjnego sprzed 11 lat.

Do głównych przyczyn wzrostu cen mieszkań trzeba zaliczyć kurczące się deweloperskie banki ziemi. O działki budowlane w atrakcyjnych lokalizacjach jest coraz trudniej, co sprawia, że ziemia pod zabudowę drożeje i deweloperzy muszą ponosić coraz wyższe koszty budowy. Budowa jest coraz droższa również dlatego, że od kilku lat rosną ceny materiałów oraz robót budowlanych. Za te wszystkie zmiany ostatecznie płacą zaś oczywiście klienci deweloperów.

Za tym, że nie czeka nas kolejny kryzys, przemawiają także prognozy dotyczące popytu na mieszkania. Zdaniem analityków firmy JLL pozostanie on na wysokim poziomie, choć lekko się obniży w stosunku do roku 2018. Jeśli wierzyć ekspertom, rynek mieszkaniowy pozostanie zatem stabilny. To zaś powinno uspokoić wszystkich, którzy rozważają obecnie zakup mieszkania.

Wideo

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

11.03.2019, 20:18

chyba do bańki jeszcze daleko, robyg właśnie ogłosił rozpoczęcie budowy osiedla park południe na łostowicach. Ceny za mieszkanie są jeszcze z tych rozsądnych, a nie takie jakie bywają na szczytach baniek mieszkaniowych.

08.03.2019, 15:21

Wam na pewno nie grozi krach. Ludzie muszą gdzieś mieszkać. Tylko w Polsce mieszkania są tak drogie. Pokażcie inne państwo,które dopuszcza sprzedaż mieszkań w tzw. stanie deweloperskim. Kredyty najdroższe w Europie i jeszcze musisz wkładać własne pieniądze, żeby mieszkanie nadawało się do użytku. Mieszkania z aneksem kuchennym w tzw. salonie czyli pokoju jadalnym , saloniku i sypialnią dla rodziców połączonym
z kuchnią. Nuu, postęp i szyk.

07.03.2019, 09:16

Tomek - za komuny była praca, płaca i mieszkania. Popatrz ile dzielnic bloków do dzisiaj stoi wybudowanych za komuny, no ale nasi rodzice woleli mieć lepiej w 'wolnej Polsce "

05.03.2019, 11:43

Najgorsze

04.03.2019, 23:10

samo mieszkanie to nie problem a praca i płaca

04.03.2019, 19:42

Czy kiedyś dojdzie do takiej sytuacji że nie będzie problemu z kupnem mieszkania w Pucku, że kupujący będzie mógł wybierać sobie z kilkudziesięciu ofert dewelopera, przykład Redy i Wejherowa. W Pucku płacimy za 50-letne mieszkania tyle co za nowe w Redzie. Czy miasto nie potrafi ściągnąć inwestorów do Pucka, przecież nowy mieszkaniec to nowe podatki do miasta, Przykład osiedle w kierunku Żelistrzewa, wszystkie mieszkania sprzedane

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3