Rozmawiam z Ewą Strzelczyk Singh autorką książki “Smaki Indii” Saga rodziny Sehvag. Pisarka od ponad 20 lat zamieszkuje w miejscowosći Kichha w regionie Uttrakhand w w Indiach. W Polsce promowała ostatnio swoją książkę.

W trakcie swej podróży odwiedziła Legionowo, gdzie spotkaliśmy się i rozmawialiśmy.

JJ:Gdzie się pani urodziła i spędziła dzieciństwo? Ile braci, sióstr? Jakie pani zdaniem miała pani dzieciństwo? O czym pani marzyła, kim chciała być w przyszłości?
ES: Urodziłam się 10 lipca 1971 roku w Wieluniu, a mieszkałam w Lutatowie w województwie łódzkim. Moi rodzice bardzo szybko się rozwiedli. Przez trzynaście lat wychowywałam się jako jedynaczka. Opiekę sprawowała nade mną mama z dziadkami, po czym ponownie rodzice wzięli ze sobą ślub i wychowywali mnie już bez ich pomocy. Przez taki obrót sytuacji mam obecnie dużo młodszą od siebie siostrę i trzech braci, wszystkich artystycznie utalentowanych dzięki zdolnościom przejętym i po mamie, i po tacie. Trójka z pięciorga nas, jako rodzeństwa, obecnie zawodowo ma kontakt z malarstwem. Siostra tworzy swoje obrazy. Dwóch braci zajmuje się konserwacją zabytków, a dodatkowo jeden też maluje, a drugi maluje i rzeźbi. Jeden tylko z braci nie obrał drogi artystycznej mimo zdolności. Ja osobiście też nie maluje, gdyż moim marzeniem od dziecka było pisanie. Kiedy miałam sześć lat, mama kupiła dla mnie książeczkę. Była to krótka ilustrowana historia, którą mogłam sama przeczytać. Opowiastka była przestrogą dla dzieci, by nie bawiły się nożyczkami, gdyż mogą sobie obciąć paluszek. Byłam zdegustowana tym co czytam i oglądam. Stwierdziłam, że sama mogę lepiej napisać, ale nie umiałam szybko pisać. Posadziłam więc mamę przy stole, chcąc, żeby to robiła za mnie i… nie wypowiedziałam ani jednego słowa! To była dla mnie tragedia. Rozpłakałam się, gdyż wiedziałam, że nic nie wiem o życiu. O czym więc miałam pisać? Za kilka lat zaczęłam czytać mądrości ludowe zawarte w legendach, czy też baśni z całego świata i złote myśli. Później przyszła kolej na psychologię. Dzięki swoim zainteresowaniom zaczęłam rozumieć życie. Poszłam na studia i w przerwach od nauki zaczęłam pisać. Początkowo były to tylko krótkie notatki, pierwsze próby rozdwojenia swojego życia na realne i na to którym żyłam wcielając się w bohaterów swojej twórczości. Na prawdziwe pisanie przyszedł czas, kiedy w trakcie studiów wyjechałam z mężem do Indii i tam już zostałam na stałe.

JJ:Okres dorastania – czy był trudny? Co sprawiało problemy, co przynosiło radości. Koleżanki, koledzy, relacje. Rodzina.

ES: Zainteresowanie psychologią sprawiło, że dzieciństwo i okres dorastania minęło mi spokojnie mimo dziwnych rodzinnych zawiłości. Po prostu rozumiałam siebie i innych. Byłam przygotowana na dorosłość. Dodatkowo ten czas miło wspominam dzięki dalszej rodzinie, nauczycielom, przyjaciołom i ich rodzinom, od których nabyłam wzorce życia w rodzinie, w społeczeństwie, po prostu wśród ludzi, a z czym nie dawali sobie rady rodzice - emocjonalnie nadwrażliwi ludzie, zupełnie zagubieni w życiu, sami potrzebujący wsparcia.

JJ. Studia. Jakie? Dlaczego podjęła pani decyzję o wyjeździe? Czy z punktu obecnego pani widzenia była to słuszna decyzja.? Jak przebiegał okres aklimatyzacji. Jak zareagowała polska rodzina na tą decyzję?

ES: Mimo zainteresowania psychologią nie wybrałam studiów o tym kierunku. Chciałam mieć popytny zawód, by później łatwo dostać pracę. Wybrałam prawo i administrację. Zapewne skończyłabym ten kierunek i później pracowałabym w swoim zawodzie, dorywczo coś pisząc, gdyby nie zapoznanie się z przyszłym mężem,Shakendrem Singh i jego stanowczą decyzją o powrocie do Indii do chorych rodziców. Byliśmy na tym samym roku. Znaliśmy się krótko, ale szybko wiedziałam, że nasze poglądy na świat pokrywają się, na dodatek mąż był konkretny. Wiedział, że chce mieć ślub i naszą niezobowiązującą znajomość szybko zamienił w poważny związek proponując małżeństwo. Takie zachowanie sprawiło, że miałam poczucie silnego ugruntowania naszego związku: najpierw małżeństwo i później wspólna przyszłość. Nie było czegoś takiego jak próbna znajomość, czy dopasowywanie się, nigdy nie dające pewności, że sprawa zakończy się zgodnie z oczekiwaniami. I to poczucie pewności stałego związku zaważyło, że zdecydowałam się na ślub i zrezygnowałam z kontynuacji nauki wyjeżdżając z mężem do Indii. . W Polsce zorganizowaliśmy zaręczyny w większym gronie, a ślub wzięliśmy w Indiach w 1993 roku w bardzo krótkim czasie po dotarciu tam.
W tej chwili mam kompletną rodzinę i czas na realizowanie swoich marzeń, a dzięki miejscu w jakim żyję możność patrzenia na świat pod innym kątem, co pozwala mi dostrzegać życie w ciekawszy sposób i dzielić się spostrzeżeniami z młodzieżą w swoich książkach, gdyż to właśnie młodym ludziom trzeba pomagać by jak najszybciej rozumieli zasady kierujące światem i obierali prawidłową drogę życiową.

JJ: Jak układają się relacje w Pani nowej rodzinie. Czy dzieci mówią po polsku, znają Polskę, odwiedzają Pani rodzinę w Polsce?Jak układa się pani z rodziną męża?

ES: Tak się złożyło, że synowie Guroosh Gabriel i młodszy Digvijay Daniel nie mówią po polsku. Miałam ambicję uczyć starszego syna jak był mały, ale wtedy jednocześnie nałożyły mu się trzy języki do opanowania: w domu hinduski, w szkole, do której już zaczął chodzić-angielski i dodatkowo polski, z czym nie poradził sobie i w ogóle przestał mówić na kilka miesięcy. Od tamtego czasu rozmawiam z dziećmi tylko po hindusku, a z mężem przy nich po polsku, żeby były osłuchane. Jak na razie brak znajomości języka polskiego nie za bardzo im przeszkadzał w życiu, gdyż do tej pory byli tylko raz w Polsce. Wcześniej, kiedy uczyli się w różnych szkołach, wakacje wypadały w innych miesiącach, trudno było zaplanować wyjazd bez uszczerbku na nauce. W tej chwili, kiedy pozmieniali szkoły i mają w tym samym czasie wakacje, jeden ma studenckie praktyki, a drugi dodatkowo kurs przygotowawczy, co ponownie utrudnia jakiekolwiek wyjazdy. Co do rodziny męża, od początku mieszkaliśmy z rodzicami i rodzeństwem męża. Z czasem siostry powychodziły za mąż, brat założył swoją rodzinę i osobno zamieszkał, nasze dzieci rozjechały się do swoich szkół. Zostaliśmy sami w domu z mężem i teściem. Tylko na święta dom ponownie zapełnia się rodziną, gdyż wspomnienia przyjemnie przeżytych wspólnych lat czyni swoje i wszyscy z chęcią powracają do nas.



JJ:Co pani robi w Indiach, jaką pracę wykonuje? Co w tym kraju podoba się Pani, a czego nie lubi? W jakim regionie Indii mieszkacie? Najciekawsze miejsca?


ES: W Indiach nie pracuję zarobkowo. Pozostaję w domu. Wychowanie dzieci oraz dbanie o rodzinę i dom pozostaje w Indiach głównym życiowym zadaniem większości kobiet. Uważam, że jest to bardzo wartościowy styl życia ze względu na możność poświęcenia większej uwagi drugiemu człowiekowi, przekazania tego specyficznego kobiecego ciepła, szczególnie młodszemu pokoleniu, które potrzebuje cieplarnianych warunków, by wyrosnąć na emocjonalnie zdrowych ludzi. Drugim plusem życia w Indiach jest oswojenie własnego czasu, który nie ucieka. Jego przemijanie jest wolniejsze. Ten aspekt życia ma jednak swoje minusy. Ludzie zapominają o szacunku wobec cudzego czasu. W Indiach mieszkam w górnej części, niedaleko stolicy, prawie że u podnóży Himalajów i blisko również do miejsca, gdzie jest jeden z cudów świata: Taj Mahal-indyjski symbol, choć nie jedyna atrakcja tego kraju, gdyż jest ich tutaj bardzo wiele.


JJ:Jaki związek z pani pisaniem ma rodzina i własne przeżycia? Skąd pierwowzory bohaterów? Dlaczego opisuje pani te a nie inne miejsca?
ES: “Smaki Indii” cz.1 nie jest moim pierwszym dziełem. Jest którymś z kolei, ale jest pierwszym, które dotarło na księgarskie półki. Powieść ta zrodziła się z rozmyślań o moich synach, co będą czuli w przyszłości, jako potomkowie różnych kultur i jakie czekają ich z tego powodu życiowe niespodzianki. Temat ten, przy ogólnoświatowych tendencjach do globalizacji dotyczy coraz większej liczby ludzi. Druga część “Smaki Indii” to ukierunkowanie na odnalezienie się kobiety jako kobiety w dzisiejszym świecie: zrozumienie swojej roli życiowej, słabości wynikających z bycia kobietą, jak też poznania własnej siły. Temat ciągle żywy u każdego z nas, ze zmienną intensywnością przypominający o sobie pod wpływem różnych wydarzeń krajowych jak i światowych. Fabułę obu powieści budowałam na bazie własnych obserwacji oraz wiadomości z polskich i hinduskich massmediów. Mało wzorowałam się na własnym życiu, gdyż przyjmowałam je zawsze jako przeciętne, bezbarwne, bez ciekawych urozmaiceń. Miejsca przedstawione w fabule to te które potrafiłam opisać, kiedyś je widząc.

JJ:Jak doszło do napisania pierwszego tomu i do jego wydania? Co skłoniło panią do napisania II tomu? Jak tom pierwszy wiąże się z drugim? Co z dalszymi losami bohaterów?

ES:Po napisaniu pierwszej części byłam nieusatysfakcjonowana historią bohaterów. Wyszło na to, że pierwszą częścią całościowo zawładnął bohater. Zabrakło miejsca dla bohaterki. Druga część powstała z myślą o niej. Trzecia część( w trakcie pisania), to miejsce, gdzie na kartach książki dochodzi w końcu do spotkania się obojga.

JJ:Co pani dały autorskie spotkania w Polsce? Jak wpłyną na dalszą karierę pisarską? Napisała pani na portalu społecznościowym, że zaczyna pani nowe życie jako pisarka. Czy zamierza pani również wydawać książki w kraju pani zamieszkania? Jak pani mąż odnosi się do pisarskiej kariery? Co o tym sądzą synowie? Czy myśli pani o zamieszkaniu w Polsce?

ES:Jestem bardzo zadowolona ze spotkań autorskich w Polsce. Wprawdzie obecni byli ludzie, którzy jeszcze nie dotarli do moich powieści, ale byli zainteresowani hinduską kulturą. Dowiedziałam się, co ludzi ciekawi, co intryguje, o czym chcieliby wiedzieć. Dzięki temu wiem, co mam przedstawiać w dalszej części “Smaków Indii”, gdyż jak sam tytuł sugeruje, w powieści są przedstawione Indie jako tło wydarzeń. Teraz w zależności czy całokształ powieści, czyli nie tylko obraz Indii, ale także fabuła przypadnie do gustu czytelnikom, można będzie rozważyć kwestię rozpowszechnienia powieści poza granicami kraju. Na reakcję czytelników oczekuje także mój mąż, który twierdzi, że nie własna ocena, ale aprobata czytelników czyni z piszących pisarzy. Za to synom nie zależy na opini odbiorców. Już w tej chwili są dumni z mamy, że piszę książki i z niecierpliwością czekają na przetłumaczenie. Czy wrócę do Polski? W tej chwili nie mam konkretnej odpowiedzi na to pytanie.
JJ: Dziękuje bardzo za rozmowę
ES: Dziękuje i pozdrawiam moich czytelników

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!