Drezdenko, miasteczko w woj. lubuskim, rozłożone na skraju Puszczy Drawskiej i Noteckiej, których symbolem są sowy. Przez kilka dni królowało tu słowo za sprawą I Festiwalu Literackiego Słowa na Puszczy.

Festiwal Literacki Słowa na Puszczy połączył kilka podmiotów, które współdziałając na rzecz naszego lokalnego środowiska, naszej małej ojczyzny, stworzyły produkt, który za kilka lat może stać się marką rozpoznawalną w całym kraju. Nie wszędzie przy podobnych wydarzeniach zdarza się tak dobra energia, serdeczność i otwarcie, co podkreślali wszyscy zaproszeni goście, a to częstokroć kreatorzy i pomysłodawcy podobnych festiwali. Było interesująco, inspirująco i różnorodnie. Było serdecznie ze strony organizatorów i interaktywnie ze strony odbiorców. To trzy dni przepełnione spotkaniami, literaturą, rozmowami i dobrym słowem, a wszędzie towarzyszyły nam sowy, symbol drezdeneckiego Festiwalu i Puszczy.

Stowarzyszenie Alternatywna Gmina z jego najaktywniejszymi uczestnikami: Iwoną Frąszczak, Anielą Cacak, Pauliną Swacińską, Anetą Broniewską, Aliną Michalak, Elżbietą Kulińską i Katarzyną Jenek podejmowało się najróżniejszych zadań, często nieprzewidywalnych, transportowania literatów, opieki nad nimi, goszczenia, dbania by się dobrze czuli. Ogromne wsparcie oraz pomoc otrzymaliśmy od dyrekcji i pracowników Biblioteki Publicznej i. ks. Józefa Tischnera, która Festiwalem rozpoczęła świętowanie swego 70. lecia. Teatr Kotłownia z ks. Jerzym Hajdugą, rozradowanym do granic możliwości, ożywionym, wszak tylu piszących czy muzykujących artystów dawno w Drezdenku nie było. Restauracja 4 Strony Świata z całą ekipą, zaangażowana i wyciszona, zupełnie inaczej niż pozostali organizatorzy... Tutaj nie tylko goście mogli odpocząć w komfortowych warunkach, odbył się w atmosferze kawiarni artystycznej Turniej Jednego Wiersza, drugiego dnia, oraz prezentacja poetycka i koncert zamykający Festiwal. Świetnym pomysłem było przeniesienie części spotkań do restauracji, gdzie nawet jeśli z przypadku, byli zupełnie inni odbiorcy tej oferty kulturalnej, nawet jeśli nie do końca zainteresowani, to stali się ich odbiorcami, może za rok trafią już sami z pełną świadomością. Fundacja FONT z Poznania, dzięki której zaproszeni zostali przedstawiciele Grupy Literycznej Na Krechę, dokładnie z całej Polski, bo byli mieszkańcy: Zabrza, Świebodzina, Poznania i Kątów Rybackich. Pozostała jeszcze Kotłownia Klub Ludzi Artystycznie Niewyżytych i ich udział, serwis fotograficzny, relacje prasowe, pomoc organizacyjna, a co najważniejsze obecność na wszystkich spotkaniach.

Ludzi życzliwych było znacznie więcej, kilka firm wsparło nasze działania finansowo, m.in. Victaulic. PGKiM, Nadleśnictwo, Hert, Karmelka. Dyrektor Muzeum Puszczy Drawskiej i Noteckiej, Ewa Kołakowska przekazała rzeźbę, jako nagrodę Turnieju Jednego Wiersza, podobnie jak Małgorzata Chwiła z Gościmia, przekazała dwa kolaże ze swej bogatej i wyjątkowej kolekcji.

Wypada w tym miejscu wspomnieć także lekcje literackie, które zainaugurowały ten wyjątkowy czas. Spotkania z zajęciami kreatywnego pisania odbyły się w obu drezdeneckich gimnazjach, dzięki członkom Grupy Literacko-Artystycznej LUBDRZEŃ, Paulinie Swacińskiej, Iwonie Frąszczak i Tomasza Walczaka. Serdeczne podziękowania należą się dyrekcjom obu szkół, nauczycielom, którzy zrezygnowali z realizacji swoich lekcji oraz samej młodzieży. Doskonała forma promocji i pokazania, że pisać może każdy. Było zainteresowania, jest deklaracja dalszej współpracy, więc musiało się podobać.

Przeżyć, doznań i inspiracji dostarczyliśmy z pewnością wielu i każdy mógł znaleźć coś dla siebie, było tak różnorodnie, że chciałoby się więcej i częściej. Lepiej jest pozostawić niedosyt, niż przegadać czy zamęczyć słuchaczy nawet najszlachetniejszą literaturą... Od bardzo osobistych, dalekich od rozrachunkowych wspomnień rodzinnych z Wołynia Krystyny Mazur, poprzez pełne ekspresji i emocji opowieści Łucji Dudzińskiej, bardzo dynamiczną interpretację i szalenie szczere otwarcie na czytelnika Jacka Dehnela, ostre, momentami nacechowane wulgaryzmami wyznania Ewy Poniznik, szorstko-matowy głos barda Zbyszka Wojciechoicza, delikatność Ani Dominiak, erudycję Ewy Olejarz, ciepło Bogumiły Malety, pasję Wiesława Leszczyńskiego, melancholię i wewnętrzne wycofanie Darii Danuty Lisieckiej, po odkrywczo-świeżego muzyka Krzysztofa Stachurę, który niejako na nowo uwrażliwia na twórczość Edwarda, odbrązawiając go, oczyszczając z naleciałości Starego Dobrego Małżeństwa. I właściwie o każdym spotkaniu należałoby napisać choć kilka zdań, bo każdy wykonawca na to zasługuje, ale ani miejsce, ani czas ku temu.

Skoro jako główny pomysłodawca i koordynator całości korzystałem ze swych znajomości przy doborze festiwalowych gości, zapowiadałem, że wyjątkowym wydarzeniem będzie spotkanie z Jackiem Dehnelem i koncert Krzysztofa Stachury, to tym twórcom chwilę uwagi poświęcę... Dehnela i jego twórczości pewnie raczej nikomu przybliżać nie trzeba. Równolegle pisał poezję i prozę, czyli jest doskonałym przykładem na to, że z poezji wcale nie trzeba „wyrastać” i jednocześnie tego, że proza daje większe możliwości i tak nie ogranicza formą jak poezja. Człowiek wyjątkowy, bo nie krygujący się na kogoś innego niż jest rzeczywiście, opowiadający z taką samą pasją o literaturze co i o malarstwie. Szczery szalenie, dla którego nie istnieją tematy zakazane, mogą być jedynie zbyt osobiste. Z jaką swadą i swobodą dzielił się sobą ze słuchaczami, a byli tacy, którzy uczestniczyli w jego wieczorach autorskich w różnych miastach. Jakże smakowicie zaprezentował fragment swej powieści „Krivoklat”. Koncert, a właściwie projekt muzyczny Krzysztofa Stachury do tekstów Edwarda to świeżość kompozycji i wykonania. Dzięki takim wykonom można odkryć i zachłysnąć się w Stachurze i tym literackim jak i tym muzycznym. Krzysztof jest synem bratanka Edwarda. Drezdenecka prezentacja była drugą po premierze, wcześniej był Łazieniec podczas Ogólnopolskich Spotkań Poetów Biała Lokomotywa. W związku z tym, że to materiał autorski, to cały czas ewoluuje, zmienia się, i chwała autorowi za to. W Łazieńcu było znacznie ostrzej, bardziej rockowo, w Drezdenku natomiast łagodniej, bardziej melancholijnie. Pięknym akcentem zakończyliśmy pierwszą edycję Festiwalu, który zrealizowany został przy wsparciu finansowym i patronacie honorowym burmistrza Miasta i Gminy Drezdenko, Macieja Pietruszaka. Swoją obecnością burmistrz zaznaczył ważność edukacyjną i kulturotwórczą Festiwalu Literackiego Słowa na Puszczy. Oby za rok, kolejna edycja była jeszcze ciekawsza, bo że będzie chyba nikt nie ma wątpliwości.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!