Francja to tykająca bomba strefy euro?

Brytyjski tygodnik "Economist" krytycznie ocenia pracę rządu Francji, szczególnie słabe i nieudolne zaangażowanie oraz niską skuteczność we wdrażaniu reform. Może to doprowadzić do poważnych konsekwencji dla strefy euro.
 Jean-Marc Ayrault/CC 2.0

Oskarżenia te, na swoich łamach, angielski "The Economist", skierował pod adresem rządu francuskiego. Rząd Francji ostro skrytykował nieuprawnioną ocenę gazety. A urzędnicy stanowczo dementują niesprawdzone doniesienia brytyjskiego tygodnika. Zarzucają mu sensacyjne dziennikarstwo. Dziennikarze gazety zwrócili natomiast uwagę, że prezydent François Hollande bardzo nieśmiało i nieudolnie wprowadza reformy gospodarcze. Może to według nich, odbić się negatywnie na kondycji strefy euro, a może nawet stanowić niebezpieczeństwo dla przyszłości strefy.

Minister przemysłu francuskiego powiedział na antenie radia Europe 1, że "The Economist" nigdy jeszcze nie pokazał, że "potrafi być bezstronny". Szkopuł w tym, że podobne zarzuty jak gazeta stawia także wielu ekonomistów i urzędników Unii Europejskiej. Poddają oni w wątpliwość, czy do 2013 roku, Francja zdoła obniżyć swój deficyt do 3 proc. PKB.

Część innych ekspertów ma przeciwne zdanie. Negatywne przekonanie urzędników unijnych o Francji, określają jako szkodliwe, co może negatywnie wpłynąć głównie na oprocentowanie francuskich obligacji. Są one obecnie na rekordowo niskim poziomie. Fakt ten dowodzi o tym, że inwestorzy wciąż postrzegają Francję - jak zresztą i Niemcy - jako "oazę bezpieczeństwa w strefie euro" - podaje serwis wyborcza.pl.

W 2003 roku deficyt Francji i Niemiec przekroczył poziom 3 proc. PKB. Od tamtej pory Niemcy podjęły poważne reformy. Wzięły w ostre ryzy koszty pracy i poprawiają skutecznie konkurencyjność cenową. We Francji zaś żadnych takich reform nie było i nie ma. Francuski eksport wykazuje tendencję spadkową. Obecnie stanowi 13 proc. eksportu strefy euro - wobec 17 proc. w 2011 roku. Natomiast bezrobocie we Francji wynosi 10,2 proc., a w Niemczech - 6,9 procent. Eksport Niemiec w sierpniu 2012 r. wzrósł wobec lipca o 2,4 proc. i o 5,8 procent wobec sierpnia 2011 roku.

Latem 2012 roku francuski prezydent, François Hollande, wystąpił do byłego szefa koncernu aerokosmicznego EADS, Louisa Gallois z prośbą aby zbadał przyczyny hamowania francuskiej gospodarki i powody pozostawania jej w tyle za takimi rywalami, jak na przykład Niemcy. Miał również podobno zaproponować mu reformy, które mogłoby te trendy zmienić.

Raport przygotowany przez Louisa Galloisa wykazuje, że Francja dla zwiększenia konkurencyjności gospodarki powinna zmniejszyć koszty pracy o 30 mld euro w okresie dwóch lat. Były szef koncernu proponuje m.in. 20 mld euro cięć w podatkach od wynagrodzeń płaconych pracownikom przez pracodawców i 10 mld euro cięć, w podatkach płaconych przez osoby pracujące.

Tymczasem Francja, w ramach ratowania budżetu, podnosi podatki dla najbogatszych i dla korporacji. Prezydent Hollande obniżył wiek emerytalny podniesiony przez reformy Sarkozy'ego. Choć Francuzi i Niemcy nie żałowali pieniędzy na programy złomowania starych aut, to jednak Francuzi dodatkowo rozważają kolejną pomoc z budżetu państwa, dla producentów Peugeota i Citroena, w zamian za utrzymanie zatrudnienia. Gdy we Francji obcięto płace ministrów, w Niemczech je podniesiono.

Francja cieszy się na tle Europy, bodaj najbardziej rozbudowanym systemem pomocy społecznej – dzieciom, rodzinom, bezrobotnym, samotnym i osobom chorym. Obowiązujący od 1932 roku system prawny w tym zakresie ma aż kilkadziesiąt różnych form pomocowych, przy czym wiele z nich może się wzajemnie nakładać.


Kryzys powoduje szybkie pogłębianie się biedy we Francji - alarmuje największa katolicka organizacja charytatywna w Paryżu - "Secours Catholique". Według jej danych, poniżej granicy skrajnego ubóstwa, żyje już w kraju nad Sekwaną i Loarą, ponad dwa miliony osób - czytamy w serwisie RMF24.

Francja odczuwa dziś "najdłuższy zastój gospodarki od II wojny światowej". Tylko w okresie ostatniego roku, aż 1,5 miliona ludzi, w tym ponad 500 tys. dzieci, skorzystało z pomocy charytatywnej organizacji "Secours Catholique", która służy ubogim i m.in. rozdaje żywność. Do "Katolickiego Ratunku", przychodzi coraz więcej bezrobotnych rodziców, którzy stracili nie tylko pracę, ale i dach nad głową, i nie mają jak wyżywić dzieci. Coraz więcej jest bezdomnych matek - alarmuje rzecznik organizacji. Ponad trzecią część osób korzystających z pomocy stanowią imigranci.

Francuzi coraz bardziej i coraz głośniej obwiniają za ten stan rzeczy, wyjątkowo łagodną ich zdaniem, "politykę antyemigracyjną oraz zaostrzające się restrykcje budżetowe w eurolandzie". Kryzys nasila się, bieda się pogłębia. Sytuacja jest już dramatyczna! Związki zawodowe i ludzie przypominają: "obiecywano, że Unia Europejska zagwarantuje nam dobrobyt, ale nas oszukano. Najgorsze jest to, że nie widać żadnych perspektyw na poprawę nawet dla naszych dzieci" - mówi reporterowi RMF FM rozgoryczony paryżanin, żyjący na skraju ubóstwa.

Nic dziwnego, że co jakiś czas zrywa się we Francji wzburzona fala protestów. Na ulice miast wychodzą wielotysięczne manifestacje ludzi protestujących przeciwko bezrobociu, biedzie i rosnącemu ubóstwu. Ponad miesiąc temu przez całą Francję przeszła fala antyunijnych demonstracji protestacyjnych. Demonstranci wznosili hasła: Precz z unijnymi cieciami budżetowymi! Precz z zamykaniem szpitali! Mówimy won tym, którzy chcą decydować o naszym losie na giełdzie! Protestujący obwiniali winą za całe zło społeczne i gospodarcze, prezydenta Francoisa Hollande’a.

Zarejestruj się i napisz artykuł
Znajdź nas na Google+
Więcej na temat:

Komentarze

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane