Okładka książki "Sto lat samotności" G Okładka książki "Sto lat samotności" G

Okładka książki "Sto lat samotności" G.G.Marqueza (© Zbigniew Nastarowicz)

"Pierwszy z rodu przywiązany jest do drzewa, a ostatniego zjadają mrówki" - w taki oto sposób, kończy się przepowiednia rodu Buendia oraz miasta Macondo.

"Sto lat samotności” to książka obok, której nie można przejść obojętnie. Intryguje, pobudza wyobraźnię, zaciekawia, wkurza, przenosi w świat baśni i czarnej magii.

Całą historię rozpoczyna Jose Arcadio Buendia z żoną Urszulą, to oni po długiej wędrówce zakładają osadę o nazwie Macondo. Zakładają rodzinę wraz z pozostałymi emigrantami. Osada pod wpływem czasu przeistacza się w prężne miasto. Ród Buendia rozrasta się, ale co za tym idzie zaczynają się różnego rodzaju związki kazirodcze. Urszula stojąc na straży czystości rodziny, za wszelką cenę chce uniknąć potomka ze świńskim ogonem. Zaczyna zatem stosować różne metody rozdzielając poszczególnych członków rodu.

Dla mieszkańców Macondo to, co jest normalne ukazuje się jako coś nadprzyrodzonego, a zjawiska pozaziemskie są czymś codziennym. Dzieje Macondo, to nie tylko mieszkańcy, ale między innymi wojny oraz wielki rozkwit przemysłu - tzw., Kampanii Bananowej. To również rozkwit rozrywki wszelkiego rodzaju, ale także dramat kilku tysięcy ludzi bestialsko zamordowanych.

Książka ta, w piękny sposób pokazuje walkę ludzi o przetrwanie, o swoje dziedzictwo ale również poddanie się czasowi, który w nieubłagany sposób dopełnia ostanie słowa przepowiedni.

W sposób bardzo dobitny pokazuje więzi rodzinne, bez względu na okoliczności.
Buendia prowadzili bardzo otwarty dom, stąd cyganie, którzy co jakiś czas odwiedzali miasto, bardzo często pozostawiali jakieś nowinki techniczne w ich domu, które potem były skrzętnie wykorzystywane przez kolejnych potomków rodu.

Z jednej strony możemy przeczytać historię miasta i rodziny, ale z drugiej widzimy obłęd tam panujący i zamęt. Pod koniec książki czytelnik sam zaczyna się zastanawiać, co tak naprawdę jest prawdą, a co fikcją. Czy to, co przeczytaliśmy, wydarzyło się rzeczywiście czy też nasza wyobraźnia zaczyna płatać figle? Na te pytania każdy z was musi odpowiedzieć sam.

Jedno jest pewne: „plemiona skazane na sto lat samotności nie mają już drugiej szansy na ziemi”

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!