Szerszenie potrafią zbudować gniazdo wielkości piłki plażowej. Jaka jest jego konstrukcja? Ile osobników liczy kolonia szerszeni w jednym gnieździe? Kiedy możemy bezpiecznie usunąć opustoszałe gniazdo ze swojego otoczenia?

Szerszenie (Vespa crabro)to największe europejskie żądłówki. Sąsiedztwo tych zwierząt nie należy do najprzyjemniejszych, a już z całą pewnością nie do pożądanych. Pomimo pozytywnego wpływu na równowagę ekologiczną, sąsiedztwo szerszeni w naszym otoczeniu może być uciążliwe, a nawet niebezpieczne.

Tym razem skupię się jednak na ich gnieździe. Gdzie najbardziej lubią zakładać swoje kolonie oraz jak takie gniazdo jest zbudowane?

Samice szerszeni zapładniane są jesienią i tylko one dożywają do wiosny. Gdy zrobi się na tyle ciepło, by samica szerszenia wybudziła się ze stanu diapauzy, przystępuje do poszukiwania właściwego miejsca do założenia kolonii. Kiedyś było to zwierzę zdecydowanie leśne. Gniazda zakładane były najczęściej w dziuplach drzew. W wyniku coraz mniejszej liczby właściwych miejsc do rozrodu, owady te zaczęły zasiedlać budki lęgowe oraz przeniosły się bliżej człowieka.

Wybierają miejsca suche i ciepłe. Mogą to być strychy, kominy bądź otwory wentylacyjne. Zdarza się, że takie gniazdo zakładane jest pod okapami dachów. Królowa po znalezieniu właściwego miejsca, przystępuje do budowy gniazda inicjalnego wykorzystując do tego celu próchniejące drewno i własną ślinę. Z powstałej masy papierowej budowane są pierwsze komórki, w których będzie rozwijała się generacja robotnic.

Otwórz galerię zdjęć z gniazdem

Pierwszy plaster założony przez królową może liczyć od kilku do kilkudziesięciu komórek. Gdy robotnice już się wylęgną, przystępują do rozbudowy kolonii, królowa z kolei przystępuje do składania jaj w nowo wybudowanych przez robotnice komórkach.
Robotnice prócz rozbudowy gniazda pełnią również rolę jego strażniczek. Karmią także młode larwy oraz mają za zadanie utrzymywanie temperatury w gnieździe na właściwym poziomie. Utrzymaniu właściwej temperatury służy również otulina gniazda, która zbudowana jest warstwowo i tworzy szereg większych komór, stanowiących doskonałą izolację cieplną.

Należałoby w tym miejscu nadmienić o trwałości takiej konstrukcji. O ile samo umocowanie nie zagraża jego oberwaniem (mowa tutaj o wolno zwisającym gnieździe), to jest niezwykle podatne na uszkodzenia mechaniczne. Wystarczy delikatne dotknięcie, by zewnętrzna część uległa pokruszeniu. Same plastry wykazują większą wytrzymałość na takie uszkodzenia. Równie silne są połączenia pomiędzy plastrami, przypominające swoim wyglądem stalagmity i stalaktyty.

Komórki larwalne zawsze skierowane są otworami ku dołowi. Lęgnący się szerszeń opuszcza komórkę przodem, czyli w taki sposób, w jaki usadowiona jest larwa od samego początku.

Jedna kolonia w okresie swojego pełnego rozkwitu może liczyć kilkaset osobników i mało jest prawdopodobne, by przekraczała liczbę jednego tysiąca.
Ostatnie pokolenie wydawane na świat przez królową stanowią przyszłe królowe oraz samce, które mają za zadanie zapłodnienie samic. To właśnie jesień jest porą inicjacji dopełnienia cyklu rozrodczego tych owadów.

Samice oraz robotnice giną wskutek niskiej temperatury. Przyszłe królowe po znalezieniu miejsca na przezimowanie zapadają w tak zwany stan diapauzy.
Szerszenie tak naprawdę nigdy nie opuszczają swojej kolonii, jak to podają niektóre źródła. Część z nich trwa przy gnieździe do samego końca. Podobnie jest z okresem, kiedy gniazdo jest rzekomo puste. Niektóre źródła podają, że kolonia szerszeni jest opustoszała około połowy września. Osobiście przestrzegam i nie polecam likwidacji pozornie pustego gniazda w tym okresie. Sam byłem świadkiem, kiedy szerszenie wracały jeszcze do gniazda w połowie października i to w sporej liczbie.

Jeżeli uporaliśmy się jakoś z sąsiedztwem tych owadów w okresie letnim, to możemy przystąpić do zniszczenia kokonu zimą, lub gdy temperatura przez dłuższy czas nie przekracza 10 st. C. Może się zdarzyć, że przyszła królowa wybrała sobie do przezimowania stare gniazdo. Możemy być niemal pewni, że w takim razie nową kolonię będziemy mieli w tym samym miejscu wiosną. Usunięcie starego gniazda, nie gwarantuje oczywiście niechęci ze strony tego owada, do założenia nowej kolonii na wiosnę. W połączeniu jednak z zabezpieczeniem otworu, przez który obserwowaliśmy wlatujące i wylatujące szerszenie, minimalizujemy to ryzyko. W przeciwnym razie, albo będziemy tolerowali ich obecność w naszym sąsiedztwie w kolejnym sezonie, albo zdecydujemy się na interwencję fachowców w zakresie usuwania takich gniazd z naszego otoczenia.

Najnowszy artykuł autora - CZYTAJ

Czytaj też: "Szerszenie - czy rzeczywiście są groźne?"



Polub na facebooku stronę Przyroda z Bliska i nie przegap artykułów autora


Cywilizacja

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!