Jarosław Gowin ogłosi dziś, że będzie kandydował na szefa Platformy Obywatelskiej. Do tej informacji odniósł się premier Tusk, który twierdzi, że kamień spadł mu z serca. Były minister wie, że ma małe szanse na zwycięstwo, ale podejmie walkę ze względów wizerunkowych. Być może ma nawet ambitniejsze plany.

Gowin ma ogłosić start w wyborach na szefa PO dziś o godzinie 13 - dowiedzieli się dziennikarze TVN24. Serwis internetowy przypomina, że w poniedziałek polityk konserwatywnego skrzydła Platformy mówił o konieczności powrotu partii do korzeni. Jego zdaniem to warunek, który musi zostać spełniony jeśli władze ugrupowania chcą po raz trzeci z rzędu wygrać wybory. "To jest możliwe, ale musimy pamiętać o tych postulatach, dzięki którym Polacy obdarzyli nas zaufaniem, a co do których dzisiaj mają poczucie, że przywiązujemy do nich zbyt małą wagę" - stwierdził były minister sprawiedliwości. Gowin krytycznie odnosi się do sytuacji w PO. Jego zdaniem partia powinna zajmować się gospodarką, a nie PiS-em.

Donald Tusk pytany o start w wyborach Gowina powiedział, że bał się przegranej z samym sobą. "Bardzo się cieszę, bo czułbym się osamotniony, gdybym startował sam w wyborach. Platforma to jest poważna partia i demokracja wymaga konkurencji" - tłumaczył premier.

Były szef resortu sprawiedliwości ma znikome szanse na zwycięstwo z Tuskiem. Start w wyścigu o przywództwo w partii należy traktować raczej wizerunkowo. Fakt, że jego decyzja będzie prawdopodobnie politycznym newsem dnia oznacza, że polityka małych kroków, którą stosuje jest póki co skuteczna.

Jarosław Gowin zdaje sobie sprawę, że zarówno Platforma Obywatelska, jak i sam Tusk znajdują się na zakręcie. Wchodząc w buty reformatora chce pozyskać zwolenników nie tylko w partii, ale również wśród elektoratu zmęczonego rządami PO i głównym jej konkurentem, czyli PiS-em. O ile taki zabieg może poprawić jego notowania, to nie gwarantuje zwycięstwa w wyborach szefa partii. Konserwatywny polityk nie może też liczyć na szerokie poparcie społeczne. Jego pomysły i poglądy budzą kontrowersje. Wyborcom mogła podobać się deregulacja zawodów, ale już niekoniecznie stosunek do in vitro.

Gowin prawdopodobnie ma świadomość znikomych szans, ale jego cel może być bardziej dalekosiężny. Niewykluczone, że polityk myśli o budowie nowej partii konserwatywnej, która odcięłaby się od wojny między PO i PiS. Być może będzie to analogiczny ruch do wykonanego przez Przemysława Wiplera. Ten ostatni odszedł z PiS i buduje stowarzyszenie Republikanie. Należy pamiętać, że budowa przeciwwagi dla dwóch najpopularniejszych ugrupowań zakończyło się już fiaskiem dla twórców PJN. To ważny drogowskaz dla obu polityków.

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!