Jarosław Gowin przeprosił za swoje sformułowanie, że "ma w nosie przepisy", ale nie wycofał się z ogólnego sensu swojej wypowiedzi.

W ocenie obecnego ministra sprawiedliwości, jego wczorajsza wypowiedź została zmanipulowana. Gowin na konferencji prasowej doprecyzował ją; chodziło mu o to, że w przypadku niejednoznacznych sytuacji, minister powinien kierować się interesem społecznym oraz duchem prawa, a nie jego martwą literą. Gowin jednak zdecydował się przeprosić; uznał, że jako minister sprawiedliwości powinien unikać takich sformułowań.

Dzisiaj politycy lewicy powiedzieli, że złożą na niego doniesienie do prokuratury. W ich ocenie Gowin popełnił przestępstwo. Polityk PO z uśmiechem przyjął tę informację oraz zapewnił, że nie boi się procesu przed Trybunałem Stanu i i nie będzie ukrywał się za immunitetem.

Jarosław Gowin bronił się przed oskarżeniem Ryszarda Kalisza. Tłumaczy, że działał zgodnie z regulaminem urzędowania sądów powszechnych i wielu prawników podziela ten punkt widzenia (choćby prof. Piotr Kruszyński). Podkreślił, że nie tylko minister sprawiedliwości ma prawo zażądać akt sprawy; może to również uczynić w specjalnych okolicznościach: Prezydent RP oraz Rzecznik Praw Obywatelskich (w przypadku ułaskawienia oraz kasacji wyroku).

Gowin wytłumaczył również co miał na myśli mówiąc o "sitwie". Chodziło mu o tych prawników, którzy przymykali oczy na nieprawidłowości w Amber Gold. W jego ocenie, ci ludzie są obecnie zaniepokojeni jego działaniami, ponieważ wiedzą, że zrobi wszystko, aby wyjaśnić aferę Amber Gold.

Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!