Dane GUS z trzeciego kwartału 2012 r. u nikogo nie wzbudziły entuzjazmu. PKB wzrósł tylko o 1,4 proc w stosunku do tego samego okresu w 2011 r.

Nasza gospodarka wyraźnie hamuje - tego nie da się ukryć. Spada eksport i wewnętrzna konsumpcja. Firmy tną koszty, zwalniają ludzi, rośnie bezrobocie. Nastąpił też w III kwartale spadek w inwestycjach o 1,5 proc. rok do roku, a popyt krajowy spadł o 0,7 proc. w ujęciu rocznym. Blisko co trzecia polska rodzina (28 proc.) dotknięta jest różnymi formami ubóstwa. Takie zatrważające dane podał Główny Urząd Statystyczny.

Zdaniem ekonomistów i analityków, przy zwalniającej obecnie gospodarce i spadającym spożyciu, nie można niczego dobrego oczekiwać w najbliższej przyszłości. Początek nadchodzącego roku może być gorszy niż kończący się rok. Nadal będzie tendencja spadkowa w gospodarce, utrzyma się wzrost bezrobocia i mogą wzrosnąć niektóre ceny artykułów pierwszej potrzeby.

Nie brakuje opinii, że w pierwszej połowie 2013 roku, Polska może się otrzeć lub zostanie lekko dotknięta recesją. Gdy gospodarka ma się coraz gorzej, a bezrobocie rośnie - będzie też rosła liczba rodzin dotkniętych biedą - podaje portal rmf24.pl

U nas mówi się już nie tylko o biedzie, ale i o ubóstwie. Zresztą nie od dziś. Przed trzema laty Eurostat podał, że bieda i ubóstwo dotyczą około 62 proc. Polaków. Według portalu rmf24.pl, ubóstwo ma trzy główne formy. Najczęstszą jest brak równowagi budżetowej gospodarstwa domowego. W takiej sytuacji następuje regularne zaleganie z czynszem mieszkaniowym i rachunkami za prąd oraz spłatą rat kredytu. Aktualnie dotyczy to 16 proc. gospodarstw domowych w Polsce.

Drugą formą jest ubóstwo tzw. dochodowe, które polega na tym, że rodzinom brakuje pieniędzy na wszystko. Obecnie problem ten dotyka 15 proc. gospodarstw domowych, głównie na wsi, zwłaszcza ludzi starszych, chorych i emerytów. Trzecia, najtrudniejsza i najbardziej bolesna forma ubóstwa objawia się złymi warunkami życia. Takich rodzin w Polsce jest 13,5 proc. - nie mają w domu: prądu, pralki, odkurzacza, telewizora, ani pieniędzy na żywność i leki, czyli podstawowych rzeczy.
Wcześniejsze prognozy wzrostu gospodarczego na 2013 rok, o ok. 2 proc. czy powyżej 2 proc., można odłożyć na półkę - stwierdził Maciej Reluga, ekonomista BZ WBK i członek Rady Gospodarczej przy premierze. Jego zdaniem "dołek koniunktury będzie w pierwszym kwartale przyszłego roku", a tempo wzrostu gospodarczego spadnie "gdzieś w okolice zera". Biorąc pod uwagę błąd prognoz, nawet na taki krótki okres jak pierwszy kwartał przyszłego roku, "ocieramy się o recesję".

Znajdź nas na Google+

Portfel

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!