„#Pozytywni” Cezarego Harasimowicza to opowieść, która w przystępny, czasami zabawny sposób, dotyka naszych największych traum i lęków, a które tak naprawdę dotyczą każdego z nas – mówił po premierze Krzysztof Czeczot, reżyser spektaklu.

Owa premiera odbyła się 30 listopada 2015 roku w warszawskim Teatrze IMKA i od tamtej pory odbywa znaczone sukcesem tourné po wielu miastach naszego kraju (w Międzynarodowym Dniu Teatru, 27 marca 2017 roku, dotarła do Ostrowca Świętokrzyskiego). Spektakl został zrealizowany w ramach 7. edycji kampanii PROJEKT Test, który już od 8 lat walczy z tabu związanym z zakażeniem HIV oraz zachęca do wykonywania testów na HIV.

Miejscem akcji sztuki Cezarego Harasimowicza jest gabinet terapeutyczny prowadzony przez wybitną psychoterapeutkę Ewę, kobietę spełnioną, prowadzącą szczęśliwe na pozór życie rodzinne (gra ją, nie przekraczając delikatnej granicy parodii czy karykatury, a gdy tego wymaga sytuacja jej bohaterki, używając ostrzejszych środków, Magdalena Boczarska, która ostatnio zachwyciła jako Michalina Wisłocka w filmie "Sztuka kochania" Marii Sadowskiej). Ewa jest na tyle doskonałą, że przychodzą do niej pacjenci, nawet ci, którzy nie do końca akceptują stosowane przez nią metody terapii. Jest wśród nich Michał, rolnik, ukryty gej spod Mławy, któremu spotkania w gabinecie Ewy mają pomóc w przyznaniu się do tego faktu przed samym sobą i bliskimi. W tej roli oglądamy Łukasza Simlata, który swoją interpretacją pokazuje, że opinie o tym, iż należy on do grona najlepszych polskich aktorów nie są w najmniejszym stopniu przesadzone. To zdecydowanie najlepsza kreacja w tym przedstawieniu. Z kolei Janusz Chabior brawurowo, z ogromnym zacięciem charakterystycznym wciela się w postać Jana, który ma problemy z zaakceptowaniem swojej tożsamości płciowej; ten mąż, ojciec dwojga dzieci jest kobietą uwięzioną w ciele mężczyzny, co prowadzi do depresji. Na fotelu w gabinecie terapeutycznym zasiada również Anna (wiarygodnie tworzy ją dość oszczędnymi środkami Olga Bołądź), pochodząca z nobliwej rodziny z bogatą tradycją rodową i arystokratycznymi korzeniami – tak jej się przynajmniej wydaje. Szybko okaże się, że nie tylko oni potrzebują terapeutyzacji. Wszyscy oni uczą się siebie, tolerancji wobec innych i szacunku dla tych, którymi się do tej pory pogardzało. Uczą się także, a dzięki nim także pewnie widzowie, że w stosunku do innych trzeba być pozytywnym, nawet wtedy, gdy ich wynik testu na HIV okaże się pozytywny.

I właśnie głównie o tolerancji, akceptacji, poszukiwaniu szczęścia, ale także o walce z fobiami i uprzedzeniami jest to przedstawienie sprawnie wyreżyserowane przez Krzysztofa Czeczota, który odnosi coraz większe sukcesy w dziedzinie reżyserii (m.in. Grand Prix na festiwalu "Dwa Teatry" w Sopocie), choć z wykształcenia jest aktorem po łódzkiej Filmówce (na ekranach kin można go obecnie oglądać jako Antka w komedii „Porady na zdrady”). Niewątpliwym osiągnięciem twórców "#Pozytywnych" jest społeczno – edukacyjny wymiar sztuki, przekazany w z pozoru lekkiej, komediowej formie. Ich spektakl zachęca bowiem do przyłączenia się do zostania "pozytywnym". W tym celu należy czerwona szminką pomalować sobie usta, zrobić selfie (tak jak zrobili to artyści na plakacie zwiastującym spektakl), umieścić na Facebooku lub Instagramie z hasztagiem #pozytywni lub #mamytowekrwi.

Kultura

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!