Ludzie w mundurach sfotografowali paskudne realia tam, gdzie pociski i granaty uczą demokracji. Będzie zakaz. Czy brak fotografii zmieni rzeczywistą wiedzę żołnierzy?

Przysłowiowy granat trafił w szambo i cuchnące rozpryski zapaćkały dzienniki papierowe, radiowe i telewizyjne. W radiowych można mówić i się oburzać słownie, ale w telewizyjnych można już pokazać. Co mianowicie? Drastyczne zdjęcia. A właściwie nie pokazać, bo drastyczne.

Patrzyłam więc wczoraj na ekran starego pudła, wypełniony drgającymi plamami, które pokazując – nie pokazywały niczego.

Pytam się więc – po jakiego diabła urządza się taki cyrk? Czy nie wystarczy słowo mówione bez ilustracji, która ilustracją nie jest? Ale taka widać maniera konstruowania wiadomości, co niewątpliwie zachęca każdego z lekka kumatego do wejścia na strony wojskowe, aby dokładnie obejrzeć sobie to, co telewizja pokazuje, nie pokazując.

Dzisiejsza Polska donosi: - Po wczorajszej publikacji "Polski" wojsko wyda instrukcję dla wszystkich kontyngentów zagranicznych. Będzie ona surowo zabraniać przekazywania przez żołnierzy jakichkolwiek informacji o misjach. Fotografowanie ma być całkowicie zakazane.

Jeszcze nie wiadomo dokłanie, kto fotografował, ale naszym się zabroni. Nie ma zdjęć, nie ma trupów. Nie bardzo sobie wyobrażam, w jaki sposób można zakazać robienia fotografii w czasach, kiedy można je wykonać przy pomocy łatwych do ukrycia gadżetów. Oburzenie wokół żołnierskiej „dokumentacji” wywołuje więc sam fakt fotografowania, a nie przyczyna zaistnienia obiektów fotografowanych.

Wiele w życiu widziałam zdjęć drastycznych, wykonanych przez reporterów lub przygodnych widzów, w okolicznościach daleko odbiegających od jedzenia tortu weselnego. Od dziecka często oglądałam filmy dokumentalne z czasów II wojny światowej, wykonane zarówno przez naszych, jak i te odkryte dla światowej prasy, pochodzące z archiwów niemieckich. Zdjęcia jeszcze żywych, ludzkich szkieletów za drutami kolczastymi obozów koncentracyjnych, były i są publikowane przy każdej okazji. Również – zdjęcia z publicznych egzekucji, z rzędem szubienic. Czyż nie były drastyczne? Były. I miały uświadomić wszystkim wszelkie aspekty zbrodni oraz nieszczęść wojennych.

Cóż więc teraz – kiedy internet zawiera wszystko, czego sobie normalny człowiek nawet nie był w stanie wyobrazić – budzi takie oburzenie, wstrząs, "ochy i achy" na okoliczność istnienia wojskowej witryny ze zdjęciami skutków aktualnie prowadzonych wojen?

Oburzenie wywołuje zapewne fakt, że powinny to być zdjęcia z „misji pokojowych”, zdjęcia dokumentujące „wprowadzanie demokracji” czyli zdjęcia z przedszkoli, dyskoteki prowadzonej przez wojsko oraz pokazujące jak żołnierze przeprowadzają staruszki przez jezdnię.

Te zaś, które teraz, w samym środku rozkosznych wakacji i sezonu ogórkowego wywołują oburzenie jak puszczenie bąka w salonie obrazują to, co widzą, co przeżywają i co – normalna rzecz – dokumentują żołnierze. Gdyby nie wykonywane przez żołnierzy zdjęcia, z pewnością nikt nigdy nie dowiedział by się, w jaki sposób marines – również w damskiej odmianie – prowadzili przesłuchania więźniów. To taki pierwszy z brzegu przykład i więcej nie potrzeba.

Jeżeli ktoś twierdzi, że wykonywanie takich zdjęć świadczy o znieczulicy lub innej charakteropatii żołnierzy – w zasadzie ma rację. Tylko że, fotografia jest już końcowym akordem – gestem zamykającym cały proces znieczulania i fascynacji wojną. Jest ukoronowaniem służby, na którą w majestacie prawa i międzynarodowych umów nasz kraj żołnierzy wysyła. Cokolwiek żołnierze słyszą na szkoleniach, weryfikują to praktycznie w momencie pierwszych strzałów i pierwszych rozdartych pociskami trupów. Prawdziwych. Realnych jak kropidło kapelana przed akcją.

Żeby nie wiem jak upiększać portret wojska twierdzeniami o „misjach pokojowych” i „wprowadzaniu demokracji” niezawodnie "muchy obsrają najjaśniejszego pana”. Po cóż więc zakazywać fotografii tam, gdzie są i obiekty do fotografowania i aparaty?

Wieczna chwała Haszkowi.

Moje Trzy Grosze

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!