Przeglądam prasę, słucham radia, oglądam telewizję – wszędzie przewija się, szczególnie w programach publicystycznych, niezniszczalna tematyka smoleńska. Ciągle to mielimy, powtarzamy, oceniamy. Nie ma końca spektaklu smoleńskiego.

Najpierw drastyczne zdjęcia smoleńskie w sieci, potem eksplozja trotylowo-nitroglicerynowa, zawładnęły bezgranicznie umysły Polaków. Główny atak "trucizny" społecznej na tym tyle, wrzuciła w nowym wydaniu i w nowych rozmiarach politycznych, wtorkowa "Rzeczpospolita". Uznała, że warto wstrząsnąć narodem, tuż przed tradycyjnymi obchodami Wszystkich Świętach. I wstrząsnęła, niczym eksplozja bomby atomowej. Walnęła trotylem, ze skutkami najgorszymi zapewne, dla niej samej i dla PiS.

Przypomnijmy, choć namiastkę tego, co słyszeliśmy od wtorku – 30 października - po wielokroć, w mediach. "Rzeczpospolita": "Trotyl we wraku tupolewa"; znalezione ślady mogą oznaczać obecność substancji wybuchowych. Jarosław Kaczyński, który wierzy w teorię spiskową i złego sąsiada, czyhającego na Polskę i Polaków oraz w zły (wrogi) rząd z premierem Tuskiem, mówi na konferencji prasowej: "Zamordowanie 96 osób to niesłychana zbrodnia". Rząd powinien natychmiast podać się do dymisji.

Nie mają żadnego znaczenia oświadczenia prokuratury wojskowej, że specjaliści nie stwierdzili śladów trotylu, ani innych materiałów wybuchowych, na wraku Tu-154M w Smoleńsku. Nie pomogło też - spotkanie i rozmowy - prezesa Kaczyńskiego prowadzone 30 października, z Prokuratorem Generalnym, Andrzejem Seremetem. Środowisko PiS nikomu nie wierzy, gdyż ma swoje badania i swoje wierzenia. "Wojna trotylowa" toczy się na różnych frontach i krąży po kraju.

Tego samego dnia słyszymy premiera Tuska: "Nie da się ułożyć sobie życia w jednym państwie z Kaczyńskim". Kontra Kaczyńskiego: "Tusk chce mnie zabić?" Czy polityczna retoryka w Polsce zabrnęła tak daleko, że gorzej być nie może? Może, to się nakręca - mówi Ryszard Kalisz. Były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski: za te słowa Jarosław Kaczyński powinien przeprosić. Joachim Brudziński z PiS pyta: Po co, za co i kogo?

Prezydent Bronisław Komorowski ocenił, że w polskim życiu politycznym i w mediach jest "coraz mniej refleksji o odpowiedzialności za słowo". I jak dodał - z niepokojem i bólem obserwował wtorkowe wydarzenia, toczące się po publikacji "Rzeczpospolitej". To było polityczne tsunami - powiedział prezydent. Zastrzegł: "Jest pytanie o odpowiedzialność nie tylko polityczną, ale także moralną, być może również prawną".

Wierna zwolenniczka prezesa, prof. Jadwigi Staniszkis oznajmia na antenie Radia RMF FM, że publikacja "Rzeczpospolitej", która błędnie poinformowała o fakcie znalezienia na wraku samolotu śladów trotylu, "mogła być wynikiem prowokacji". Być może cała ta operacja – jak mówi prof. Staniszkis, nawiązując do słów o morderstwie i zbrodni - miała na celu sprowokowanie Kaczyńskiego do wypowiedzenia takich słów.

Prof. Jan Hartman komentuje w TOK FM: Uparte trzymanie się marzenia, że był zamach, morderstwo, a nie zwykły wypadek, jest dla życia społecznego destrukcyjne. Jarosław Kaczyński i PiS nie odpuszczają, są w tej manii i to się będzie powtarzać. Filozof i etyk Jan Hartman przywołał wtorek i niesławny artykuł "Rz" o śladach trotylu we wraku tupolewa, komentując, powiedział: "Widziałem, jak Jarosław Kaczyński ze swoją ekipą pretorianów wychodzi na konferencję prasową. Po ich minach, po truchcie jego serwantów wiedziałem, że coś bardzo niedobrego będzie się działo".

Po dwóch dniach słyszymy, że w otoczeniu prezesa i środowisku PiS, w nawiązaniu do trotylu smoleńskiego, mówi się, że miało być bez emocji. Ale prezes nie wytrzymał. Poza tym on mocno wierzy w zamach. Kiedy prokuratura wojskowa zdementowała rewelacje "Rz" o materiałach wybuchowych odkrytych w szczątkach samolotu, w pisowskich szeregach zwolenników teorii zamachu, nastąpiło coś, co wojskowi nazywają "przegrupowaniem sił".

Na światło dzienne wychodzą informacje z PiS o tym, że sprawa trotylowa "pogrzebała nową strategię partii". Głównym założeniem strategii było: "Nie dać się sprowokować". W poniedziałek wieczorem (29 października), według "Wyborczej", niektórzy wysyłali sobie SMS-y, żeby koniecznie przeczytać we wtorek "Rzeczpospolitą". Niestety, nie wszystkim się to udało. Tekst o trotylu ukazał się tylko w nakładzie gazety, którą można było kupić, w Warszawie i okolicach.

Politycy nie szczędzili i nie szczędzą słów krytyki Jarosławowi Kaczyńskiemu za – jak to określano – wulgarne i perfidne oskarżenia rządu i premiera, o "morderstwo i zbrodnię". Lech Wałęsa oświadcza: za "zamordowanie 96 osób, w tym prezydenta RP i innych (...), to niesłychana zbrodnia", Jarosław Kaczyński powinien być natychmiast doprowadzony do prokuratury.

Janusz Palikot napisał na blogu: Jarosław Kaczyński mówi publicznie o politycznym mordzie, o zabójstwie stulecia i inne bzdury! Prokuratura powinna z urzędu wszcząć postępowanie przeciwko niemu! Ale – jak napisał - "Kaczyński jest potrzebny Tuskowi, więc się go hoduje".

Rafał Grupiński z PO: Kaczyński doszedł do ściany absurdu i czynienia zła. Henryk Wujec z Kancelarii Prezydenta: Jeśli Jarosław Kaczyński nie panuje nad emocjami, to powinien odejść z polityki, gdyż szkodzi Polsce. Większość gości "Śniadania w Trójce" wypowiada się: Kaczyński musi odejść? Trotyl wstrząsnął i zaszkodził Polsce i PiS. Trzeba przeciąć PiS-owskie bujdy - apelował na antenie radiowej Trójki, Andrzej Rozenek z Ruchu Palikota. Jego zdaniem przyczyny katastrofy smoleńskiej wyjaśniła już rządowa komisja Jerzego Millera.

Ryszard Kalisz z SLD skomentował dla Wprost24: Kaczyński ma fanaberie i fantasmagorie. "Pod polską polityką odpalono parę ton trotylu" - powiedział na antenie TVN24 poseł PSL, Janusz Piechociński. Cezary Gmyz w "Rzeczpospolitej", chciał tym tekstem podpalić państwo – komentuje dla Presserwis, Seweryn Blumsztajn, dziennikarz "Gazety Wyborczej".

Rodzą się pomysły, aby mimo wszystko powołać międzynarodową komisję ekspertów, którzy – dla świętego spokoju - zbadają przyczyny i skutki katastrofy smoleńskiej. Członek komisji Jerzego Millera, obecnie szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych, Maciej Lasek oświadczył: Ustalenia naszego raportu są - póki co - niepodważalne. Nie zaistniały nowe fakty, aby wznowić prace komisji do badania przyczyn katastrofy smoleńskiej.

Amerykańska prasa pisze, że Polaków opanowała smoleńska psychoza. Prezesa Kaczyńskiego krytykują gazety francuskie, londyńskie i niemieckie. Wczoraj, 2 listopada, pojawia się wynik sondażu, który ujawnia, że Polacy mają dość katastrofy smoleńskiej. Któraś z gazet publikuje zdjęcie Jarosława Kaczyńskiego z szyderczym napisem: "Dzień Świra". Ktoś na blogu pisze: "Wszyscy mamy czuć się mordercami? Wyjąwszy nieskazitelnych: Kaczyńskiego, Macierewicza..." To wszystko w ramach "psychozy smoleńskiej".

W amerykańskiej prasie czytamy: Mimo że katastrofa samolotu uznana została przez polską i rosyjską prokuraturę za wypadek, środowisko Jarosława Kaczyńskiego upiera się przy teorii zamachu. Tymczasem w kraju, w zatęchłej atmosferze paskudnego klimatu politycznego, jaki panuje szczególnie od kilku dni za sprawą trotylowej sensacji gazety "Rz", zwierzchnik Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej, Cyryl I apeluje do Rosjan: "Otwórzcie serca na Polskę" i wzywa do braterskiego budowania stosunków z Polską. Kto wezwie, w podobnym tonie i nastroju do braterstwa Polaków, wobec Rosjan?

Stanisław Cybruch

Znajdź nas na Google+

Wydarzenia

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!